Termin wprowadzenia nowego blankietu prawa jazdy oraz nowych zasad egzaminowania kierowców już raz przekładał minister transportu Sławomir Nowak.

Dziś obowiązuje styczeń 2013 r., ale najprawdopodobniej nie zostanie dotrzymany i ustawę o kierujących pojazdami będzie trzeba po raz kolejny nowelizować.

ok. 1 mld zł tyle już pochłonęła budowa Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców

– To oznacza automatyczne nałożenie kary przez Brukselę, gdyż 2013 r. jest ostatecznym terminem dostosowania naszych zasad do wymogów unijnych.

Jaka będzie kara, okaże się po negocjacjach – mówi nasz rozmówca z Ministerstwa Transportu.

Jednak tym razem wina nie leży po stronie tego resortu, bo najprawdopodobniej uda się wprowadzić nowy wzór dokumentu prawa jazdy. Problem stanowi dostosowanie systemów informatycznych, nadzorowanych przez resort spraw wewnętrznych, do nowych rozwiązań wprowadzonych ustawą i żądanych przez Unię. 

ok. 35 mln zł wartość przetargu na dostosowanie CEPiK

– Chodzi np. o bardzo restrykcyjne rejestrowanie wykroczeń podczas okresu próbnego dla nowych kierowców. Nowe przepisy wymagają zmian w Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców – mówi nasz rozmówca z MSW.

Oficjalnie przedstawiciele resortu nie chcą mówić o problemach: – Obecnie prowadzone są rozmowy z przedstawicielami Ministerstwa Transportu i Komendy Głównej Policji w sprawie szczegółowego zakresu implementacji rozwiązań wynikających z zapisów ustawy o kierujących pojazdami w systemie CEPiK – mówi rzecznik Małgorzata Woźniak.

10 lat budowany jest CEPiK

Czym się zakończą rozmowy? Według naszych informacji wnioskiem do ministra transportu o kolejną nowelizację ustawy i przesunięcie terminu na 2014 r.

Jak twierdzą rozmówcy DGP, nie ma już szans, aby wkrótce został rozstrzygnięty przetarg na zmiany w CEPiK.

Co ciekawe, został on ogłoszony bez rozgłosu w styczniu br. Wcześniej przez dwa lata odpowiedzialny za informatyzację wiceminister Piotr Kołodziejczyk obiecywał, że Polacy w ogóle nie będą musieli wozić ze sobą prawa jazdy. Według jego zapewnień – składanych np. czytelnikom DGP w maju ub.r. – to wygodne rozwiązanie miało obowiązywać już w czerwcu 2012 r.

– Nie wiadomo, na czym się opierał, ale dwa lata zostały zmarnowane. Znów okaże się, że jesteśmy totalnie nieprzygotowani – uważa urzędnik ministerstwa transportu, które podważało również na etapie uzgodnień międzyresortowych pomysły Kołodziejczyka.

Co gorsza, aktualnie w resorcie spraw wewnętrznych obecni są agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego, którzy prześwietlają umowy zawierane na budowę i rozbudowę CEPiK, która kosztowała podatników około miliard złotych.

Ich kontrola zakończy się najwcześniej za trzy miesiące, a wiadomo, że agenci mają wątpliwości, czy kolejne aneksy zawierane za pominięciem przetargów były zgodne z prawem. – W takiej sytuacji nie ma szans, aby rozstrzygnąć przetarg. Znam urzędników i wiem, że jak wcześniej bez problemów rozdzielali zamówienia z wolnej ręki, tak teraz nie rozstrzygną przetargu – mówi nasz rozmówca.