statystyki

Maciej Wojciechowski: Zlikwidowałbym zakaz jazdy rowerem po przejściu dla pieszych

autor: Maciej Wojciechowski22.08.2014, 05:00; Aktualizacja: 22.08.2014, 10:29
dr Maciej Wojciechowski Uniwersytet Gdański, Katedra Teorii i Filozofii Państwa i Prawa

dr Maciej Wojciechowski Uniwersytet Gdański, Katedra Teorii i Filozofii Państwa i Prawaźródło: Materiały Prasowe
autor zdjęcia: mat prasowe

Gdybym mógł zmienić jeden przepis, byłby to art. 26 ust. 3 pkt 3 prawa o ruchu drogowym, na podstawie którego formułowana jest norma zakazująca rowerzystom przejazdu przez przejście dla pieszych.

Reklama


Prawdopodobnym celem ustanowienia tego zakazu jest uniknięcie sytuacji, w których rowerzysta w gwałtowny sposób wjeżdża na przejście dla pieszych, zaskakując kierowców samochodów. Być może również chodziło o niepotrącanie pieszych przez rowerzystów. Oba zrekonstruowane cele są słuszne, jednak zakaz ten nie przyczynia się, moim zdaniem, do wzrostu bezpieczeństwa rowerzystów. W wielu przypadkach jest postrzegany przez osoby jeżdżące na rowerach jako uciążliwy, bo pozbawiony sensu czy wręcz absurdalny.


Pozostało jeszcze 85% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • Apl. adw.(2014-08-26 16:19) Zgłoś naruszenie 00

    Popieram, ten tekst jest tylko zalążkiem refleksji na temat "racjonalnego ustawodawcy". W Polsce reguluje się wszystko, tworząc nakazy i zakazy w sytuacjach, gdzie już 4-latek wie, jak się właściwie zachować. Mocno posunięta kazuistyka mnie osobiście uwłacza, bo wynika z niej, że ustawodawca traktuje obywateli jak istoty pozbawione mózgu i jakiegokolwiek zmysłu samozachowawczego, nieprzewidujące konsekwencji czynów.
    Pozostając przy temacie drogowym, podam trafne porównanie: w UK czerwone światło dla pieszych jedynie SYGNALIZUJE niebezpieczeństwo, podpowiada, że wchodzi się na ulicę na własną odpowiedzialność. W Polsce, nieważne czy to wiejska ulica i trzecia nad ranem - przeszedłeś na czerwonym to płać stówkę.
    Jak ta kara ma wpłynąć wychowawczo na sprawcę? Prędzej go jeszcze bardziej podirytuje i zmniejszy jego szacunek do prawa, które mu się wydaje absurdalne. A no bo właśnie takie jest.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama