Jednak gdy właściciel lub posiadacz auta, które zostało sfotografowane, nie przyznaje się do winy ani nie wskazuje kierowcy, który popełnił jego autem to wykroczenie, to według rzecznika inspekcja nie ma prawa ani do ukarania za to mandatem, ani do kierowania takich spraw do sądu. Mimo że niewskazanie przez właściciela lub posiadacza pojazdu, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie, stanowi wykroczenie z art. 96 par. 3 kodeksu wykroczeń.

Zdaniem RPO takiego uprawnienia inspekcji nie można wywieść z art. 129g kodeksu drogowego. „Kompetencje organu władzy publicznej, jakim jest Inspekcja Transportu Drogowego, nie mogą być oparte na domniemaniu, lecz muszą wynikać z wyraźnego brzmienia przepisów prawa” – zwraca uwagę Irena Lipowicz w piśmie do głównego inspektora transportu drogowego.

5 tys. zł maksymalna grzywna za niewskazanie kierującego

Wątpliwości te podzielił minister sprawiedliwości, który w piśmie do RPO stwierdził, że „uprawnienia inspekcji do prowadzenia czynności wyjaśniających, kierowania do sądu wniosków o ukaranie i oskarżania przed sądem nie mogą być rozszerzane poza wykroczenia polegające na przekroczeniu dopuszczalnej prędkości i niezastosowaniu się do sygnałów świetlnych. Przyznanie przez ustawodawcę uprawnień związanych ze ściganiem wykroczenia stypizowanego w przepisie art. 96 par. 3 k.w. powinno być wyraźne, a nie dorozumiane”.

Podobnie przepisy interpretowali niektórzy sędziowie sądów rejonowych, którzy umarzali tego typu sprawy wnoszone przez inspekcję. Jednak były to pojedyncze wyroki, a nie ustalona linia orzecznicza.

– W pełni podzielam pogląd RPO – mówi prof. Ryszard Stefański z Uczelni Łazarskiego, który specjalizuje się w prawnych zagadnieniach ruchu drogowego. Jego zdaniem sędziowie powinni częściej umarzać takie postępowania.

Co ze sprawami, które już się zakończyły? Prawnicy z Biura RPO wyjaśniają, że prawomocne orzeczenie sądowe skazujące obywateli za wykroczenie z art. 96 par. 3 k.w., wydane w sytuacji, kiedy wniosek o ukaranie za to wykroczenie został złożony przez funkcjonariusza ITD, może być obarczone bezwzględną przyczyną odwoławczą z tego powodu, że skarga została skierowana do sądu przez nieuprawnionego oskarżyciela.

– Może to skutkować wnoszeniem przez RPO kasacji. Ukarany nie może jednak wnieść takiej kasacji samodzielnie, a tylko wnioskować o to do prokuratora generalnego lub RPO. Rzecznik oczywiście będzie przyjmował i analizował wnioski o kasacje w tych sprawach i w przypadku stwierdzenia bezwzględnej przyczyny odwoławczej będzie kierował kasacje do Sądu Najwyższego – deklaruje Dariusz Zbroja, zastępca dyrektora zespołu prawa karnego w Biurze RPO.

Trudno określić skalę spraw, w jakich sądy karały właścicieli aut „za niewskazanie”. Nie wiadomo też, ilu z nich zdecyduje się na batalię sądową. O tym, czy kasacje będą zasadne, będzie rozstrzygał Sąd Najwyższy.

– Skargi kasacyjne mogą być wnoszone wyłącznie od prawomocnych orzeczeń sądów. Sytuacja ta nie ma zastosowania do przyjętych mandatów. Te bowiem są prawomocne i RPO nie ma środków procesowych pozwalających na ich wzruszenie – zaznacza Dariusz Zbroja.

Tymczasem nic nie wskazuje na to, że GITD przestanie dawać mandaty i kierować do sądu wnioski o ukaranie z art. 96 par. 3 k.w. W oświadczeniu przesłanym mediom Alvin Gajadhur, rzecznik inspekcji, stwierdza, że minister sprawiedliwości stwierdził tylko, że uprawnienie służby nie może być rozszerzane poza wykroczenia polegające na przekroczeniu dopuszczalnej prędkości i niestosowaniu się do sygnałów świetlnych.

Nie znaczy to, że inspekcja nie ma prawa karać za niewskazanie kierowcy. Przywołuje też uzasadnienie wyroku Sądu Okręgowego w Radomiu, który stwierdził, że „ITD ma uprawnienie do żądania od właściciela pojazdu lub jego posiadacza wskazania, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie, a co za tym idzie może wykonywać czynności oskarżycielskie”.

Resort transportu, który nadzoruje inspekcję, pracuje nad stanowiskiem dla RPO.