zaloguj się do e-DGP
statystyki

Gowin o deregulacji: wyodrębniono pierwsze 130 zawodów

skomentuj

Resorty wskazały już wstępnie listę 130 zawodów, które mogłyby już nie podlegać regulacji - oświadczył we wtorek minister sprawiedliwości Jarosław Gowin. Nie ujawnił, jakie zawody znajdują się na liście.

Publikacja: 20 grudnia 2011, 17:13 Aktualizacja: 20 grudnia 2011, 22:27

Zmniejszenie liczby zawodów regulowanych to jedno z najważniejszych zadań, jakie nowemu ministrowi postawił premier Donald Tusk. Gowin przyznał, że zamierza przedsięwziąć na tym polu znaczne reformy i uznaje to za wielkie wyzwanie. "Trzeba zaufać wolnemu rynkowi. Wolność jest zawsze lepsza niż reglamentacja" - zadeklarował minister.

Jak mówił we wtorek, w Polsce jest 380 zawodów reglamentowanych, dostęp do których zależy od uzyskania określonych uprawnień - państwowych lub korporacyjnych. "W ubiegłym tygodniu ministerstwo sprawiedliwości rozesłało do resortów ankietę z prośbą o wskazanie, które z zawodów regulowanych ministerstwa te uważają za niezbędne" - powiedział Gowin.

Według niego po tej wstępnej ankiecie udało się wyselekcjonować ok. 130 zawodów, które można zderegulować. Minister nie chciał powiedzieć, jakie to zawody ani nawet podać choć kilku przykładów. Podkreślił, że trwają jeszcze konferencje uzgodnieniowe, po których będzie można poinformować o przykładach.

"Chcemy, by zawodów regulowanych pozostało w Polsce około stu" - dodał Gowin, także nie wskazując żadnych przykładów. Podkreślił, że jeśli uda się osiągnąć taki rezultat, z zajmowanego obecnie ostatniego miejsca w Europie pod względem liczby zawodów regulowanych, możemy wejść do pierwszej dziesiątki.

Jak powiedział, "katorżnicza praca" czeka teraz ministerialnych i sejmowych legislatorów, bo deregulacja zrodzi konieczność nowelizacji 300 ustaw i 600 rozporządzeń.

W ocenie nowego ministra, dostępność do zawodów prawniczych jest obecnie znaczne szersza niż jeszcze kilka lat temu i nie widzi on tutaj konieczności deregulacji, zaś same korporacje prawnicze prezentują w tej materii sporą otwartość. "Teraz chodzi o to, aby skorelować ten dostęp do zawodów z poprawą jakości szkolenia" - podkreślił.

Komentarze: 34

  • 1: paweł z IP: 178.36.15.* (2011-12-20 21:41)

    jakieś idiotyczne kolejne hasło deregulacji, większość tych zawodów są to nie wymagające żadnego wykształcenia a tylko uczestniczenia w krótkim kursie (taka pozostałość po latach 50-tych), problemem jest ustalenie odpowiednio przejrzystej drogi do zawodów i potwierdzania kwalifikacji, najlepszym przykładem są zawody księgowego, zarządcy nieruchomości i pośrednika w obrocie nieruchomościami, ale one głównie są solą w oku wszelkich korporacji "leśnych dziadków" i innych zamkniętych organizacji, więc wiele osób chce aby ślad o nich zaginął i nikt nie wiedział, że jest taka droga do potwierdzania kwalifikacji zawodowych jak dyplom wyższej uczelni w danym zawodzie i odbycie praktyki, a swoją drogą przywoływanie korporacji prawniczych jako "otwartych" to po prostu żenada, pozdrawiam wszystkich

  • 2: paweł z IP: 178.36.47.* (2011-12-20 22:47)

    należy też odpowiedzieć na pytanie, czy państwo będzie honorować dyplomy wydawane przez wyższe uczelnie, poza na siłę dorabianymi teoriami o niskiej jakości kształcenia na uczelniach podawanymi przez korporacje, jak i pytanie czy np. prywatna korporacja radców prawnych jest aby właściwa aby oceniać uczelnie wyższe a nie komisja akredytacyjna, przecież jeśli ktoś jest magistrem prawa to powinien po np. 6-12 miesięcznej praktyce w sądzie mieć prawo wykonywania zawodu prawnika, podobnie z zawodem geodety i wieloma innymi gdzie prywatne korporacje swoim postępowaniem twierdzą, że najlepiej by było zlikwidować w całości szkolnictwo akademickie i wiedzę przelewać z ojca na syna jak w dawnych cechach rzemiosł wszelakich, a główny postulat chyba powinien być taki, że to Państwo potwierdza kwalifikacje zawodowe-co w Polsce nie wiedzieć czemu nazywa się zawodami reglamentowanymi, może powiedzmy wszystkim, jakie zawody można wykonywać na terenie Niemiec, Austrii itp. bez potwierdzenia posiadanych kwalifikacji zawodowych, a nie zamydlać oczy reglamentacją dostępu do zawodu w Polsce uprawianą chyba wyłącznie przez korporacje zawodowe będące całym złem naszego systemu, pozdrawiam raz jeszcze

