Jak wyliczyliśmy, posłowie koalicji PO-PSL przedstawili w tej kadencji już 53 poselskie inicjatywy ustawodawcze, w tym dwie wspólne. Gros z nich to tak naprawdę projekty rządowe, wnoszone pod pozorem projektów poselskich. Najbardziej jaskrawym przykładem takiej praktyki jest nowelizacja ustawy o działalności leczniczej, pod którą podpisało się aż pięciu członków rządu, w tym sam minister zdrowia.

W tej formie przedstawiane są także najbardziej kontrowersyjne zmiany: o spółdzielniach czy o spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych. W taki sposób posłowie PO i PSL przedstawili także nowelę ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej.

Podobnie wyglądała nowelizacja ustawy o wykonywaniu kary pozbawienia wolności poza zakładem karnym, przy której wnioskodawców reprezentował były minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski. W formie poselskiej przedkładane są także zmiany kodeksów, nowele ustawy o systemie oświaty oraz ustawy o dokumentach paszportowych.

Otwarta droga

Nie ma przeszkód prawnych, by posłowie koalicji tworzyli własne projekty. Pytanie tylko, jak się to wpisuje w zmiany regulaminu rady ministrów, przyjęte w grudniu 2011 r. Ich celem było poszerzenie konsultacji społecznych – konsultowane z innymi resortami, organizacjami społecznymi i środowiskami zainteresowanymi mają dziś być nawet założenia do projektów ustaw.

– To nie jest nowe zjawisko. Pewne novum stanowi to, że posłowie PO z rozmysłem zastosowali tę metodę do wprowadzenia kluczowych reform, np. reformy służby zdrowia. Sprawdzili, że to działa, i wiedzą, że w ten sposób można łatwo w razie potrzeby skrócić proces legislacyjny, pomijając na przykład konsultacje społeczne – uważa dr Grzegorz Makowski, szef Programu Społeczeństwa Obywatelskiego z Instytutu Spraw Publicznych.

– W poprzedniej kadencji parlamentu wniesiono ponad 120 takich inicjatyw. To znaczna ilość, zważywszy, że w tym czasie Rada Ministrów zaplanowała przyjęcie 541 projektów ustaw. Wśród tych projektów możemy odnaleźć m.in. tak istotne, jak pakiet sześciu ustaw reformujących system opieki zdrowotnej czy zmiany w kodyfikacjach. Projekty poselskie posłów koalicji najczęściej skupiają się wokół problematyki właściwej dla ministra finansów, ministra infrastruktury, ministra zdrowia i ministra gospodarki – zauważa dr Tomasz Zalasiński, ekspert z zakresu legislacji, radca prawny z kancelarii Domański Zakrzewski Palinka sp.k.

Najwięcej projektów posłowie koalicji wnoszą na początku kadencji – jako spadek po poprzedniej kadencji – i na końcu, przed wyborami.

– Projekty rządowe stanowią dziś zdecydowaną większość wśród uchwalanych ustaw – podkreśla jednak Maciej Berek, prezes Rządowego Centrum Legislacji.

Potwierdza przy tym, że zjawisko by-passowania istnieje, i to nie od dziś.

– Uważam, że w zasadzie inicjatywy ustawodawcze powinien wnosić rząd. Podkreślam „w zasadzie”, dlatego że rząd powinien też umieć współpracować np. przy tworzeniu regulacji ustrojowych dotyczących organów, które rządowi nie podlegają, albo w sprawach fundamentalnych zmian prawa wyborczego. Natomiast zgadzam się, że inicjatywy poselskie powinny być ograniczone do minimum, czyli do kwestii, za które rząd nie odpowiada – komentuje prezes Berek.