– Nowe przepisy mają wszędzie, gdzie to będzie możliwe, zastąpić restrukturyzacją procedurę, która dziś zmierza głównie do likwidacji firm – mówi Maciej Geromin (Instytut Allerhanda), sekretarz zespołu.

– Zespół zaproponował m.in. nowe skuteczniejsze sposoby prowadzenia postępowania restrukturyzacyjnego, odformalizowanie procedur, zmiany w postępowaniu likwidacyjnym w celu jego usprawnienia oraz bardziej korzystną dla przedsiębiorców definicję niewypłacalności.

W postępowaniu restrukturyzacyjnym będzie nawet możliwe zawarcie układu przed ogłoszeniem upadłości – tłumaczy Bartosz Groele z kancelarii Tomasik, Pakosiewicz i Wspólnicy, wiceprezes Instytutu Allerhanda.

Prawnicy i przedsiębiorcy alarmują, że zmiany muszą zostać wprowadzone jak najszybciej. Tym bardziej że w tym roku padł już rekord upadłości firm. Przez dziesięć miesięcy z rynku zniknęło 774 przedsiębiorców, czyli o 24 proc. więcej niż w 2011 r. (likwidacja objęła wówczas 627 przedsiębiorstw).

Potrzebne jest więc przyjazne dla dłużników prawo, które umożliwi im zawarcie układu z wierzycielami i ustalenie korzystnego dla obu stron sposobu spłaty długów. Takich wymogów nie spełniają obowiązujące przepisy.

– Proponowane założenia spowodują, że przedsiębiorstwo dłużnika wcześniej będzie mogło być poddane procedurze sądowej, co z jednej strony zabezpieczy niewypłacalnego przedsiębiorcę przed bezkompromisowymi działaniami wierzycieli czy kontrahentów, a z drugiej pozwoli zabezpieczyć jego majątek, ograniczając dalsze zadłużanie się z korzyścią dla wierzycieli – dodaje Bartosz Groele.

Restrukturyzacja najpierw

Zespół ministra sprawiedliwości zaproponował nawet zmianę nazwy ustawy na „prawo restrukturyzacyjne i upadłościowe”.

– Trzeba położyć znacznie większy nacisk na restrukturyzację niż na likwidację przedsiębiorstw. Z dotychczasowych negatywnych doświadczeń z upadłością układową członkowie zespołu wysnuli wniosek, że należy wrócić do układu jako do zupełnie odrębnego sposobu rozwiązywania problemów. Zatem układ powinien przestać być łączony z upadłością – uważa radca prawny Piotr Zimmerman z Kancelarii Zimmerman i Wspólnicy.

W postępowaniu restrukturyzacyjnym przewidziano cztery sposoby dojścia do układu. Będą to: postępowanie naprawcze, dotychczasowy układ oraz dwie uproszczone metody zawierania układu. Pierwsza polegała będzie na zbieraniu głosów od wierzycieli samodzielnie przez dłużnika pod nadzorem nadzorcy sądowego, a następnie przedstawieniu układu do zatwierdzenia sądowi.

Druga procedura zobowiąże sąd do zwołania wstępnego zgromadzenia wierzycieli, gdy dłużnik sobie tego zażyczy, aby mogli układ przegłosować. Zdaniem Piotra Zimmermana nie będzie więc to jedynie fakultatywna przykrywka do prowadzenia postępowania upadłościowego, tak jak to bywa dziś. Zapowiada się osobna metoda zawierania układu na wstępnym zgromadzeniu wierzycieli.

– Z obecnego postępowania naprawczego pozostanie tylko nazwa, bo proponowane w ramach niego procedury mają umożliwić przedsiębiorcy pełną naprawę firmy pod ścisłym nadzorem sądu w ciągu dwunastu miesięcy.

Przewiduje się, że przedsiębiorca będzie mógł wówczas podjąć bardzo konkretne działania, np. wypowiedzieć niekorzystne dla siebie umowy, zrestrukturyzować zatrudnienie, a nie tylko dogadywać się z wierzycielami co do sposobu spłaty – dodaje Piotr Zimmerman.

– Do upadłości likwidacyjnej firmy dojdzie więc tylko w ostateczności, czyli wówczas gdy przedsiębiorca nie będzie miał nadziei nawet na regulowanie bieżących zobowiązań. W nowym prawie dłużnik będzie uznany za niewypłacalnego ze względu na utratę płynności oraz nadmierne zadłużenie – zwraca uwagę Maciej Geromin.