Mniej swobody

Zgodnie z projektowanymi przepisami minister sprawiedliwości nie będzie już miał dowolności w odwoływaniu dyrektorów sądów. Po zmianach będzie musiał to zrobić w dwóch przypadkach:

  • gdy zgromadzenie ogólne sędziów apelacji w ciągu dwóch kolejnych lat negatywnie zaopiniuje składane przez dyrektora roczne sprawozdanie z działalności sądów działających na obszarze apelacji,
  • gdy zawnioskuje o to prezes sądu apelacyjnego, a wniosek ten będzie poparty negatywną opinią zgromadzenia ogólnego sędziów apelacji.

Ta propozycja stanowi wykonanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 7 listopada (sygn. akt K 31/12). Wówczas bowiem TK uznał, że niezgodny z konstytucją jest przepis, zgodnie z którym minister sprawiedliwości ma pełną swobodę co do odwoływania dyrektorów sądów. Zgodnie z obowiązującym prawem szef resortu nie musi bowiem tego robić ani wtedy, gdy wnioskuje o to prezes sądu (w związku z naruszeniem przez dyrektora obowiązków), ani wówczas, gdy wobec dyrektora negatywną opinię wydało zgromadzenie ogólne apelacji.

– Środowisko sędziowskie powinno mieć większy wpływ na odwoływanie dyrektorów. Ten bowiem jest organem sądu – podkreślał Stanisław Biernat, sędzia sprawozdawca, który uzasadniał ustnie wyrok Trybunału Konstytucyjnego.

Nastąpił atak na niezawisłość sędziów? >>

Karne nowości

Kolejne zaproponowane zmiany dotyczą karania sędziów. Ministerstwo chce wprowadzenia do katalogu kar dyscyplinarnych obniżenia wynagrodzenia od 5 do 15 proc. na okres od sześciu miesięcy do dwóch lat. Ta propozycja nie spodobała się sędziom.

– Nie widzę powodu, dla którego należałoby poszerzać katalog kar dyscyplinarnych. Należałoby raczej zastanowić się nad zmianą procedury w taki sposób, aby postępowanie dyscyplinarne rzeczywiście służyło usuwaniu z zawodu tych osób, które na to zasługują – komentuje Paweł Pośpiech, sędzia Sądu Rejonowego w Środzie Śląskiej.

Dodaje, że jego zdaniem taki sposób karania jest bardziej właściwy dla urzędników niż dla sędziów.

– Widać resort chce wyraźnie w ten sposób zaznaczyć, że sędziowie nie są nikim więcej jak tylko urzędnikami – komentuje sędzia Pośpiech.

Ponadto projekt wprowadza odpowiedzialność karną dla sędziów za umyślne podanie w oświadczeniu majątkowym nieprawdziwych informacji. Zgodnie z kodeksem karnym grozi za to kara do trzech lat pozbawienia wolności. Jak czytamy w uzasadnieniu projektu, ma to wyeliminować niespójność systemową i doprowadzić do stanu, w którym standardy dotyczące sędziów nie będą niższe od tych, które obowiązują inne osoby wykonujące funkcje publiczne. Obecne przepisy bowiem nie precyzują, czy sędzia składając niezgodne z prawdą oświadczenie majątkowe popełnia przestępstwo czy jedynie delikt dyscyplinarny.

Etap legislacyjny

Projekt w konsultacjach społecznych