Ze spłatą długów spieszyć się nie warto – nawet szybkie oddanie pieniędzy nie doprowadzi do usunięcia dłużnika z Rejestru Dłużników Niewypłacalnych. Do takiego wniosku mogą dojść osoby, które uregulowały swoje zobowiązania, ale nadal figurują w rejestrze obok tych, którzy notorycznie łamią prawo.

Wpis usuwany jest dopiero po dziesięciu latach, nawet gdy dłużnik szybko zapłacił, a wykreślenia jego nazwiska domaga się wierzyciel. Na wcześniejsze usunięcie z rejestru nie może liczyć również osoba zobowiązana przez sąd do wyjawienia majątku, mimo że egzekucja z jej rzeczy okazała się bezskuteczna z winy komornika.

W taki sposób do rejestru trafił pan S. Gdyby komornik ustalił, że ma on nieruchomość, która wystarczy na pokrycie zadłużenia, to wówczas wierzyciel nie złożyłby do sądu wniosku o nakazanie wyjawienia majątku. Mimo że pan S. od razu wskazał swoją działkę, komornik ją sprzedał, a wierzyciele dostali pieniądze, to został wpisany na dziesięć lat do rejestru obok osób, które przez lata nie wywiązują się ze swoich zobowiązań.

Odbyło się to zgodnie z obowiązującymi przepisami ustawy z 20 sierpnia 1997 r. o Krajowym Rejestrze Sądowym (Dz.U. nr 121, poz. 769 z późn. zm.) i ujętą w niej zasadą nieusuwalności wpisów do rejestru. Dlatego przez 10 lat pan S. będzie miał problemy z otrzymaniem kredytu, zakupami na raty, kupnem telefonu w abonamencie, zawarciem umowy o telewizję kablową, szerokopasmowy dostęp do internetu lub leasingu.

Banki, firmy leasingowe i operatorzy mogą wręcz odmówić z nim współpracy albo zaproponować ją na znacznie gorszych warunkach.

– Tylko wyjątkowo można usunąć dane z rejestru na podstawie przepisów szczególnych. Na przykład gdy sąd uchyli orzeczenie o ogłoszeniu upadłości (wówczas wykreślenie następuje z urzędu) albo pozbawi tytuł wykonawczy wykonalności, mimo że na jego podstawie było wszczęte postępowanie egzekucyjne (wtedy wykreślenie następuje na wniosek dłużnika) – tłumaczy Szymon Topa ze Stowarzyszenia „Stop Wyzyskowi”.

Prawnik zwraca przy tym uwagę na lukę w przepisach kodeksu postępowania cywilnego, które tę procedurę regulują. Prowadzi ona do paradoksów: nawet do zróżnicowania sytuacji dwóch dłużników tego samego wierzyciela, którzy w tym samym czasie uregulowali należność.

Osoba, która w stosunku do swojego wierzyciela występowała w dwóch rolach – zarówno dłużnika, jak i wierzyciela – i zlikwidowała ciążące na niej zadłużenie, potrącając je z długu wierzyciela, ma więcej przywilejów.

Może wystąpić do sądu o pozbawienie tytułu wykonawczego wykonalności, a potem złożyć wniosek o wykreślenie jej z Rejestru Dłużników Niewypłacalnych. Natomiast drugi dłużnik, który spłacił zadłużenie, bo nie mógł go potrącić, znajdzie się w znacznie gorszej sytuacji, bo przez 10 lat będzie figurował w rejestrze.

– Niekorzystnie dla dłużników o usunięciu wpisu przed upływem 10 lat wypowiedział się nawet Sąd Najwyższy w orzeczeniu z 19 sierpnia 2009 r., sygn. akt III CZP 46/ 09 – mówi radca prawny Lech Obara z Kancelarii Obara i Współpracownicy.

Sąd uznał, że nie ma znaczenia, iż dłużnik później świadczenie spełnił, bo wpis w RDN spełnia jedynie funkcję informacji. Mówi o tym, że kiedyś dłużnik nie zrealizował na czas swych wymagalnych zobowiązań. Zdaniem SN wpis nie daje podstawy do uznania, że ta osoba nie jest obecnie wypłacalna, ani nie przedstawia aktualnego stanu jej majątku.

– Według Sądu Najwyższego podstawową funkcją RDN jest informowanie o podmiotach, z którymi zawieranie transakcji gospodarczych jest ryzykowne, i ostrzeganie przed nimi uczestników obrotu.

Natomiast w rzeczywistości wpis powoduje u kontrahentów sprzeczne z rzeczywistością przeświadczenie, że wpisany dłużnik jest niewypłacalny. Wpływa to na jego pozycję w obrocie i może doprowadzić do utraty kontrahentów – podsumowuje Lech Obara.