To efekt zamieszania związanego z reorganizacją sądownictwa przez ministra sprawiedliwości od 1 stycznia 2013 r. Część prawników zarzuca Jarosławowi Gowinowi, że przy okazji doprowadził do zlikwidowania większości sądów powszechnych w Polsce.

Dlatego zdaniem Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka tę kwestię powinien rozstrzygnąć Trybunał Konstytucyjny. W październiku 2012 r. Jarosław Gowin podpisał dwa rozporządzenia, które miały doprowadzić do przekształcenia 79 sądów rejonowych w wydziały zamiejscowe większych placówek. Pierwszy z aktów – w sprawie zniesienia niektórych sądów rejonowych – znosił 79 sądów.

Drugi dotyczył ustalenia na nowo siedzib i właściwości sądów apelacyjnych, okręgowych i rejonowych. Uchylone zostało w nim rozporządzenie z października 2002 r. (Dz.U. z 2002 r. nr 180, poz. 1508), w którym tworzono sądy rejonowe, okręgowe i apelacyjne (poprzez odesłanie do poprzednio obowiązującego aktu). Problem jednak w tym, że w jego treści zabrakło odesłania czy też stwierdzenia, że prócz określenia właściwości sądów również się je tworzy.

W rezultacie pojawiły się trwające do dziś wątpliwości, czy po Nowym Roku istnieje podstawa prawna funkcjonowania sądów. W opinii Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” takiej podstawy nie ma. W swoim stanowisku organizacja podkreśla, że resort postąpił niezgodnie z zasadami prawidłowej legislacji.

– Wszystkie dotychczasowe rozporządzenia normujące te kwestie formułowane były przy poszanowaniu zasady, że rozporządzenie tworzące sąd musi obowiązywać i funkcjonować w obiegu prawnym.

Zniesienie sądu następowało nie poprzez wydanie rozporządzenia stanowiącego, że sąd się znosi, lecz przez wydanie nowego rozporządzenia, w którym znoszony sąd pomijano na liście tworzonych, lub przez zmianę takiego rozporządzenia skreślającą sąd z jego treści. Utrata mocy aktu prawnego tworzącego sąd skutkowała zawsze zniesieniem sądu – wyjaśnia sędzia Maciej Strączyński.

Jego zdaniem powyższa praktyka była zgodna z ogólną zasadą legislacji, w myśl której akt prawny tworzący instytucję państwową, nawet wtedy gdy został już wykonany, musi pozostawać w obiegu prawnym i nie może być uchylony dopóty, dopóki instytucja ta ma funkcjonować. W przypadku jego uchylenia musi zaś być zastąpiony nowym, który instytucję tę również tworzy.

Wśród prawników reprezentowane są jednak również odmienne stanowiska. Jedno z nich mówi, że sądy powszechne w Polsce zachowują podstawę prawną działania po 1 stycznia, dla jej ustania konieczne jest bowiem wydanie rozporządzenia wprost dany sąd znoszącego. Tym samym uchylenie rozporządzenia, na mocy którego utworzono sąd, nie powoduje jeszcze jego zniesienia.

Helsińska Fundacja Praw Człowieka wskazuje, że te wątpliwości interpretacyjne muszą zostać w końcu rozwiane, i to najlepiej przez Trybunał Konstytucyjny. Stąd wystąpienie do sędziego Antoniego Górskiego, przewodniczącego Krajowej Rady Sądownictwa, z prośbą o skierowanie do trybunału wniosku o zbadanie zgodności z ustawą zasadniczą przepisów będących obecnie podstawą funkcjonowania sądów powszechnych.

„W obecnym stanie niepewności prawnej podejmowane będą próby podważenia legalności wyroków wydanych po 1 stycznia 2013 r. z uwagi na ich wydanie przez sądy nieistniejące, co doprowadzić może do paraliżu wymiaru sprawiedliwości” – ostrzegają w piśmie do Antoniego Górskiego członkowie zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Pierwsze rozstrzygnięcie w czwartek
Trybunał Konstytucyjny rozpozna w ten czwartek połączone wnioski Krajowej Rady Sądownictwa oraz grupy posłów Polskiego Stronnictwa Ludowego. Dotyczą one zgodności z konstytucją przepisów ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych, na podstawie których minister sprawiedliwości w drodze rozporządzenia po zasięgnięciu opinii Krajowej Rady Sądownictwa tworzy i znosi sądy oraz ustala ich siedziby i obszar właściwości. Zdaniem wnioskodawców z konstytucji jasno wynika, że ustrój i właściwość sądów oraz postępowanie przed sądami powinny określać ustawy.