  • 3: Tom z IP: 80.48.211.* (2011-12-20 23:28)

    Myślę, że Paweł powiedział wszystko i na temat.
    Dlaczego ja - po skończeniu studiów ekonomicznych - muszę potwierdzać swoją znajomość księgowości ?
    Dlaczego po skończeniu Technikum Elektroenergetycznego - z obronionym dyplomem technika, odbyciu 4 lat praktyki w zakładach i szkolnych warsztatach, miesięcznych praktykach - mam zdawać egzaminy w Stow Elektryków Polskich ???
    Na równi z murarzami, mechanikami i innymi .
    Nie podważam - możliwości zdania przeze mnie egzaminu - tylko to, że muszę go zdawać .
    I co 5 lat w koło Macieju - zapłać za kurs, zapłać za egzamin...
    Np - teraz zatrudniam 2 emerytów - wiedza i praktyka na bardzo wysokim poziomie - i chłopaki nie mają już uprawnień - bo nie mają ochoty już znowu zdawać.
    I co ?
    Chciałbym otworzyć biuro rachunkowe - muszę iść na podyplomowe - zdawać ponownie to samo - co już zdawałem .
    Albo zdawać egzamin
    Czyż nie zaliczyłem rachunkowości na studiach ? Zaliczyłem .
    To już się nie liczy!

  • 4: Nieuki do nauki z IP: 83.9.252.* (2011-12-21 01:48)

    Hej pogosiewskie pomioty ! Skończcie z tym wzajemnym lizaniem się po tyłkach pod artykułami o reformach Gowina. Skończyła się wasza bolszewicka właść i marzenia o zdobyciu tytułów zawodowych wedle zasady "nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera" ! Czas wrócić do ksiażek, moi mili!

  • 5: damad z IP: 77.252.231.* (2011-12-21 09:33)

    Jeżeli te izby zawodowe są takie dobre to czemu są przymusowe? Zlikwidować przymus należenia do izb, izby niech sobie będą i to nie jedna w zawodzie a kilka i niech rywalizują między sobą. Słaba izba przepadnie a lepsza pozostanie na rynku. Tylko to nie jest soscjalizm, który panuje w III RP.

  • 6: Arek. z IP: 193.24.14.* (2011-12-21 09:53)

    Zastanawia mnie tylko czy likwidacja licencji dla pracowników ochrony oraz detektywów to dobry pomysł. Przecież oni mogą stosować wobec nas środki przymusu bezpośredniego i broń palną oraz zbierać dane nas dotyczące. I terez Pan Ziutek wyjdzie z kryminału dostanie pistolet i pokarze na co go stać. Moim zdaniem trochę zadaleko sie z tym posuwają.

  • 7: Janeczek z IP: 83.7.90.* (2011-12-21 11:37)

    Bez emocji ! Gowin tylko mówi. To niby On na księżycu był, jak jego kumple razem z Nim !!! te "rugulowane" nauchwalali ?
    Za trzy lata będzie nie 385 ale 425 regulowanych. Jak ja słyszę te Jego jęki typu "katorżnicza praca" to jestem pewny, że to typowa dla platfusów paplanina. Gdyby naprawdę chciało się chcieć, to stosowne zmiany dwóch prawników-absolwentów jest w stanie przygotować w dwie doby,
    Niech Gowin nie pitoli ale da ogłoszenie na "tą robotę" i szybko się przekona, że zgłosi się dwie seki oferentów którzy w dwie, góra w trzy doby w wersji elektronicznej przygotują stosowne zmiany zapisów w ustawach i rozporządzeniach.

  • 8: silverado z IP: 81.170.234.* (2011-12-21 12:13)

    JEŻELI KORPORACJE PRZEKONAŁY GOWINA - TO ZNACZY, ŻE TOTALNIE PRZECENIŁEM JEGO INTELEKT.

