- Wprowadzenie w życie nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii uderza m.in. w najbardziej newralgiczny punkt problemu dopalaczy, tj. w próbę sugerowania konsumentom, że substancje zawarte w dopalaczach mogą oddziaływać na konsumentów tak, jak środki odurzające czy substancje psychotropowe - mówi minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski. - Przewidujemy w tym zakresie mechanizm zakazu reklamy sugerującej takie oddziaływanie i sankcję karną za naruszenie takiego zakazu - dodaje minister.

Zgodnie z przyjętym dzisiaj przez rząd projektem nowelizacji, zabronione będzie prowadzenie reklamy i promocji substancji psychotropowych lub środków odurzających. Jednocześnie nie będzie można reklamować środków spożywczych lub innych produktów poprzez sugerowanie, że posiadają one działanie takie jak substancje psychotropowe lub środki odurzające lub ich użycie, nawet niezgodne z przeznaczeniem, może powodować skutki takie jak wspomniane substancje i środki.

To kolejny i ważny krok w walce z dopalaczami, które tylko dzięki reklamie zbudowały swój fałszywy obraz sugerujący, że są narkotykami. W rzeczywistości są to różne substancje i preparaty, które występują w legalnym obiegu handlowym, będące składnikami kosmetyków, odżywek, suplementów diety czy artykułów chemicznych.

To nie wszystkie zmiany.

- Nowe przygotowane przez nas przepisy wyraźnie wskazują trzy przesłanki, umożliwiające umorzenie postępowania: nieznaczną ilość posiadanego narkotyku, przeznaczenie go na własny użytek oraz niski stopień społecznej szkodliwości. Postępowanie będzie mogło być umorzone w przypadku wystąpienia wszystkich trzech przesłanek jednocześnie - tłumaczy minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski. - Proponując takie rozwiązanie kierowaliśmy się przekonaniem, że w takich okolicznościach (wystąpienia wszystkich wskazanych trzech przesłanek kumulatywnie), nie mamy do czynienia z przestępcą, ale z osobą pilnie wymagającą leczenia lub edukacji. Przyświecająca nam zasada w trakcie nowelizowania ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii to "przede wszystkim leczyć" - dodaje minister.

Zgodnie z projektem, prokurator i sąd będą mieli możliwość odstąpienia od ścigania, w pewnych sytuacjach, osób posiadających nieznaczne ilości środków odurzających lub substancji psychotropowych przeznaczonych na własny użytek. Idea tego rozwiązania jest taka, aby do więzień nie trafiali ludzie przyłapani na posiadaniu niewielkiej ilości narkotyku, ale dilerzy i producenci. Nowe prawo w racjonalny sposób oddziela osoby uzależnione i używające narkotyków od osób, które dopuszczają się przestępstw handlu czy produkcji narkotyków.

- Z pewnością jednym z najistotniejszych kryteriów oceny sądu powinno być zrozumienie kim jest sprawca, w jakim celu posiada środki odurzające i jaki jest stopień społecznej szkodliwości czynu - mówi minister Krzysztof Kwiatkowski. - Dlatego też nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, którą przygotowaliśmy, daje dodatkowe instrumenty organom stosującym prawo. Po to, by to prawo było stosowane racjonalnie - dodaje.

Dotychczasowe przepisy w praktyce nie przyniosły oczekiwanych efektów - nie ograniczyły użycia narkotyków w Polsce, nie przyczyniły się do skutecznego ścigania dilerów. Jednocześnie z osób uzależnionych uczyniły przestępców, chociaż narkomania uznawana jest za chorobę. Dodatkowo obowiązujące regulacje okazały się kosztowne. Rocznie karanie skazanych za posiadanie narkotyków kosztuje budżet państwa 80 mln zł.

- Bezwzględną koniecznością jest zebranie informacji o sprawcy. Po to, aby i prokurator i sąd wiedzieli czy mają do czynienia z np. okazjonalnym użytkownikiem narkotyków, osobą uzależnioną, czy dilerem - tłumaczy minister Krzysztof Kwiatkowski. - Należy bowiem pamiętać, że w grupie osób posiadających środki odurzające są takie, które posiadają 0,2 g i takie, które posiadają 1 kg środka odurzającego lub substancji psychotropowej. Są to dwa różne stany faktyczne i reakcja prawno-karna musi tę różnicę uwzględniać w orzeczeniu.