Opublikowany w piątek projekt zmian w ustawie o Sądzie Najwyższym oraz prawie o ustroju sądów powszechnych (dalej: u.s.p.) to kolejna próba złagodzenia reform wymiaru sprawiedliwości przeprowadzanych przez PiS. Dwa dni wcześniej prezydent podpisał trzy inne nowelizacje, które, zdaniem ich autorów, mają uczynić sądownictwo nieco mniej zależnym od władzy wykonawczej.

Najważniejsze zmiany, jakie wejdą w życie na skutek decyzji głowy państwa, to m.in. przechodzenie przez sędziów w stan spoczynku w wieku 65 lat bez względu na płeć, wprowadzenie zasady, że zgodę na dalsze orzekanie przez sędziego, który z mocy ustawy powinien już odejść w stan spoczynku, będzie wyrażać Krajowa Rada Sądownictwa, czy też uzależnienie odwołania prezesa i wiceprezesa sądu od decyzji kolegium sądu oraz KRS. Jedna z podpisanych przez prezydenta nowelizacji będzie ponadto skutkowała opublikowaniem wydanych w 2016 r. wyroków Trybunału Konstytucyjnego (sygn. akt K 47/15, K 39/16 oraz K 44/16).

Zmiany dotyczą również SN, jednak mają one charakter przede wszystkim organizacyjny. Chodzi np. o zapis o tym, że do czasu obsadzenia izby dyscyplinarnej nową kadrą możliwe będzie przenoszenie do niej obecnych sędziów SN.

Istotniejsze zmiany w ustawie o SN (Dz.U. z 2018 r. poz. 5), przynajmniej na pierwszy rzut oka, zawiera natomiast opublikowany w piątek na stronie Sejmu poselski projekt. Dotyczy on instytucji skargi nadzwyczajnej, która od samego początku była poddawana ostrej krytyce. Ustawodawca zdecydował, że może być wniesiona na niemal każde rozstrzygnięcie sądowe wydane na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat. To, zdaniem wielu ekspertów, może wpłynąć negatywnie na pewność prawa.

PiS proponuje teraz doprecyzowanie przesłanek składania takiego nadzwyczajnego środka zaskarżenia. Po zmianach ma to być możliwe „jeżeli jest konieczne dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej”.

Co więcej, kwestionowane tą drogą orzeczenie musi naruszać zasady lub wolności i prawa człowieka i obywatela określone w konstytucji albo w sposób rażący naruszać prawo, albo zachodzić musi oczywista sprzeczność istotnych ustaleń sądu z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego.

– To pozorna zmiana. Wszystkie te przesłanki to przecież klauzule generalne, które mogą być interpretowane w dowolny, bardzo szeroki sposób. Tak więc podmioty uprawnione do składania takiej skargi nadal będą miały bardzo duży luz decyzyjny – komentuje prof. dr hab. Sławomir Patyra, konstytucjonalista z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Jego zdaniem zmiana ta wpisuje się w obserwowaną od dawna manierę tworzenia tak szerokich wyjątków od zasad, że w końcu te wyjątki stają się zasadami.

Kolejna zmiana polega na wprowadzeniu rozwiązania, zgodnie z którym SN rozpatrując skargę nadzwyczajną będzie się ograniczał jedynie do stwierdzenia, że zaskarżone orzeczenie zostało wydane z naruszeniem prawa, jeżeli wywołało ono już nieodwracalne skutki prawne, a w szczególności od daty jego uprawomocnienia upłynęło 5 lat lub jego uchylenie naruszyłoby międzynarodowe zobowiązania naszego kraju. I tutaj jednak będzie wyjątek – mimo wystąpienia powyższych przeszkód SN i tak będzie mógł uchylić zaskarżone orzeczenie, gdy będą za tym przemawiały „zasady lub wolności i prawa człowieka i obywatela określone w Konstytucji”.

Posłowie proponują również zmniejszenie kręgu podmiotów uprawnionych do wnoszenia skargi nadzwyczajnej. Kompetencję tę stracą m.in. rzecznik praw dziecka czy rzecznik praw pacjenta. Po wejściu w życie zmian uprawnienie to ma przysługiwać tylko dwóm organom – rzecznikowi praw obywatelskich oraz prokuratorowi generalnemu.

– Od początku podnoszono, że uprawnienie to nie powinno przysługiwać PG, gdyż obecnie urząd ten jest połączony z urzędem ministra sprawiedliwości – przypomina dr hab. Patyra. Dlatego też jego zdaniem rozwiązanie zaproponowane przez posłów PiS jest złe.

– Pozostawienie tego uprawnienia czynnemu politykowi w połączeniu z propozycją, aby SN i tak mógł kwestionować wyroki, nawet jeżeli wywołały już one nieodwracalne skutki prawne, rodzi obawy, że skarga nadzwyczajna będzie wykorzystywana do osiągnięcia określonych celów politycznych – ostrzega konstytucjonalista. I dodaje, że zaproponowane zmiany to jedynie kosmetyka, gdyż strona instytucjonalna skargi po ich wejściu w życie pozostanie taka sama.

W opublikowanym w piątek projekcie znalazły się również przepisy dotyczące asesorów sądowych. Mianować ich ma nie minister sprawiedliwości, a prezydent.

– To krok w dobrym kierunku – uważa Patyra. Jego zdaniem dzięki temu asesorzy będą mieli wyższy status, gdyż procedura ich powołania zbliży się do procedury obowiązującej przy nominacjach sędziowskich.

Pomysł, aby to prezydent powoływał asesorów, nie jest nowy. Podobny projekt był już przedmiotem obrad poprzedniego parlamentu. I już wówczas podnoszono, że może być z nim problem na gruncie konstytucji. Chodzi o zapisane w niej prezydenckie prerogatywy, a więc te decyzje głowy państwa, które nie wymagają dla swej ważności kontrasygnaty prezesa Rady Ministrów. Są one wymienione w sposób enumeratywny i nie ma wśród nich powoływania asesorów. Stąd wniosek, że jednak do procedury tej będzie musiał być włączony przedstawiciel władzy wykonawczej w osobie premiera.

– Przepis konstytucji należy czytać w sposób literalny. A to oznacza, że prezydent nie może samodzielnie mianować asesorów – kwituje dr Ryszard Balicki, konstytucjonalista z Uniwersytetu Wrocławskiego. Poza tym dodaje, że zmiany dotyczą jedynie ostatniego etapu powoływania asesorów. A to oznacza, że nadal będą oni w pewien sposób zależni od ministra sprawiedliwości, który jest mocno zaangażowany w tę procedurę na jej wcześniejszych etapach. 

KRS już działa

W dniu 27 kwietnia odbyło się pierwsze posiedzenie KRS w nowym składzie. Na przewodniczącego rady został wybrany Leszek Mazur, sędzia Sądu Okręgowego w Częstochowie. Jego zastępcami są Wiesław Johann, sędzia Trybunału Konsytucyjnego w stanie spoczynku, reprezentant prezydenta oraz Dariusz Drajewicz, sędzia Sądu Rejonowego dla Warszawy – Mokotowa.