– Cieszę się z tego. To rzadkość. Większość sądów rozstrzygając, czy dana informacja stanowi informację publiczną, nie decyduje się na zapoznanie z dokumentami, o które tak naprawdę toczy się spór. Dobrze, że NSA zwrócił na tę kwestię uwagę – mówi Daniel Pietrzak, prawnik z Kancelarii Prawniczej Szeja i Wspólnicy, członek Sieci Obywatelskiej – Watchdog Polska.

Gra toczy się przede wszystkim o dostęp do umów zawartych przez Sąd Najwyższy. Chodzi o umowy cywilnoprawne zawarte w 2011 i 2012 r. o wartości powyżej 1000 zł (bez zamówień publicznych) oraz umowy o pracę lub innego rodzaju z osobami aktualnie zatrudnionymi w SN na stanowiskach: radców prawnych, szefa Kancelarii Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, dyrektorów biur: administracyjnego, finansowego, gospodarczego, informatyki, kadr i organizacyjnego.

Chronione dane

O udostępnienie m.in. tych dokumentów Daniel Pietrzak zwrócił się do SN w listopadzie 2012 r. Bezskutecznie. Wniósł więc skargę do wojewódzkiego sądu administracyjnego na bezczynność i zwrócił się o nakazanie SN rozpatrzenia wniosku. Pierwszy prezes Sądu Najwyższego chciał oddalenia skargi w całości. W zakresie umów cywilnoprawnych o wartości powyżej 1000 zł SN uznał, że mogą być udostępnione tylko te zawarte w trybie zamówień publicznych. Z kolei umowy prawa cywilnego nie są informacjami publicznymi. Zawierają bowiem nie tylko oświadczenia woli podmiotów publicznych, ale też pozostałych stron umowy.

Zdaniem SN także umowy o pracę oraz umowy cywilnoprawne zawarte z osobami zatrudnionymi w Sądzie Najwyższym nie mogą zostać udostępnione, gdyż żadna z tego rodzaju umów nie została zawarta w trybie zamówień publicznych i są chronione na podstawie ustawy o ochronie danych osobowych (Dz.U. z 2002 r. nr 101, poz. 926 ze zm.).

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w marcu 2013 r. przyznał rację obywatelowi. Uznał, że Sąd Najwyższy dopuścił się bezczynności. Uznał, że wnioskowane umowy cywilnoprawne co do zasady stanowią informację publiczną. Zobowiązał pierwszego prezesa Sądu Najwyższego do rozpoznania wniosku. Wytknął też, że nieuzasadnione jest twierdzenie SN, że umowy zawarte w trybie innym niż zamówienia publiczne nie podlegają udostępnieniu. Dotyczą bowiem majątku publicznego. Podobnie jest w przypadku umów o pracę lub innych umów zawartych z osobami aktualnie zatrudnionymi w Sądzie Najwyższym.

„Umowy, podpisane z osobami zatrudnionymi na wskazanych stanowiskach, w tym również ich wynagrodzenie, obrazują zasady funkcjonowania Sądu Najwyższego, w szczególności tryb działania w zakresie wykonywanych zadań publicznych i działalności w ramach wydatkowania środków publicznych, który winien być transparentny i poddany kontroli społecznej” – wskazał WSA.

Kolizja interesów

Odrębną kwestią pozostaje jednak to, czy przy ich udostępnieniu pewne informacje nie podlegają ograniczeniom w ujawnieniu z powodu ochrony prywatności. Tu dochodzi bowiem do kolizji interesu prywatnego osoby pełniącej funkcję publiczną i wynagradzanej ze środków publicznych z prawem osób trzecich do informacji publicznej. Jednak zdaniem WSA w tym przypadku wnioskowane informacje mają charakter informacji publicznych. Organ powinien je udostępnić, chyba że dostrzeże podstawy do zastosowania ograniczeń.

Od rozstrzygnięcia WSA skargę kasacyjną wniósł SN, zaskarżając orzeczenie w całości.

Pełnomocniczka Sądu Najwyższego na rozprawie przed NSA podkreślała, że postępowanie dotyka kwestii budzących wątpliwości w orzecznictwie i wnosiła o rozpoznanie sprawy przez poszerzony lub pełny skład NSA. Skład orzekający zwrócił uwagę, że gdy dostrzeże taki problem prawny, to sam przekaże sprawę pod rozwagę szerszemu składowi.

Nieuzasadnione jest twierdzenie, że umowy zawarte w trybie innym niż zamówienia publiczne nie podlegają udostępnieniu w drodze dostępu do informacji publicznej. Dotyczą bowiem majątku publicznego