Ze względu na duże zainteresowanie tematem seminarium było także transmitowane przez Internet. Dzięki formule webinarium w spotkaniu mogli uczestniczyć także internauci z całego kraju, którzy online zadawali panelistom swoje pytania. Poniżej kilka z nich.

Odpowiedzi na pytania internautów udzielili prelegenci i paneliści biorący udział w seminarium.

Miko01:
Czy nie uważacie państwo, że nałożenie kagańca prawnego na działania w Internecie, które generują m.in. budżety reklamowe, de facto ograniczy ekspansję Internetu w Polsce? Czy sami sobie nie podcinacie gałęzi?

IAB, Jarosław Sobolewski:
Z prawnego punktu widzenia nie można łączyć tych dwóch kwestii. Pewien minimalny poziom regulacji zawsze będzie istniał, bo środowisko Internetu jest tylko elementem środowiska, w którym żyjemy, a zatem obowiązują tam te same regulacje i ład prawny. Nadmierna regulacja z pewnością nie jest wskazana, a intuicja wskazuje, że przeregulowanie doprowadzi do znacznego spowolnienia rozwoju Internetu.

Salans, Małgorzata Darowska:
Mając na myśli rozwój lub ekspansję Internetu, myślimy raczej o dostępności zasobów zgromadzonych w Internecie dla ogółu użytkowników oraz likwidację wykluczenia określonych grup społecznych z dostępu do Internetu. W tym wymiarze rozwój Internetu należy rozumieć wyłącznie w kategoriach technicznych i technologicznych, takich jak budowa łączy zapewniających dostęp szerokopasmowy do Internetu; szybkie łącze umożliwiające przeglądanie coraz bardziej rozbudowanych treści. Projekt rozwoju Internetu szerokopasmowego w Polsce jest realizowany w ramach programu Cyfrowa Polska, który zakłada, że w najbliższych latach użytkownicy we wszystkich rejonach Polski będą mieli zapewniony dostęp do Internetu o porównywalnych parametrach.
Rzeczywistość wirtualna, jak sama jej nazwa wskazuje, jest rzeczywistością, a nie próżnią. Skoro w tej rzeczywistości występują zdarzenia, które mogą być klasyfikowane jako zdarzenia prawne, nie uciekniemy od stosowania prawa.

Matrix:
A jak wygląda to np. w Stanach – tam, gdzie Internet rozwinął się pierwszy? Czy tam też płacą podatki za oglądanie?

Michał Zdyb, doradca podatkowy ze spółki ATAC Audytorzy i Partnerzy

W prawie obowiązującym w Stanach Zjednoczonych nie prowadzono żadnej opłaty o charakterze publicznym (np. podatku) za przeglądanie oraz wykorzystywanie treści zamieszczonych w serwisach internetowych. Jednakże, w związku z powszechnym wykorzystywaniem takich treści przez podmioty niemające do tego prawa, szereg firm np. wydawcy internetowych wersji gazet, zdecydowali się nakładać opłatę za możliwość przeglądania oraz kopiowania treści zawartych w internecie. Polega to na tym, że użytkownik, który nie wykupił pełnego dostępu ma jedynie możliwość przeglądania niewielkiego fragmentu tekstu zamieszczonego na stronie internetowej. Wykupienie pełnego dostępu zapewnia, obok możliwości przeczytania zamieszczonego tekstu w całości, również ograniczone prawo wykorzystania tego tekstu na potrzeby prywatne.

IAB, Jarosław Sobolewski:
Sprostowania wymaga kwestia określona jako „płacenie podatków”. W każdym systemie prawnym korzystanie z przedmiotów prawa autorskiego obarczone jest obowiązkiem uiszczenia wynagrodzenia na rzecz właściciela praw, autora, producenta itp. Jedyny wyjątek to instytucja tzw. dozwolonego użytku osobistego, stworzona z myślą o tym, aby wiedza, kultura lub inne przejawy twórczej działalności człowieka nie stały się dobrem luksusowym, znanym tylko wybranej wąskiej grupie. Podkreślić należy także, że nie każdy przejaw ludzkiej działalności będzie miał przymiot utworu. Na przykład w obszarze prasy zgodnie z brzmieniem przepisów ustawy PA przymiotu utworu nie posiadają krótkie informacje prasowe dot. bieżących wydarzeń.