    Aplikacja to po prostu więcej niż głupia metoda kształcenia ludzi. I zaraz to udowodnię:

    Po pierwsze teoria. Kilka godzin zajęć teoretycznych - i to na poziomie znacznie niższym niż uniwersytecki ma stworzyć zawodowca :))))
    Weźmy dla przykładu "prawo morskie", które lubił Ćwiąkalski. Ile godzin z prawa morskiego ma aplikant radcowski albo adwdokacki? Śmiem twierdzić że pewnie coś w okolicach "zera absolutnego". A czy po aplikacji może udzielać klientowi pomocy prawnej z zakresu tego prawa? Może.
    Więc jak to jest. Sam przeczytał, bez szkolenia w korporacji? Czyżby tylko zdolność czytania była konieczna?
    Bardziej popularne działy prawa - też nie są reprezentowane dużo większą liczba zajęć.

    Ja mam kilkanaście lat praktyki w zawodzie prawnika w firmie, i nie mogę prywatnie na umowy cywilne robić tego, co robię w pracy. Zupełnie nie wiem czemu? Kilkanaście tysięcy godzin praktyki, a moje uprawnienia są mniejsze niże aplikanta z zerową praktyką. To jeden z wielu absurdów tego systemu.

    Po drugie praktyka. Chyba tylko ktoś niespełna rozumu będzie uczył swojego konkurenta i w dodatku jeszcze uczył go dobrze. Notariusze nawet się nie krępują, nie chcąc przyjmować na praktyki. I ich za to nie potępiam. Zachowują się rozumnie i bez hipokryzji.
    Cały ten system szkoleń - to system cechowy - średniowieczny i rodzinny. Zawód przekazywany komuś z rodziny lub znajmomemu. Nie zachodzi wtedy konflikt interesów między szkolącym a uczniem, bo wiedza zostanie w rodzinie.
    Jeżeli uczy się większa ilość osób, to wtedy wzmacnina się konkurencję, która wygryzie nas z rynku, albo przynajmnie uszczupli nasze dochody.
    Korporacje same twierdzą, że rynek jest zagospodarowany w całości. Zatem każda kolejna gęba do wykarmienia - zmniejsza dochód dotychczasowych mecenasów.
    Dotychczas ta konkurencja właściwie nie istniała, ale jeżeli zwiększy się liczba adwokató i radców, to wtedy problem szkoleń się przejaskrawi. Choć i nawet teraz nie sądzę, żeby jakiś korporant, który ma rodzinę, miał ochotę zmniejszać szanse dzieci na dostatnie życie, kosztem "szczęścia" jakichś obcych aplikantów.

  • 9: zdziwiony tym co mówi Gowin z IP: 173.254.192.* (2011-12-21 12:25)

    Jeżeli Gowin dał się przekonać korporacjom prawniczym - to jest pierwszym naiwniakiem III RP :))))) A może Opus Dei - jak to w kościele bywa - dogadał się korporacjami. Wiadome, że kosciół i z komuną się dogadał i z ubecją i z postkomuna. Biznes is biznes Winetou :)))))) I tradycyjnie to dogadywanie się przeciwko społeczeństwu, tradycyjnie wyjdzie kościołowi bokiem. Bo kościół ma korzenie wśród biednych warstw, a kumać się chce z sitwami. Dawniej lud był tępy, to nie zwracał uwagi. Teraz ludzie wykształceni, wyjeżdżeni po świecie to się zastanawiają, czemu mają służyć organizacji, która zmawia się z tymi, którzy na ludziach żerują.
    Ale podobno jak Bóg chce kogoś ukarać to mu rozum odbiera. :)))

  • 10: aplikant z IP: 91.220.73.* (2011-12-21 13:05)

    do silverado:
    Sznowny Panie, nikt nie utrudnia Panu dostępu do odbycia aplikacji i zdania egzaminu, jedyną przeszkodą dla Pana jest niechęć do pogłębiania wiedzy i poświecenia sowjego czasu. Skoro uważa się Pana za świetnie wykwalifikowanego prawnika, to co stoi Panu na przeszkodzie, aby świetnie zdać egzamin na aplikację, kolokwia podczas aplikacji, a następnie egzamin zawodowy np. w korporacji radców prawnych. Powiem więcej, jeżleli ma Pan za sobą tyle lat praktyki, to ustawa o radcach prawnych daje Panu możliwość, aby bez konieczności odbywania aplikacji mógł Pan uzyskać uprawnienia radcy prawnego, zdając jedynie egzamin zawodowy.
    Zamiast doszukiwać się tyle minusów w szkoleniu korporacyjnym i braku możowości reprezentowania klienta bez tytułu zawodowego, radzę podejsć do egzaminu końcowego. Zapewne przy Pana praktyce, bedzie to jedynie formalność...
    aplikant

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter