Symbole euro i dolara same w sobie być może mają nikłą zdolność odróżniającą, ale nie oznacza to, że logotyp na nich oparty może być odrzucony w zasadzie bez uzasadnienia. Uznał tak właśnie Sąd Unii Europejskiej.

Znaczki niezgody

Sprawa zawisła przed sądem rozpoczęła się w 2015 r. Wówczas polska spółka Cinkciarz.pl wystąpiła do Urzędu UE ds. własności Intelektualnej (EUIPO) o rejestrację unijnego znaku towarowego (patrz grafika). W tzw. klasach ochrony przedsiębiorca wskazał oprogramowanie komputerowe i usługi finansowe, w szczególności wymiany walut.

Unijni urzędnicy jednak odmówili rejestracji. Stwierdzili, że znak powinien cechować się charakterem odróżniającym. A ten zgłoszony przez Cinkciarz.pl takiego nie ma. Zdaniem EUIPO elementy graficzne w postaci kształtu kół nie są na tyle znaczące, aby odwrócić uwagę odbiorców od przekazu, jaki niosą ze sobą symbole euro i dolara. A nie można przecież pozwolić na to, by ktoś zastrzegł sobie stosowanie znaczków € i $ w internetowym obrocie walutami.

Sąd UE w wydanym właśnie wyroku stwierdził jednak nieważność decyzji EUIPO. Urzędnicy dopuścili się bowiem szeregu błędów. Najpoważniejszy dotyczył fatalnego uzasadnienia decyzji, a w zasadzie w dużej mierze jego braku. Cinkciarz.pl chciał rejestracji znaku w określonych klasach; wymiana walut była tylko jedną z ze wskazanych usług. EUIPO zaś, odmawiając rejestracji, ograniczył się do lakonicznych twierdzeń wskazujących na brak możliwości zastrzeżenia symboli walut w internetowym obrocie nimi.

„Decyzja EUIPO o odmowie rejestracji co do zasady musi być uzasadniona w odniesieniu do każdego z towarów i każdej z usług, dla których wniesiono o rejestrację” – podkreślił sąd. Może więc być tak, że dla jednych usług znak nie miałby wystarczającej zdolności odróżniającej, a dla innych już by ją miał.

Lewandowski i Bullsi

Sędziowie spostrzegli też, że w wydanej decyzji brakuje uzasadnienia dla wyciągniętego wniosku o braku charakteru odróżniającego. Analiza taka powinna dotyczyć konkretnej sprawy, a nie opierać się na generalnym spostrzeżeniu, że symbole walut nie podlegają rejestracji, a kształt kół jest bardzo popularny. Mówiąc prościej: zbyt szybko uznano, że kontrowersyjne oznaczenie będzie kojarzyło się przeciętnemu konsumentowi ze wszystkimi przedsiębiorcami działającymi na rynku wymiany walut, a nie z usługami Cinkciarz.pl.

Cinkciarska rozpoznawalność

Cinkciarska rozpoznawalność

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Tym bardziej że Cinkciarz.pl przekonywał, że używane przez niego oznaczenia są dobrze kojarzone w Polsce. A to m.in. za sprawą dużych kampanii reklamowych, polegających na sponsorowaniu reprezentacji Polski w piłce nożnej czy koszykarskiego zespołu NBA Chicago Bulls.

Zdaniem ekspertów polityka Cinkciarz.pl dotycząca znaków towarowych może być mieczem obosiecznym.

Z jednej strony bowiem używanie logotypu składającego się z popularnych oznaczeń może podobać się klientom. Wiadomo też od razu, czym zajmuje się spółka. Z drugiej – inni przedsiębiorcy mogą myśleć podobnie.

– Jeżeli podmiot decyduje się na niską pierwotną zdolność odróżniającą, czyli znak towarowy składający się z tak powszechnych oznaczeń jak koła i symbole waluty, to musi nauczyć się tolerować to, że w podobny sposób mogą prezentować się również inne podmioty działające na rynku – spostrzega Jakub Kralka, szef zespołu bezprawnik.pl.

Wyrok Sądu UE nie oznacza jeszcze, że zgłoszony znak zostanie zarejestrowany. EUIPO nadal może odmówić rejestracji. Tyle że urzędnicy musieliby swoją decyzję znacznie lepiej uzasadnić.

ORZECZNICTWO

Wyrok Sądu Unii Europejskiej z 8 marca 2018 r., Cinkciarz.pl przeciwko EUIPO, sygn. akt T-665/16.