Sędziowie z 41 wydziałów zamiejscowych, które na podstawie prezydenckiego projektu mają zostać przekształcone z powrotem w sądy rejonowe, nie będą się przepracowywać. Będą bowiem przyjmować tylko nowe sprawy, które wpłyną do nich po wejściu w życie prezydenckiej noweli. A ich sądy macierzyste, którym rzekomo miała ulżyć reforma Gowina, zostaną zalane tysiącami spraw z dotychczasowych wydziałów zamiejscowych.

– Takie rozwiązanie jest niekorzystne zarówno z punktu widzenia wymiaru sprawiedliwości, jak i społeczeństwa. Wiele czynności z tym związanych oraz znaczny wzrost liczby spraw do rozpoznania dla sędziów sądów macierzystych spowoduje wydłużenie terminów procedowania – zauważa Danuta Wolska, prezes Sądu Rejonowego w Puławach, placówki, która po 1 stycznia 2013 r. przejęła SR w Rykach.

Ilu spraw może to dotyczyć? Sędziowie uważają, że każda z jednostek macierzystych otrzymałaby z mniejszych sądów w spadku co najmniej kilka tysięcy postępowań. A jak to będzie wyglądało w skali całego kraju? Na tak postawione pytanie na razie nie jest w stanie odpowiedzieć nawet Ministerstwo Sprawiedliwości. Jak bowiem poinformowała Patrycja Loose, rzecznik prasowy resortu, do MS z sądów nadal wpływają dane za rok 2013. Tak więc dopiero na początku lutego dowiemy się, jaki był wpływ za ubiegły rok do wydziałów zamiejscowych.

Niefortunny przepis

Wszystkiemu winny jest art. 2 projektu nowelizacji prawa o ustroju sądów powszechnych (Dz.U. z 2012 r. poz. 1121), który miałby brzmieć: „W sprawach, w których postępowanie wszczęto przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy, orzeka sąd właściwy na podstawie dotychczasowych przepisów”.

– To bardzo niefortunny przepis. Analizując jego treść, nie sposób bowiem nie mieć obaw, iż sprawy, które nie są prawomocnie zakończone, będą musiały być rozpoznane przez te sądy, które 1 stycznia 2013 r. przejęły jednostki zniesione reformą Gowina – mówi Rafał Puchalski, sędzia Sądu Rejonowego w Jarosławiu, który przejął dwa sądy rejonowe: w Przeworsku i Lubaczowie.

Sędziowie sądów macierzystych nie ukrywają więc niepokoju.

– Przy obecnie proponowanej regulacji sędziowie w przywróconych sądach będą oczekiwali na wpływ spraw, a w sądach macierzystych będą wydłużały się terminy z uwagi na przydzielenie sędziom spraw przejętych ze zlikwidowanych wydziałów zamiejscowych – zauważa Danuta Wolska.

A na takie dodatkowe obciążenie sądy nie są gotowe.

– W obecnych realiach (np. do wydziału cywilnego inowrocławskiego sądu wpływa miesięcznie ponad tysiąc spraw) niewyobrażalne jest, aby przeszły do naszego sądu także sprawy mogileńskie (wpływ miesięczny do cywilnego wydziału zamiejscowego wynosi co najmniej 300 spraw, a pozostałość na koniec 2013 r. w tym wydziale to 869 spraw). A oprócz cywilnego w Mogilnie są jeszcze wydziały: karny (ze stanem 405 spraw otwartych), rodzinny i ksiąg wieczystych – wylicza Dorota Cyba-Prill, prezes SR w Inowrocławiu, który przejął SR w Mogilnie.

Zaznacza jednak, że akurat Wydział Zamiejscowy w Mogilnie nie jest w grupie tych jednostek, które zostaną obligatoryjnie przekształcone z powrotem w sądy rejonowe. Dlatego też sędziowie inowrocławscy, o ile sprawy zawisłe przed wydziałami zamiejscowymi rzeczywiście miałyby trafić do ich referatów, po cichu liczą na to, że Mogilno jednak nie wróci na mapę polskiego sądownictwa jako odrębna jednostka.

