Błąd spedytorów

Czterdzieści austriackich firm spedycyjnych zawiązało w latach dziewięćdziesiątych spółkę cywilną, którą nazwali konferencją spedytorów ładunków zbiorowych (SSK). Była to wspólnota interesów, która zawarła porozumienia dotyczące taryf na rynku austriackim. Przedsiębiorcom chodziło bowiem również o to, by nie popaść w konflikt z europejskim prawem konkurencji.

Problem ewentualnego naruszenia prawa antymonopolowego wziął się stąd, że SSK działała zgodnie z przepisami krajowymi. Nie jest bowiem karalny w Austrii kartel nieznaczący, czyli taki, który ustawa określa jako niemający w całym rynku krajowym większego udziału niż 5 proc. i 25 proc. udziału w stosownej części krajowego rynku. Tak zresztą orzekł w sprawie SSK austriacki sąd antymonopolowy, do którego zwróciło się o ocenę sytuacji centralne zrzeszenie austriackich spedytorów.

Co więcej, konferencja spedytorów, która obliczyła udział SKK w austriackim rynku na niespełna 4 proc., zwróciła się też o opinię do renomowanej kancelarii prawniczej. Ta w wielu dokumentach potwierdzała opinię o niekaralnym i legalnym charakterze SKK, choć adwokaci nie odnieśli się ani razu do kwestii ewentualnego naruszenia prawa europejskiego.

Pięć lat temu Komisja Europejska skontrolowała jednak biura wielu międzynarodowych spedytorów, podejrzewając ich o stosowanie praktyk ograniczających konkurencję.

Jeden z uczestników SSK, spółka Schenker zaczęła współpracować z KE. Zajęła jednak stanowisko, że skoro brała udział w kartelu, pozostając w błędzie co do jego charakteru, to nawet gdyby Komisja stwierdziła, że była to działalność niezgodna z prawem europejskim, to pod żadnym pozorem Schenker nie powinna zostać ukarana grzywną. Skoro bowiem kartel działał wyłącznie w Austrii, to nie mógł ograniczać konkurencji w skali międzypaństwowej.

Sąd, który rozpatrywał odwołanie, zwrócił się wówczas do luksemburskiego Trybunału Sprawiedliwości o ocenę, czy rzeczywiście firma pozostająca w błędzie co do związku stanu faktycznego ze wspólnotowym prawem konkurencji może być ukarana przez KE grzywną.

Prawa firm

Rzecznik generalny, do którego zwrócił się TS o opinię, odpowiedziała, że jest to kolejny ważny przykład problemów z dziedziny prawa antymonopolowego do złudzenia przypominający problemy powstające na polu prawa karnego, z jakimi stykają się europejskie firmy.

Przedsiębiorcy uczestniczący w SSK mogli bowiem w dobrej wierze uznać, że zawarte przez nich porozumienia cenowe nie wpływają na handel międzypaństwowy, a więc nie tylko nie są karalne w Austrii, lecz również nie łamią europejskiego prawa konkurencji.

Dlatego Juliane Kokott zaproponowała, żeby TS orzekł, że chociaż krajowe organy konkurencji zawsze muszą kierować się nie tylko normami krajowymi, lecz także prawem europejskim, to jednak rzeczniczka wnosi, by nie karać grzywną firm pozostających w błędzie co do kwalifikacji ich postępowania na rynku. Co więcej, Kokott uznała za rzecz niezwykle delikatną poleganie firm na poradach adwokatów.

Z jednej strony nie można bowiem zakładać, że są oni nieomylni, z drugiej jednak ani sądy krajowe, ani europejskie nie powinny zniechęcać przedsiębiorców do zasięgania fachowych porad prawnych.

ORZECZNICTWO
Opinia rzecznika generalnego w sprawie C-681/11.