Zjawisko takie w prawie określa się łacińskim terminem desuetudo (odwykniecie, odzwyczajenie), co po prostu oznacza utratę przez przepis mocy wskutek długotrwałego niestosowania.

Oto (niepełna) lista martwych przepisów prawa:

1. Meldunek (Ustawa z 10 kwietnia 1974 r. o ewidencji ludności i dowodach osobistych).

Od co najmniej 20 lat prawo to jest praktycznie nieprzestrzeganie. Tymczasem, zgodnie z tą ustawą mamy obowiązek meldować się na pobyt stały lub czasowy, jeśli przebywamy w określonej miejscowości pod tym samym adresem dłużej niż trzy doby. Zgodnie z tą samą ustawą powinniśmy się meldować także w domach opieki społecznej, internatach i akademikach, a nawet szpitalach i hotelach czy campingach przed upływem 24 godzin.

Co ciekawe, wyjeżdżając za granicą na czas dłuższy niż trzy miesiące, powinniśmy się wymeldować ze swojego mieszkania w Polsce i zgłosić wyjazd w urzędzie gminy, najpóźniej w dniu wyjazdu, a potem powrót, najpóźniej 4 doby po powrocie. 

Co ciekawe, jeśli ktoś do nas przyjedzie na dłużej, jako właściciele mieszkania powinniśmy go zameldować. Jeśli wynajmiemy komuś mieszkanie, to on może nawet bez naszej zgody uzyskać meldunek w naszym lokalu, bo urzędnik stwierdza tylko fakt, że ktoś tam przebywa na stałe nie badając prawa do mieszkania.

Posłowie w końcu znieśli obowiązek meldunkowy, ale nowe przepisy wejdą w życie dopiero od 2014 roku.

2. Prawo prasowe (Ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe)

Stare prawo słabo przystaje do dzisiejszych realiów. Według tej ustawy, przy premierze powinna np. działać Rada Prasowa, która ma charakter opiniodawczy i wnioskujący w sprawach dotyczących prasy. Oczywiście nie działa i nikt jej nie zamierza powoływać.

Jest też znacznie ciekawszy przepis, którego wykorzystanie byłoby niezwykłym precedensem. Ustawa przewiduje, że organ rejestracyjny (czyli sąd) może zawiesić wydawanie dziennika lub czasopisma na czas określony, nie dłuższy niż rok, jeżeli w ciągu roku co najmniej trzykrotnie w tym dzienniku lub czasopiśmie zostało popełnione przestępstwo. Praktycznie każda redakcja, przegrywa w ciągu roku kilka procesów karnych, np. o zniesławienie, co dowodzi „popełnienia przestępstwa”. Zresztą ustawa nie pozostawia co tego wątpliwości i wprost mówi, że sąd, który skazuje za przestępstwo popełnione przez opublikowanie materiału powinien niezwłocznie po uprawomocnieniu się wyroku przekazywać zawiadomienie o tym do organu rejestracyjnego. Gdyby interpretować ten przepis dosłownie, to można byłoby zawiesić wydawanie każdego dziennika i tygodnika w Polsce.

3. Pasy w autokarach. (m.in. wymóg prawa unijnego)

Obowiązek egzekwowania przepisu nakazującego zapinanie pasów funkcjonuje od od 9 maja 2006 r. we wszystkich krajach UE. W Polsce przepis dotyczący zapinania pasów w pojazdach obowiązuje od 1997 r., ale do tej pory nie był egzekwowany, z bardzo prostego powodu - w większości autokarów poruszających się po polskich drogach pasów po prostu nie ma. Od wejścia w życie przepisów unijnych, sytuacja trochę się poprawiła. Nowe autokary są już wyposażane w pasy. Ale nadal jeździ mnóstwo autobusów, w tym przewożących dzieci do szkół bez pasów, a przewoźnicy nie ukrywają, że nie zmieniają tego, bo chodzi o koszty.

4. Leczenie przestępców seksualnych. 

Nowelizacja Kodeksu karnego z lipca 2005 r., oraz kilku innych ustaw przewidziały m.in. utworzenie wyposażonych w odpowiednie programy lecznicze i rehabilitacyjne zamkniętych placówek dla sprawców przestępstw o charakterze seksualnym. Poprzedni Rzecznik Praw Obywatelskich w liście do ministrów zdrowia i sprawiedliwości przypominał nawet, że przepisy zobowiązują organy wymiaru sprawiedliwości i placówki opieki zdrowotnej do podejmowania wobec takich przestępców "odpowiednich przedsięwzięć prawno-karnych, organizacyjnych i leczniczo-terapeutycznych. O sprawie tej zrobiło się na chwilę głośno po bulwersujących wyczynach któregoś pedofila, ale poza zapowiedziami o wprowadzenie chemicznej kastracji, nic się nie zmieniło. W praktyce bowiem nie przyjęto żadnych rozwiązań systemowych. Przepisy pozostały na papierze.

5. Handel żywymi karpiami, transporty żywych koni i innych zwierząt (ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt)

W myśl ustawy powinny być traktowanie humanitarnie i z szacunkiem. Ale już same opisy transportu żywych zwierząt budzą zgrozę. Przepisy mówią, w jakich warunkach i okolicznościach mogą być przewożone. W praktyce przepisy te są nagminnie łamane, a kary niezbyt wysokie.