Czy wrzutki legislacyjne, które w założeniu mają uprościć obecne procedury, storpedują prace nad pierwszym w historii kodeksem budowalnym? Członkowie komisji kodyfikacyjnej i Naczelna Rada Adwokacka mają obawy, że może tak się stać.

Wiele słów krytyki na temat ostatnich inicjatyw rządowych w zakresie deregulacji procesu budowlanego padło w trakcie II ogólnopolskiej konferencji prawniczej „Prawo inwestycji budowalnych”, która odbyła się 10 kwietnia z inicjatywy kancelarii Głuchowski Siemiątkowski Zwara oraz firmy Business Option. Wśród prelegentów i dyskutantów znaleźli się wybitni polscy specjaliści w dziedzinie prawa budowlanego, inwestycyjnego oraz planowania i zagospodarowania przestrzennego, m.in. prof. Zygmunt Niewiadomski, przewodniczący komisji kodyfikacyjnej prawa budowlanego, prof. Tomasz Bąkowski, członek tej komisji oraz mec. Andrzej Zwara, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej.

Uczestnicy konferencji byli zgodni, że działania ustawodawcy zmierzają w kierunku przeciwnym do celów i kształtu projektu, nad którym od półtora roku pracuje komisja kodyfikacyjna. Przygotowywany przez nią kodeks nie tylko kompleksowo uporządkowuje przepisy budowlane i urbanistyczne rozsiane obecnie po kilkudziesięciu aktach prawnych, ale ma też przyczynić się do prostszego i bardziej racjonalnego inwestowania. – Praktyka legislacyjna idzie jednak pod prąd prac prowadzonych przez komisję. Ostatnie propozycje zmian przedstawione przez rząd są może nośne, ale jednocześnie niepotrzebnie dublują prace legislacyjne. Ponieważ są nieprzemyślane, prowizoryczne i populistyczne, w praktyce petryfikują to, co najgorsze w procesie inwestycyjno-budowlanym – przekonywał mec. Andrzej Zwara.

Mowa tu o projekcie nowelizacji prawa budowlanego przyjętego w lipcu 2013 r. przed Radę Ministrów, a więc zaledwie dwa miesiące przed tym, jak komisja kodyfikacyjna opublikowała 814 tez do przyszłego kodeksu budowlanego. Od 1994 r. ustawa ta była zmieniana już blisko dziewięćdziesięciokrotnie. Rozwiązania zawarte w dokumencie rządowym przewidują m.in. zniesienie wymogu uzyskiwania pozwolenia na budowę części domów jednorodzinnych i zastąpienie go tylko zgłoszeniem budowy wraz z załączonym projektem budowlanym, rezygnację z zaświadczeń o zapewnieniu dostaw mediów oraz skrócenie i zmniejszenie liczby procedur budowlanych. Co więcej, wbrew założeniom komisji kodyfikacyjnej, która zaproponowała zniesienie instytucji decyzji o warunkach zabudowy, projekt rządowy – twierdzi w swojej opinii NRA – wydaje się ją wręcz umacniać.

Zdaniem mec. Zwary kolejna wycinkowa regulacja doprowadzi jedynie do dalszej destabilizacji i pogłębienia chaosu legislacyjnego w budownictwie. – Nie wierzę w to, że ok. 40 proc. inwestycji, bo tyle jest u nas budowanych małych obiektów, zostanie rzeczywiście uwolnionych od wymogu uzyskania pozwoleń. Organy nadzoru budowlanego nie są przygotowane na to, by chronić przed samowolami budowlanymi. Polska zmierza prosto w kierunku syndromu hiszpańskiego, który polega na zupełnym oderwaniu etapów planowania, projektowania i wykonania inwestycji od procesów finansowania – ocenia prezes NRA.

Nowa inicjatywa rządowa w zakresie prawa budowlanego to zresztą nie jedyny ostatnio przykład na to, jak zdezintegrowany i mało przejrzysty jest obecny stan prawny. Dla przykładu, jak zauważył mec. Zwara, kolejna nowelizacja ustawy o ruchu drogowym, która wejdzie w życie w 1 lipca 2014 r., nakłada na właściwe organy gmin dodatkowy obowiązek wyznaczania miejsc postojowych, także w strefach zamieszkania.

Wprawdzie komisja kodyfikacyjna prawa budowlanego nie opublikowała jeszcze swojego projektu (jego przedłożenie planowane jest na 30 listopada b.r.), ale jak zapewnił prof. Bąkowski, będzie on zawierał regulacje, które zgodnie z postulatami NRA mają ściślej powiązać planowanie przestrzenne z finansowaniem inwestycji infrastrukturalnych. Sprzyjającym temu rozwiązaniem jest np. odstąpienie od wymogu posiadania przez inwestora prawa własności do nieruchomości. – Nie ma racjonalnego uzasadnienia dla zobowiązywania go, aby już na etapie ubiegania się o zgodę na realizację inwestycji miał tytuł do dysponowania nieruchomością – tłumaczył prof. Bąkowski. Kodeks ma wprowadzić przyrzeczenie inwestycyjne, w którym organ orzeknie o zgodności planowanej inwestycji z ogólnym porządkiem planistycznym.

Oprócz wspomnianej już likwidacji decyzji o warunkach zabudowy w kodeksie znajdzie się m.in. instytucja zintegrowanego pozwolenia na zabudowę przyznająca kompetencje podejmowania decyzji w tej kwestii jednemu organowi. Obecnie pozwolenie na budowę jest podzielone na szereg samodzielnych postępowań administracyjnych, zaś każde z nich kończy się odrębnym rozstrzygnięciem. Niektóre mniejsze inwestycje (takie jak domy jednorodzinne) zgodnie z kodeksem w ogóle nie będą wymagały pozwolenia na budowę, a do ich realizacji potrzebne będzie tylko zgłoszenie wraz z projektem budowlanym. Prof. Bąkowski zastrzegł jednocześnie, że osoby trzecie (właściciele sąsiednich nieruchomości) będą miały dostęp do środków prawnych umożliwiających zakwestionowanie zgłoszenia, takie jak prawo do żądania wniesienia sprzeciwu przez właściwy organ.