– Sędziowie na chorobowym mają wypłacane 80 proc. miesięcznego wynagrodzenia. A to oznacza, że jest ono wyliczane bez uwzględnienia trzynastki – tłumaczy Maciej Strączyński, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.

Inaczej wygląda to w przypadku wszystkich pozostałych pracowników.

– Dla nich podstawę wymiaru zasiłku stanowi przeciętne miesięczne wynagrodzenie wypłacone za okres 12 miesięcy kalendarzowych poprzedzających chorobę. Strażacy czy policjanci, którym również obniżono chorobowe ze 100 do 80 proc., de facto dostają świadczenia wyższe niż my – podnosi sędzia Strączyński.

Dodaje, że do stowarzyszenia zgłosili się już sędziowie, którzy otrzymali zaniżone chorobowe.

Błędna interpretacja

Dlatego Iustitia chce, aby w przyszłości te regulacje zbadał Trybunał Konstytucyjny.

– Przyglądamy się skutkom, jakie te przepisy wywołują. Gromadzimy przypadki poszkodowanych sędziów. Jeżeli uznamy, że mamy już wystarczająco dużo materiału, zwrócimy się do Krajowej Rady Sądownictwa z wnioskiem o złożenie skargi konstytucyjnej w tej sprawie – zapowiada Maciej Strączyński.

Jednak zdaniem ekspertów to nie najlepsze rozwiązanie.

– Mamy ewidentnie do czynienia z błędną interpretacją przepisów. Doprowadziła ona do nierównego traktowania obywateli, czym naruszono konstytucję. Tymczasem obowiązkiem organu, który stosuje przepisy, jest takie ich zinterpretowanie, aby do tego nie doprowadzić – zauważa dr Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego.

Dlatego jego zdaniem sędziowie powinni najpierw spróbować walczyć o swoje prawa przed sądami, a dopiero później ewentualnie kwestionować przepisy przed TK.

– Jednak moim zdaniem taka ewentualna skarga mogłaby zakończyć się stwierdzeniem TK, że w tym przypadku chodzi o wykładnię prawa prowadzącą do jego niewłaściwego stosowania – zaznacza dr Piotrowski. A tym się trybunał nie zajmuje.

Decyzja centralna

Jak to się stało, że sędziom zaczęto naliczać 80 proc. chorobowego od miesięcznego, a nie od średniorocznego wynagrodzenia? Z ustawy, która wprowadziła obniżki (Dz.U. z 2014 r. poz. 504), nie wynika wprost, o jakie wynagrodzenie chodzi. Nie wydano również żadnego aktu wykonawczego do tej ustawy. Skąd więc dyrektorzy sądów wiedzą, że mają w taki, a nie inny sposób wyliczać sędziom chorobowe?

– Sądy wyposażone są w systemy rachunkowo-kadrowe, które automatycznie naliczają wysokość uposażenia chorobowego sędziego jako procent od jego miesięcznego wynagrodzenia – tłumaczy Jan Gajewski, dyrektor Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim.

Dodaje, że system nalicza wynagrodzenie za czas choroby zgodnie z przepisami prawa o ustroju sądów powszechnych oraz wyjaśnieniami Ministerstwa Sprawiedliwości.

– Sędziowie nie są ubezpieczeni w ZUS. Z ich wynagrodzeń nie są potrącane składki na ubezpieczenie emerytalne czy rentowe. Sędziowie po zakończeniu służby nie przechodzą na emeryturę, ale w stan spoczynku i wówczas otrzymują nie świadczenie emerytalne, lecz 75 proc. dotychczasowego wynagrodzenia – tłumaczy dyrektor Gajewski.

Resort uznał więc, że i pozostałe przepisy dotyczące systemu ZUS nie powinny mieć zastosowania do tej grupy zawodowej.

Jednak zdaniem Ryszarda Piotrowskiego w tym przypadku organowi stosującemu prawo, a więc Ministerstwu Sprawiedliwości, po prostu zabrakło zdrowego rozsądku oraz empatii.

– Organy państwowe powinny tak interpretować przepisy, aby były one jak najbardziej korzystne dla obywateli. Tymczasem zazwyczaj robią one wszystko, aby znaleźć dziurę w całym i temu obywatelowi dokuczyć. I tak też się stało w tym przypadku – podsumowuje Piotrowski.