W dzisiejszym brzmieniu w par. 1 tego przepisu stanowi, że „kto kradnie lub przywłaszcza sobie cudzą rzecz ruchomą, jeżeli jej wartość nie przekracza 250 złotych, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”. Kradzieże wyższej wartości – jako przestępstwa – podpadają już pod kodeks karny.

Tymczasem w kompleksowym projekcie zmian ustaw karnych, jakie minister sprawiedliwości skierował do Sejmu, znalazła się propozycja, by próg ten podwyższyć do 1000 zł.

– Propozycja tej zmiany zgłaszana była zarówno ze strony środowisk sędziów, jak i prokuratorów i policji. Weźmy pod uwagę, że próg 250 zł był ustalony 15 lat temu, w 1997 roku, kiedy kwota ta stanowiła 61 proc. pensji minimalnej. Dziś stanowi 16 proc. tej pensji. 1000 zł to jej dwie trzecie – tłumaczył na naszych łamach wiceminister Michał Królikowski.

Przedstawiciele przedsiębiorców jednak rysują czarny scenariusz. „ (...) Przedmiotem i celem przestępców staną się nowe rodzaje produktów o wartości nawet do 1000 zł (np. sprzęt elektroniczny, rowery i itd.). 

Ściganie wykroczeń jest prostsze i szybsze niż przestępstw z kodeksu karnego

W praktyce może się okazać, że wbrew założeniom proponowana zmiana nie doprowadzi do obniżenia kosztów postępowań i nie będą one bardziej efektywne, natomiast może skutkować negatywnymi następstwami dla szeroko rozumianej branży handlowej, a także poczuciem bezkarności przestępców, a w szczególności zawodowych grup złodziei” – alarmują w swojej opinii eksperci PKPP Lewiatan i postulują pozostawienie przepisu w obecnym kształcie.

– Ściganie wykroczeń jest prostsze i szybsze. Karę grzywny wymierza się mandatem lub – powyżej pewnej kwoty – orzeczeniem sądu na podstawie wniosku o ukaranie sporządzanego przez policję. Konstrukcja jest prostsza, tańsza, co najmniej równie efektywna, a w większości wypadków nie angażuje prokuratury – uspokaja jednak Królikowski.

Etap legislacyjny
Projekt ustawy po pierwszym czytaniu