Podczas kierowania pojazdem wysyłanie wiadomości tekstowych z telefonu radykalnie zwiększa ryzyko wypadku drogowego – tak wynika z międzynarodowych raportów i badania. Kolejnym argumentem przeciw esemesowaniu podczas jazdy jest eksperyment naukowców z brytyjskiego Transport Research Laboratory. Kilka miesięcy temu na grupie młodych kierowców testowali, jak mocno rozkojarzają się, pisząc wiadomości. Wyniki pokazały, że ich zdolność do reagowania na wydarzenia na drodze spada o prawie 40 proc.

– Ten, kto prowadzi samochód i pisze SMS-a, jest po prostu niemądry, bo zagraża sobie i innym. Ma zawężone pole widzenia i wydłuża mu się czas reakcji. Ale wszyscy o tym wiedzą, a i tak wielu to robi – mówi ostro Ryszard Fonżychowski, prezes Stowarzyszenia na rzecz Poprawy Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego „Droga i Bezpieczeństwo”.

– Pisanie SMS-a podczas jazdy jest znacznie gorsze niż prowadzenie rozmowy. Wszystko przez to, że kierowca trzyma komórkę w dłoni, a redagując wiadomość, zerka na ekran i odwraca wzrok od drogi – tłumaczy Marek Konkolewski z wydziału ruchu drogowego Komendy Głównej Policji. – Jadąc z prędkością 90 km/h, w ciągu sekundy pokonujemy 25 metrów. Na takim odcinku naprawdę może zdarzyć się coś niespodziewanego, czego nie zauważymy i nie będziemy mieli czasu zareagować – uzasadnia ekspert i dodaje, że za pisanie wiadomości tekstowej podczas jazdy grozi pięć punktów karnych i 200 zł mandatu. – Jak już prowadzimy samochód, to obie ręce powinny być na kierownicy. Pewny uchwyt poprawia nasze bezpieczeństwo – stwierdza policjant.

Co mogą zrobić ci, którzy nie potrafią się powstrzymać przed komunikowaniem się podczas jazdy, a nie chcą się narażać na dodatkowe ryzyko spowodowania wypadku? – Najprościej jeżeli skorzystają z rozwiązań oferujących możliwość bezpiecznego korzystania ze smartfonów. Praktycznie każdy oferowany przez nas telefon posiada zestaw słuchawkowy, który umożliwia prowadzanie rozmowy bez odrywania wzroku od drogi. Wspieramy i edukujemy użytkowników, jak bezpiecznie używać np. telefonów w codziennym życiu. W tym także w samochodzie. Nie zachęcamy do rozmów podczas jazdy, a tym bardziej do esemesowania, ale jeśli zajdzie taka konieczność, posiadacze smartfonów mogą także skorzystać z odpowiednich aplikacji, które pozwalają na obsługę urządzenia za pomocą głosu – odpowiada Marlena Czaplak, kierownik działu komunikacji wewnętrznej i corporate responsibility operatora sieci T-Mobile. – Gdy użytkownik otrzyma wiadomość tekstową, aplikacja może mu ją nawet przeczytać. Aby zainicjować połączenie, wystarczy wypowiedzieć nazwę kontaktu z telefonu. Możemy także przedyktować SMS-a, którego chcemy wysłać podczas jazdy, i mamy możliwość łatwej edycji głosem już zapisanego tekstu. Jednak najważniejsze jest skupienie się na prowadzeniu, a jeszcze nie ma aplikacji, która mogłaby to zastąpić.

Fakt, że wielu kierowców mimo restrykcji wciąż korzysta z telefonów podczas jazdy, dostrzegli także producenci smartfonów. Duża część telefonów dostępnych na rynku ma już asystentów głosowych, np. Apple stworzył Siri, Samsung – S Voice, a niedawno Microsoft – Cortanę.

By wykorzystywać w telefonach aplikacje, potrzebny jest stały dostęp do internetu. – Po pobraniu danej aplikacji należy przypisać słowa kluczowe do komend. Wtedy podczas jazdy poza bezpieczną obsługą połączeń i wiadomości można nawet tworzyć notatki czy wyszukiwać informacji w internecie – mówi Marlena Czaplak z T-Mobile.

Z tym że aplikacje głosowe mogą poprawić bezpieczeństwo na drogach, zgadza się także Ryszard Fonżychowski. – To na pewno jest lepsze rozwiązanie niż ręczne pisanie wiadomości, ponieważ pozwala na utrzymanie wzroku na drodze. Im kierowca bardziej skoncentrowany na drodze, tym lepiej.