statystyki

O psie, który jeździ (państwową) koleją

autor: Patryk Słowik29.05.2018, 09:41; Aktualizacja: 29.05.2018, 10:16
Patryk Słowik, fot. Wojciech Górski

"A wychodzi na to, że wszyscy pogodziliśmy się z tym, że w polskich przepisach jest ogrom nonsensu lub co najmniej niejasności. I przyjęliśmy, że najłatwiej tego prawa po prostu nie stosować. Można i tak, ale żeby mi to było ostatni raz."źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Mam psa. Maltańczyka. A właściwie maltankę. To taka mała biała kulka. Wożę ją po Polsce, głównie pendolino. Zgodnie z regulaminem przewozu zwierząt w pociągach PKP Intercity mogę psu kupić bilet. Ale nie muszę, jeśli przewiozę go w „odpowiednim pojemniku” (definiowanym jako „klatka, pudło, kosz itp.”; co to znaczy „odpowiedni” – nie wiem). Wkładam więc swoją kulkę do torby naręcznej i trzymam na kolanach. Psina wyrosła nadmiernie, więc w torbie wygląda tak jak ja w jeansach w rozmiarze 34.

Każde spotkanie z konduktorem to nowe przeżycia.

Pociąg do Gdyni: „Powinien pan trzymać psa w zamkniętym kontenerze. Tym razem nie wystawię dodatkowego biletu, ale żeby mi to było ostatni raz”.

Pociąg do Krakowa: „Powinien pan trzymać psa w przestrzeni na bagaż. Tym razem nie wystawię dodatkowego biletu, ale żeby mi to było ostatni raz”.

Pociąg do Wrocławia: „Dziękuję, życzę przyjemnej podróży”.

Pociąg do Olsztyna: „Powinien pan kupić większą torbę, bo w tej pies się nie mieści. Tym razem nie wystawię dodatkowego biletu, ale żeby mi to było ostatni raz”.


Pozostało jeszcze 85% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Polecane