Przepisy nie precyzują, jakie odblaskowe elementy stroju ma mieć na sobie pieszy. – Nie trzeba od razu wyglądać jak choinka albo zakładać specjalnej kamizelki. Wystarczą opaski na przedramię i podudzie, które nie zajmują dużo miejsca, dostosowują się do kształtu ciała i łatwo je ze sobą zabrać – uspokaja Adam Reza, prezes Polskiego Stowarzyszenia Biegłych Sądowych ds. Wypadków Drogowych.

Wprowadzenie obowiązku noszenia odblasków ma pomóc szybciej ograniczyć liczbę ofiar wypadków. Z policyjnych statystyk wynika, że w 2013 r. odnotowano prawie 9,5 tys. zdarzeń z udziałem osób pieszych, w których zginęło 1147 osób, a ok. 9 tys. zostało rannych. Rok wcześniej było ponad 10,3 tys. takich wypadków, w których rannych zostało prawie 9,7 tys. osób. Liczba zabitych niestety była podobna.

– Jeśli pieszy jest ubrany na ciemno, to po zmroku kierowca jest w stanie zauważyć go z odległości 20 czy 30 metrów. Tymczasem czas reakcji na niespodziewaną sytuację wynosi średnio 1,3 sekundy. Auto poruszające się z prędkością 50 km/h pokona więc blisko 18 metrów, zanim nastąpi jakakolwiek reakcja. Tymczasem dzięki odblaskom pieszy jest widoczny dla kierującego autem nawet z odległości 150 metrów – dodaje prezes Reza.

Problem wbrew powszechnemu mniemaniu nie dotyczy tylko dzieci, które chodzą poboczami dróg na zajęcia do szkół. Najwięcej najmłodszych ginie w miesiącach letnich – w czerwcu, lipcu i sierpniu. Za to wśród dorosłych największym problemem są miesiące jesienno-zimowe, kiedy szybko robi się ciemno, a opady deszczu czy śniegu dodatkowo utrudniają widoczność. Co roku na poboczach zostaje potrąconych ponad sto osób, z których kilkanaście umiera.

– Podstawowa zasada dotycząca pieszych brzmi: „widzieć i być widocznym”. Dzieci lub osoby w podeszłym wieku, które nigdy nie siedziały za kierownicą samochodu, często mają wrażenie, że skoro światła samochodu ich oślepiają, to znaczy, że kierowca ich na pewno widzi. Nic bardziej mylnego. Można porównać to do sytuacji, gdy my widzimy samolot lecący na wysokości 10 tys. metrów. To wcale nie oznacza, że pilot tego odrzutowca nas widzi – wyjaśnia Marek Konkolewski z biura ruchu drogowego Komendy Głównej Policji.

Zdaniem Adama Rezy nowe przepisy powinny się przełożyć na wzrost bezpieczeństwa pieszych. – O ile będą przestrzegane – dodaje. Być może wystarczającą motywacją będzie zagrożenie mandatem. Za poruszanie się bez odblasków po zmroku poza terenem zabudowanym będzie groziła grzywna w wysokości od 20 do 500 zł. Odblasków nie trzeba będzie nosić, jeśli pieszy porusza się chodnikiem lub w strefie zamieszkania. Odpowiedzialność karna nie obejmuje jednak dzieci do 17. roku życia. Policjant nie wypisze dziecku mandatu ani nie może nałożyć takiej kary na rodzica, ponieważ to nie on popełnił wykroczenie.

Inną kwestią, o której zapomina wielu rodziców, jest to, że najmłodsi poniżej 7. roku życia nie mogą się samodzielnie poruszać po drogach publicznych. – Zgodnie z art. 89 kodeksu wykroczeń ten, kto mając obowiązek opieki lub nadzoru nad małoletnim do 7. roku życia, dopuszcza do jego przebywania na drodze publicznej lub na torach, podlega karze grzywny albo nagany – tłumaczy Konkolewski. – W pozostałych sytuacjach możemy stosować art. 41 k.w., który mówi o środkach oddziaływania wychowawczego. Policjant może pouczyć, zwrócić uwagę, przeprowadzić rozmowę dyscyplinującą z rodzicami, nauczycielem lub dyrektorem szkoły, a nawet z samym dzieckiem – dodaje policjant.

Choć odblaski mają być obowiązkowe już od tej niedzieli, tych, którzy nie spełnią tego obowiązku, na razie policja będzie tylko pouczać. Ale funkcjonariusze apelują, byśmy jak najszybciej dostosowali się do nowego prawa. – Nie traktujemy tego przepisu przez pryzmat kar i wydatków. Ale zakup elementu odblaskowego to wydatek ok. 2–5 zł. Założenie trwa kilkanaście sekund, a to może uratować nam życie. Całe szczęście projektanci ubrań coraz częściej używają materiałów fluorescencyjnych. Pamiętajmy, że odblaskowa moda to bezpieczeństwo i wygoda – przekonuje Marek Konkolewski. I kwituje żartobliwie: – Gdybyśmy wszyscy wyjęli z szuflad te elementy odblaskowe, które zostały rozdane przez policję czy firmy ubezpieczeniowe, to nasze ulice byłyby bardziej rozświetlone niż centrum Las Vegas.