Portal ruszył trzy lata temu. W założeniu miał się stać platformą, na której każdy łatwo znajdzie potrzebne mu informacje o prawie. Portal pełnił funkcję nie tylko swoistego FAQ, czyli zbioru najczęściej zadawanych pytań i odpowiedzi (w sumie ok. 500 zagadnień), ale zawierał też wiele praktycznych informacji na temat tego, gdzie i w jaki sposób załatwić daną sprawę (na stronie znajdowały się m.in. wzory pism, umów, adresy i telefony do urzędów etc.).

Po trzech latach okazało się, że biura RPO na prowadzenie Codziennika Prawnego nie stać.

– Głównym powodem były zbyt wysokie koszty ponoszone na bieżące utrzymywanie i aktualizowanie portalu. Te prace wymagały dużego zaangażowania kilkunastu pracowników biura – wyjaśnia Anna Kabulska z biura prasowego RPO.

Ja tylko na minutkę

Uruchomienie portalu kosztowało 60 tys. zł, a jego roczne utrzymanie kolejne 70 tys. zł. Do tego doliczyć trzeba koszty promocji, która skierowana była głównie do nauczycieli i młodzieży (np. podczas Przystanku Woodstock). Mimo to zainteresowanie stroną było niewielkie – dziennie odwiedzało ją ok. 1000 użytkowników, z czego blisko 70 proc. stanowiły nowe osoby, które przybywały na stronie ok. minuty.

Co więcej, internauci ograniczali się do przeglądania tylko strony głównej, nie rozwijając poszczególnych zakładek. Patrząc od strony marketingu internetowego można by dojść do wniosków, że strona albo była źle promowana, albo jej treść nie była w stanie zainteresować odwiedzających. Jednak według prawników przyczyna tkwi w istocie przedsięwzięcia.

Prawnicza utopia

– Problem polega na tym, jak zebrać wszystko to, co w prawie istotne z punktu widzenia obywateli, i w sposób jasny dla czytelnika masowego to przekazać. To od samego początku się nie udawało, bo w zasadzie była to rzecz niemożliwa do zrobienia – zaznacza dr Jacek Zaleśny, prawnik z Uniwersytetu Warszawskiego.

– Wyjaśnienia RPO były na dużym poziomie ogólności, tak by dotyczyły jak największej liczby osób, a jednocześnie nie dotykały problemów jednostkowych. Nawet jak ktoś czytał Codziennik, to i tak zawsze miał poczucie, że jego przypadek nie jest do końca taki sam.

Zaleśny zwraca też uwagę, że portal był popularyzowany za życia jego pomysłodawcy, dr. Janusza Kochanowskiego, który zginął 10 kwietnia 2010 r. pod Smoleńskiem.

– Kampania promocyjna, żeby była skuteczna, powinna być powtarzana – dodaje.

Pozostaje pytanie, co dalej z dorobkiem Codziennika Prawnego?

–Treści, które były tam zamieszczone, zostaną udostępnione na stronie www.rpo.gov.pl – mówi Anna Kabulska z Biura RPO.

Domena pozostaje własnością RPO. Być może projekt zostanie reaktywowany, jeśli znajdzie się portal chętny do jego współfinansowania.