Artykuł 2 projektu jest również krytykowany przez sędziów, którzy obecnie orzekają w wydziałach zamiejscowych.

– Nie może być tak, że część sądów będzie poszkodowana faktem przywrócenia innych jednostek. Uważam, że przepisy powinny zostać sformułowane tak, aby te sprawy, które obecnie toczą się w wydziałach zamiejscowych, zostały przejęte przez przywrócone w ich miejsce sądy – zaznacza Bartłomiej Starosta, sędzia SR w Międzyrzeczu (przed reorganizacją SR w Sulęcinie).

Wielka migracja

Tak więc, o ile prezydencki projekt wejdzie w życie w obecnym kształcie, sądy macierzyste z całą pewnością czeka dużo pracy. Najpierw bowiem trzeba będzie zarejestrować sprawy z wydziałów zamiejscowych w odpowiednich wydziałach sądu macierzystego, a później... ponownie przekazać część z nich do sądu nowo utworzonego – gdy reaktywowany sąd okaże się wyłącznie właściwy.

– Do takich spraw będą należały postępowania karne, w których przewód sądowy nie został otwarty, nadto sprawy o wykroczenia (sąd właściwy z uwagi na miejsce popełnienia czynu). Także gros spraw cywilnych rozpoznawanych w trybie nieprocesowym, wreszcie sprawy rodzinne (opiekuńcze) i nieletnich. W naszym sądzie to będzie kilka tysięcy postępowań, w których trzeba będzie wykonywać dodatkowe czynności – mówi prezes Wolska.

Dodaje, że w tych wszystkich przypadkach trzeba będzie doręczyć stronom (uczestnikom) odpisy postanowień o przekazaniu sprawy według właściwości, poczekać na ich uprawomocnienie się, a później faktycznie przekazać akta do nowo utworzonego sądu.

– W rezultacie będzie to ponad miesiąc opóźnienia w merytorycznym rozpoznaniu – ocenia Danuta Wolska.

Najwięcej problemów będzie jednak z toczącymi się postępowaniami karnymi.

– O ile w procedurze cywilnej spowoduje to jedynie dodatkowy natłok pracy sędziów i wydłużenie czasu oczekiwania na rozstrzygnięcie, to w przypadku procedury karnej – z powodu zmiany składu orzekającego – trzeba będzie przeprowadzić postępowania od początku – zwraca uwagę sędzia Puchalski.

Jak podkreśla bowiem Danuta Wolska, sędzia referent, która była dotychczas sędzią sądu macierzystego, stanie się sędzią nowo utworzonego sądu.

Sędzia Puchalski ostrzega, że to odbije się na stronach postępowań oraz świadkach, których sąd z uwagi na zasadę bezpośredniości będzie musiał przesłuchać ponownie.

Konieczna zmiana

Sędziowie są więc zgodni – niefortunny przepis należy poprawić. I jest na to spora szansa, ponieważ projekt jest dopiero na etapie prac w komisjach sejmowych. Jak to zrobić?

Danuta Wolska proponuje np. wprowadzenie do prezydenckiego projektu artykułu, który byłby przepisem szczególnym wobec regulacji dotyczących właściwości sądu zawartych w kodeksie postępowania karnego, kodeksie postępowania cywilnego oraz kodeksie postępowania w sprawach o wykroczenia. Dzięki takiemu zabiegowi skutki reorganizacji można by było ograniczyć do zamknięcia rejestru spraw w wydziałach zamiejscowych i ponownego wpisania ich do ewidencji nowo utworzonego sądu.

– Niewątpliwie odbyłoby się to zdecydowanie szybciej i znacznie mniejszym nakładem pracy. Pozwoliłoby także na uniknięcie nierównego obciążenia pracą sędziów i pracowników wszystkich sądów – ocenia prezes Wolska.

Resort sprawiedliwości, którego przedstawiciele biorą czynny udział w posiedzeniach komisji zajmującej się prezydenckim projektem, do czasu zamknięcia numeru nie udzielił nam odpowiedzi na pytanie, czy będzie dążył do poprawy art. 2 omawianego projektu.

Etap legislacyjny

Prace w komisjach sejmowych