– Mam nadzieję, że budowa wystartuje jeszcze w tym roku. Ale pełną parą prace powinny ruszyć na wiosnę – twierdzi Andrzej Kalata, wicestarosta z Żywca.

Klasyczne PPP

Wyjątkowość projektu polega na tym, że partner prywatny bierze na siebie praktycznie całe ryzyko. To on projektuje, wybuduje szpital, a potem będzie świadczył usługi medyczne do 2042 roku. Potem placówka wróci w ręce starostwa.

Szpital powstaje w rzadko stosowanej formule klasycznego PPP, opartego na ustawie o partnerstwie publiczno-prywatnym (Dz.U. z 2009 r. nr 19, poz. 100), w którym prywatny inwestor jest wybierany w dialogu konkurencyjnym. Większość polskich projektów powstaje w oparciu o model koncesyjny.

– Wydanie pozwolenia na budowę nie oznacza, że możemy od razu rozpocząć prace budowlane – zastrzega Nasser Massoud, członek zarządu oraz globalny dyrektor ds. inwestycji i rozwoju w InterHealth Canada.

– Musimy przejść przez proces przetargowy, którego efektem będzie wybór generalnego wykonawcy, a równolegle doprowadzić inwestycję do zamknięcia finansowego – dodaje.

Pacjenci będą leczeni na podstawie kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia w czterokondygnacyjnym budynku o powierzchni użytkowej ok. 18 tys. mkw. Pozwolenie na budowę to kolejny krok zbliżający inwestycję do ostatecznego dopięcia finansowego.

Przy inwestycjach budowlanych uzyskanie pozwolenia na budowę jest warunkiem pozytywnej decyzji kredytowej. Firma InterHealth Canada rozpoczęła także wstępną kwalifikację kandydatów na generalnego wykonawcę.

Trzeci podmiot

Hamulcem dla projektów PPP w sektorze zdrowia jest brak możliwości zawierania wieloletnich kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia.

– Typowy projekt partnerski wiąże dwie strony – stronę publiczną i inwestora. Tak jest przy budowie drogi, parkingu czy aquaparków. Natomiast w służbie zdrowia dochodzi w praktyce jeszcze trzeci partner, czyli NFZ, który nie jest stroną umowy. A tak naprawdę finansowanie usług zależy od niego. I to jest główne ryzyko obciążające firmę – podkreśla wicestarosta Kalata.

Władze powiatu zdecydowały się na pionierski projekt ze względu na stan obecnego szpitala, którego remont kosztowałby więcej niż wybudowanie nowego. Obecna placówka pamięta czasy Habsburgów, mieści się w kilku niepołączonych budynkach.