Resort Zbigniewa Ziobry nie ukrywa, że ma to być jeden ze sposobów na utrudnienie byłym partnerom formalnego zakończenia związku. Jak przekonuje w uzasadnieniu przekazanego wczoraj do konsultacji projektu nowelizacji kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, „pouczenie o indywidualnych i społecznych skutkach rozpadu małżeństwa to odpowiedź na powtarzające się postulaty organizacji społecznych, mediatorów, środowiska sędziowskiego i przedstawicieli zawodów prawniczych, które dostrzegają częstą pochopność w decyzji o rozwodzie”. Wzór dokumentu zostanie przygotowany przez samego ministra sprawiedliwości w porozumieniu z szefem resortu rodziny.

Miesiąc na pojednanie

Pouczenie ma być wręczane rozstającym się małżonkom po zainicjowaniu rodzinnego postępowania informacyjnego. Będzie ono przeprowadzane obowiązkowo przed złożeniem pozwu rozwodowego. W przeciwnym razie pary, które mają wspólne małoletnie dzieci, nie będą mogły formalnie zakończyć związku. Obok ostrzeżenia o negatywnych skutkach rozpadu rodziny strony usłyszą zalecenia o tym, co powinny zrobić, by jednak przedłużyć małżeństwo, skorzystać z mediacji lub terapii, a w najgorszym razie – porozumieć się w sprawie wychowywania i opieki nad potomstwem.

Postępowanie da małżonkom co najmniej miesiąc na osiągnięcie głównego celu – pojednania. A jeśli nie ma już na nie żadnych szans, wtedy spotkania mają pomóc wypracować porozumienie o zasadach wychowywania i kontaktów z dziećmi oraz ustalić wysokości kwot wpłacanych na ich utrzymanie. A nawet – jeśli strony wyrażą chęć – rozwiązać spór wokół podziału wspólnego majątku.

Kluczową rolę w postępowaniu informacyjnym odegra biorący w nim udział mediator. Co prawda sąd z miejsca zarządzi przeprowadzenie mediacji rodzinnej, ale udział w niej nie jest obowiązkowy. Małżonkowie muszą tylko potwierdzić arbitrowi, że zapoznali się z pouczeniem o skutkach rozpadu związku. – Wszystko zmierza w kierunku komplikowania i wydłużenia czasu trwania sprawy o rozwód – nie ma wątpliwości mec. Magdalena Czernicka-Baszuk, ekspertka prawa rodzinnego. Jej zdaniem postępowanie informacyjne w zaproponowanej formule przypomina posiedzenie pojednawcze, które przed laty zlikwidowano, bo – jak wynikało z badań – okazywało się głównie uciążliwą, niepotrzebną formalnością.

Co ważne, etap ten nie będzie obowiązkowy, jeśli któreś z małżonków ma zarzuty lub zostało skazane za przestępstwo na szkodę swojego partnera bądź dziecka. Zdaniem praktyków może to być niewystarczające, aby ochronić interesy pokrzywdzonych. – Czasem przemoc w rodzinie jest ewidentna, choć zarzutu jeszcze nie postawiono, bo postępowanie przygotowawcze nadal trwa. Bardzo często spotykam się też z sytuacjami, że kobiety chcą się uwolnić od męża, ale wolą nie posuwać się do tak radykalnych kroków jak zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Zwłaszcza gdy przemoc ze strony męża nie kończy się na trwałym uszkodzeniu ciała, a matka nie chce usłyszeć od dziecka, że wsadziła ich tatę do więzienia – podkreśla mec. Czernicka-Baszuk.

Na etapie przed złożeniem pozwu rozwodowego nie będzie dopuszczalne składanie wniosków o zabezpieczenie. Jeśli jedno z rodziców ogranicza drugiemu kontakty z dziećmi bądź nie łoży na utrzymanie rodziny, to drugie będzie musiało zaczekać z formalnym wysunięciem roszczeń do czasu zakończenia rodzinnego postępowania informacyjnego. Natomiast wszczęte wcześniej sprawy dotyczące władzy rodzicielskiej lub ustalenia kontaktów dziećmi zostaną zawieszone z urzędu. Dopiero gdy skłóconym małżonkom nie uda się zawrzeć ugody w wyniku postępowania informacyjnego, sąd z powrotem zajmie się złożonymi wcześniej wnioskami.

Swoboda sądu

Kolejna zmiana, która może stać się przeszkodą do otrzymania rozwodu, wiąże się z przyznaniem sądowi swobody w zawieszaniu postępowania. Obecnie, jeśli uzna on, że są widoki na kontynuowanie związku, można to zrobić tylko raz. Po nowelizacji takie ograniczenie zniknie. – Jeśli para trafi na sędziego, który ze względów światopoglądowych będzie miał widoki na utrzymanie małżeństwa, nawet gdy ono samo ich już dawno nie ma, to zawieszenie postępowania może stać się narzędziem przedłużania postępowania, a nawet nieorzekania rozwodu – ocenia mec. Czernicka-Baszuk. Po stronie plusów zapisuje z kolei planowane ograniczenie postępowania dowodowego w sytuacji, gdy strony podpisały porozumienie rodzicielskie zawarte np. dzięki mediacji. Eksperci przekonują, że praktykowane przez wiele sądów przesłuchiwanie świadków o przyczynach rozkładu małżeństwa ma mały sens, bo zwykle są oni instruowani przez strony, co mają mówić.

Nowelizacja przedstawiona przez MS po raz pierwszy wprowadza też wprost instytucję opieki naprzemiennej. Do tej pory brakowało przepisu, który by to jednoznacznie dopuszczał, stąd praktyka sądowa jest zróżnicowana: niektóre opiekę naprzemienną orzekają, inne wychodzą z założenia, że skoro należy ustalić miejsce zamieszkania dzieci, to może być ono tylko jedno. Zgodnie z zaproponowaną regulacją sąd uzyska możliwość powierzenia wykonywania władzy rodzicielskiej obojgu rodziców oraz zdecydowania, że dziecko będzie na zmianę mieszkać to z jednym, to z drugim przez taki sam okres. Brakuje natomiast odpowiedzi na pytanie, czy zasądza się alimenty w sytuacji, gdy jedno z małżonków zarabia znacznie więcej niż drugie.

Jak pisaliśmy już wielokrotnie, pojawi się ścieżka dochodzenia alimentów natychmiastowych, czyli świadczeń wypłacanych w postępowaniu nakazowym, bez wdawania się w batalię sądową. Ich wysokość będzie obliczana na podstawie algorytmu uwzględniającego minimalne wynagrodzenie i wskaźnik dzietności w Polsce. 

źródło: Dziennik Gazeta Prawna