statystyki

Kondycja sądów dyscyplinarnych: bezskuteczne i koleżeńskie?

autor: Ewa Maria Radlińska28.08.2013, 13:12; Aktualizacja: 29.08.2013, 11:32
Wymiar sprawiedliwości

Wymiar sprawiedliwościźródło: ShutterStock

Statek widmo powraca. Tym razem Solidarna Polska zamachnęła się na sądownictwo dyscyplinarne korporacji prawniczych, składając w parlamencie projekt stosownej ustawy – analogiczny z tym, który w 2006 r. forsował ówczesny minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Cel jest taki: dotychczasowe sądownictwo poszczególnych korporacji wrzucić do jednego worka i wysypać na posadzkę sądów powszechnych. Sądem I instancji mają być wydziały dyscyplinarne w sądach apelacyjnych, II instancją ma być Sąd Najwyższy. Siedem lat temu nie zaskoczyło, może teraz zaskoczy.

„Chodzi o jawność i wyeliminowanie podnoszonych niejednokrotnie zarzutów społeczeństwa, które mówi wyraźnie: a cóż tam te sądy dla sędziów, prokuratorów i innych osób wykonujących niektóre zawody prawnicze, przecież kruk krukowi oka nie wykole” – grzmiała posłanka Beata Kempa podczas kwietniowego pierwszego czytania w Sejmie. Trzeba zatem – zdaniem posłów z SP – wyrzucić jeden system do śmietnika i stworzyć na szybko kolejny. W końcu jak się coś zepsuje, to nałatwiej kupić nowe. I o ile może mieć to sens w  przypadku butów czy mikrofalówki, a już na pewno zgniłego jabłka, to gdy chodzi o przepisy, należałoby zachować ostrożność. Pisane na kolanie regulacje nie będą lepsze tylko z tej racji, że są nowe.


Pozostało jeszcze 93% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • Witalis(2013-08-29 12:14) Zgłoś naruszenie 00

    To, że koleżanki i koledzy będą w stosunku do siebie wyciągać odpowiedzialność od samego początku było mżonką. Do tego problem spotęgował się nadzwyczaj niskim poziomem moralnym, lekceważeniem albo pogardą dla prawa u nadzwyczaj wielu sędziów. Niestety.
    Przekłamywanie faktów w sprawach, pomijanie tych, które by decydowały o konieczności odmiennego orzeczenia, łamanie jednoznacznych norm prawa, to nie rzadkość. Daje to wszystko możliwości sprzyjania wybranym osobom bezpośrednio, a może na skutek reprezentowania przez wpływowego adwokata/radcę. Za to nie ma żadnej szansy na wyciągnięcie wobec sędziego odpowiedzialności.
    A ci sędziowie, którzy do swojej pracy - misji społecznej podchodzą uczciwie i rzetelnie, niestety tolerują nieuczciwe towarzystwo, albo rzeczywiście nie dostrzegają problemu.

    Cieszę się, że ktoś dostrzega problem.
    Oby tylko krzyk środowiska aktywistów sędziowskich o naruszaniu niezależności i niezawisłości nie przekreślił koniecznej reformy wymiaru sprawiedliwości.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane