Budowa trzeciej nitki rurociągu „Przyjaźń” trwa od 11 lat, z czego ostatnie sześć zajęło dokończenie ostatniego 62-kilometrowego odcinka. Problemem nie są jednak kwestie natury technicznej, lecz formalno-prawnej. Poza koniecznością uzyskania wszystkich zgód i formalności związanych z planowaniem przestrzennym, ochroną środowiska i samym pozwoleniem na budowę (patrz ramka), najwięcej czasu zajmuje pozyskanie praw do terenów, przez które ma przebiegać ropociąg. Jego trasa biegnie przez 1690 nieruchomości i w stosunku do każdej z nich inwestor musi posiadać prawo do dysponowania na cele budowlane.

– W ogromnej większości przypadków takie prawo już posiadamy. Spółka jest zdeterminowana, aby zakończyć tę inwestycję do końca roku i pod względem technicznym termin ten jest absolutnie realny – mówi Roman Góralski, rzecznik Przedsiębiorstwa Eksploatacji Rurociągów Naftowych „Przyjaźń” SA.

– Jednak wciąż pozostaje nieco ponad 2 proc. nieruchomości, z których właścicielami nadal są prowadzone negocjacje. Od ich przebiegu zależy terminowe zakończenie inwestycji – przyznaje rzecznik.

Adwokat Maciej Krotoski z poznańskiej Kancelarii Krotoski-Adwokaci, specjalizującej się w zagadnieniach dotyczących nieruchomości, inwestycji liniowych i służebności przesyłu, przyznaje, że zasadniczym problemem jest brak systemowych uregulowań związanych z realizacją tzw. inwestycji sieciowych.

– Wybudowanie odcinka sieci energetycznej trwa kilka-kilkanaście miesięcy, ale procedury administracyjne zajmują od trzech do pięciu lat. Specjaliści od energetyki żartują nawet, że jeszcze kilkanaście lat temu do zrealizowania nowego odcinka sieci potrzebnych było 20 inżynierów i jeden prawnik, a teraz potrzeba 20 prawników i jeden inżynier – przytacza mec. Krotoski, który przyznaje, że to obrazowe porównanie oddaje rzeczywistość.

Przedsiębiorstwo przesyłowe przed uzyskaniem pozwolenia na budowę musi porozumieć się z każdym właścicielem nieruchomości (użytkownikiem wieczystym) w celu ustanowienia służebności przesyłu (za odszkodowaniem). Jeśli strony nie dojdą do porozumienia w kwestii wysokości odszkodowania, wówczas służebność można ustanowić na mocy orzeczenia sądu. Ten w trybie art. 305 kodeksu cywilnego określa wynagrodzenie. Prawo do nieruchomości przedsiębiorstwo przesyłowe może również pozyskać w trybie decyzji administracyjnej.

– Przy czym decyzja administracyjna może zostać wydana wobec nowo powstającej inwestycji. W przypadku modernizacji sieci energertycznych, gdy prawo do korzystania z nieruchomości jest nieuregulowane, możliwość prowadzenia postępowania administracyjnego jest co do zasady, wyłączona – zauważa mec. Krotoski.

Co więcej, wedle szacunków Polskiego Towarzystwa Przesyłu i Rozdziału Energii Elektrycznej (PTPiRE) ponad połowa właścicieli nieruchomości nie godzi się na wycenę zaproponowaną przez przedsiębiorcę przesyłowego i wysokość rekompensaty jest ustalana na drodze sądowej.

– A to trwa – mówi Katarzyna Zalewska-Wojtuś z PTPiRE.

Warunki realizacji nowych inwestycji sieciowych

Warunki realizacji nowych inwestycji sieciowych

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Ratunek w specustawie

Remedium ma być zapowiadana od dawna przez rząd specjalna ustawa o korytarzach przesyłowych. Prace nad projektem rozpoczęły się jesienią 2010 r. Co roku Ministerstwo Gospodarki zapowiadało, że „jeszcze w tym roku” projekt trafi do Sejmu. Choć w ubiegłym roku był on już omawiany na Stałym Komitecie Rady Ministrów, to ciągle nie udało się wyjść poza etap ministerialny. W końcu w lutym 2014 r. został przekazany do Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju, które już nawet nie wspomina o żadnych terminach co do rozpoczęcia prac parlamentarnych.

Projekt przewiduje radykalne usprawnienie procedur, które pozwolą na szybszą budowę oraz modernizację nowych sieci (energetycznych, paliwowych etc.). Ustanowienie korytarza przesyłowego dla nowych urządzeń będzie równoznaczne z wydaniem decyzji lokalizacyjnej, pozwolenia na budowę i uzyskania uprawnień do gruntu. Co więcej, projektowane postanowienia nakładają obostrzenia na organy wydające decyzję o ustanowieniu korytarza (starosta lub wojewoda), który – pod rygorem grzywny – musi to zrobić w terminie 90 dni. Przy czym kluczowy w proponowanej regulacji jest algorytm, za pomocą którego będzie obliczana wysokość odszkodowania z tytułu służebności przesyłu.

Wzór ma być stosowany zarówno w stosunku do określania rekompensat za dostęp do gruntu pod nowe inwestycje, jak i do uregulowania zaszłości, czyli odszkodowań dla właścicieli gruntów, przez które przebiegają różnego rodzaju rurociągi bądź urządzenia energetyczne, za bezumowne korzystanie z ich terenu. A takich działek ze słupami i rurociągami o nieuregulowanej sytuacji prawnej jest ponad 20 mln. Głównie dotyczy to sieci energetycznej (650 tys. km, przebiegającej przez 17 mln działek). Według szacunków koszty odszkodowań dla przedsiębiorstw przesyłowych sięgną ok. 18 mld zł.

Tajemnicą poliszynela jest to, że właśnie kwestia opracowania algorytmu stanowi główną przyczynę przedłużania prac nad specustawą. Tymczasem inwestycje w modernizację i rozbudowę sieci energetycznych są bardzo pilne. Ministerstwo Gospodarki przyznaje, że pierwsze niedobory prądu mogą zdarzyć się już w przyszłym roku, a w kolejnych latach grożą nam blackouty. Czy wobec tego nie należałoby przyjąć algorytmu choćby tylko dla ustanawiania służebności przesyłu na gruntach pod nowe inwestycje, by popchnąć pracę nad ustawą korytarzową? Zdaniem dr. Jędrzeja Kondka z kancelarii Barylski, Olszewski, Brzozowski nie byłoby to dobre rozwiązanie.

– To by powodowało, że zupełnie przypadkowe kryterium, jakim jest czas wybudowania sieci, która przechodzi przez nieruchomość, decydowałoby o wysokości odszkodowania dla jej właściciela. Obciążenie dla nieruchomości jest dokładnie takie samo, a sytuacja właściciela różniłaby się w zależności od tego, czy mu wybudowano instalacje przed wejściem w życie ustawy, czy po – wyjaśnia mec. Kondek.

Wzór niezgody

Z kolei mec. Maciej Krotoski zauważa, że jeśli to opracowanie algorytmu jest „hamulcowym” dla projektowanej ustawy to być może warto byłoby zastosować rozwiązania analogiczne dla specustawy drogowej (ustawa o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie dróg publicznych – Dz.U. z 2013 r. poz. 687), gdzie o wycenie decydował rzeczoznawca.

– Z uwagi na ogromną liczbę różnego rodzaju stanów faktycznych wszystkie regulacje, które z góry ustalają wartość, zawsze będą kwestionowane. Z drugiej strony trzeba pamiętać o problemach, które pojawiły się na gruncie specustawy drogowej. Chodzi o sytuację, w której właściciel nieruchomości na skutek decyzji wywłaszczeniowej musi się wyprowadzić, a nie wie, w jakiej wysokości odszkodowanie dostanie – przytacza adwokat.

Nie wolno też zapominać, że od razu jak tylko rząd zapowiedział systemowe rozwiązanie, pojawiły się zarzuty, że taki algorytm naruszałby konstytucję.

– Myślę, że niekonstytucyjności algorytmu uda się uniknąć. Uregulowanie wszelkich zaszłości w rządowym projekcie jest dobrze rozwiązane – mówi posłanka Mirosława Nykiel (PO), która od dwóch kadencji zabiega u kolejnych ministrów o przyspieszenie prac legislacyjnych.

Podobnego zdania jest Katarzyna Zalewska-Wojtuś z PTPiRE.

– Algorytm jest przewidywalny, co sprawia, że spółki mogą oszacować, jakie poniosą koszty, i rozłożyć je w czasie, a właściciele nieruchomości wiedzieliby, ile im z tego tytułu przysługuje. Warto dodać, że wielu właścicieli gruntów o nieuregulowanej sytuacji prawnej nawet nie wie, że istnieje możliwość ustanowienia służebności przesyłu, lub też nie wie, jak się za to zabrać. A projekt zakłada, że to przedsiębiorca przesyłowy, a nie właściciel nieruchomości, musiałby wystąpić z inicjatywą ustanowienia służebności – zauważa Zalewska-Wojtuś.

Przedsiębiorstwa przesyłowe liczą, że systemowe rozwiązanie wysokości rekompensat będzie dla nich o wiele tańsze. Ale każdy kij ma dwa końce.

– Nie czarujmy się. Spółki sieciowe mogłyby wypłacać właścicielom gruntów jakieś astronomiczne kwoty, tylko zapłacimy za to my wszyscy w postaci wyższych rachunków. Dlatego w pracach nad algorytmem trzeba znaleźć złoty środek, tak aby zarówno usatysfakcjonować właścicieli gruntów, jak i nie doprowadzić do jakiegoś lawinowego wzrostu taryf – wskazuje Zalewska-Wojtuś.

Jak przyznaje Danuta Tabaka, rzecznik Enea Operator, koszty wykupu gruntu pod budowane inwestycje sieciowe stanowią od 10 do 30 proc. ponoszonych nakładów.

– Ustawa powinna urealnić wartość transakcji pomiędzy firmami infrastrukturalnymi a właścicielami. To z kolei powinno zdecydowanie przyspieszyć realizację inwestycji sieciowych, które teraz nie tylko są hamowane, ale zdarza się, że wręcz blokowane – mówi Danuta Tabaka.

Wszyscy są zgodni co do jednego: czasu na uchwalenie specustawy jest coraz mniej.

– Trzeba zwrócić uwagę na skutki wynikające z wydłużonego czasu przygotowania inwestycji w kontekście obecnego tempa rozwoju gospodarczego i innowacyjnych wyzwań. A my ciągle mamy do nadrobienia zapóźnienia z poprzedniego okresu – mówi posłanka Mirosława Nykiel.

– A brak ustawy to zagrożone bezpieczeństwo energetyczne, mniej miejsc pracy i wolniejsze tempo rozwoju gospodarczego – ostrzega posłanka.