Jak czytamy w odpowiedzi resortu na interpelację posła PiS, za taką sankcją przemawia „wzgląd na ochronę interesów pokrzywdzonego oraz autorytetu organów wymiaru sprawiedliwości i ich rozstrzygnięć”.

Kodeks karny przewiduje dziś trzy zasadnicze środki kompensacyjne, które mogą być orzekane przez sąd na rzecz ofiary lub jej osoby najbliższej w razie skazania oskarżonego bądź warunkowego umorzenia postępowania karnego: obowiązek naprawienia szkody, nawiązkę oraz zadośćuczynienie za doznaną krzywdę. Zwykle są one powiązane z innymi środkami, np. karą pozbawienia wolności w zawieszeniu.

Art. 46 kodeksu karnego

Art. 46 kodeksu karnego

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Nawiązki dla ofiar w wysokości do 200 tys. zł wchodzą w grę wówczas, gdy wyrównanie szkody jest utrudnione. W praktyce, choć sądy prawomocnie orzekają je w wyrokach skazujących w tysiącach przypadków, ich kwoty rzadko przekraczają 5 tys. zł (najczęściej nie przekraczają 1 tys. zł). Kodeks karny nie wprowadza ograniczeń, przy jakich przestępstwach dopuszczalne jest uzyskanie jakiejś formy rekompensaty. Przeciwnie, w ostatnich latach reformatorzy rozszerzają katalog spraw, w których zapłata nawiązki przez sprawcę jest obligatoryjna. Na przykład na mocy uchwalonej w styczniu nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt sądy będą musiały orzekać tę formę rekompensaty (od 1 tys. zł do 100 tys. zł) na rzecz organizacji opiekującymi się skrzywdzonymi zwierzętami. Wcześniej wprowadzono też obligatoryjne nawiązki (minimum 5 tys. zł) na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej za prowadzenie auta po pijanemu. W zeszłym roku możliwości orzekania takiego środka na rzecz Skarbu Państwa zwiększyła też ustawa o konfiskacie rozszerzonej.

– Nawiązki w ostatnich latach coraz bardziej tracą swój charakter kompensacyjny, a w dużej mierze stają się przelewem na konto państwowe. Zamiast do konkretnych pokrzywdzonych trafiają często do Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej czy na cele społeczne. Im bardziej te pieniądze stają się państwowe, tym bardziej władza dba o to, aby kwoty wpływały regularnie – przyznaje dr Piotr Kładoczny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Od orzeczenia nawiązki czy zadośćuczynienia daleka bowiem droga to faktycznego ściągnięcia zasądzonych pieniędzy od sprawcy. Wyrok skazujący to dopiero podstawa do postępowania egzekucyjnego. Jeśli przestępca nie płaci, a dostał karę warunkowo zawieszoną, to może oczekiwać, że sąd zarządzi jej wykonanie. Sprawca, który nie zrekompensuje swojej ofierze strat, nie może też liczyć na zatarcie skazania. Pokrzywdzonego nie przybliża to jednak do wyegzekwowania pieniędzy.

Jak przyznaje ministerstwo, ukrywanie dobytku czy przepisywanie go na osobę trzecią to częste zabiegi podejmowane przez przestępców. „W przypadku gdy zła wola osoby uchylającej się od wykonania środków kompensacyjnych ma znamiona uporczywości bądź przejawia się w takim jej postępowaniu ze swoim majątkiem, które skutkuje bądź zmierza do uniknięcia zaspokojenia pokrzywdzonego z tytułu orzeczonych na jego rzecz: obowiązku naprawienia szkody, zadośćuczynienia czy nawiązki (...) może dochodzić do wtórnej wiktymizacji bądź to ofiary przestępstwa, bądź też wykonującej jej prawa osoby dla niej najbliższej, co najjaskrawiej uwidacznia się w przypadku przestępstw przeciwko życiu czy ciężkich przestępstw przeciwko zdrowiu” – pisze w odpowiedzi na interpelację wiceminister Marcin Warchoł.

Dlatego potwierdza, że resort rozważa penalizację uchylania się przez skazanych od wykonania środków kompensacyjnych. W założeniu za umyślne ignorowanie tego obowiązku mogłyby grozić analogiczne sankcje jak za lekceważenie sądowego zakazu zajmowania stanowiska, kontaktu czy prowadzenia pojazdu (od 3 miesięcy do lat 5 pozbawienia wolności) czy niestosowanie się do zakazu wstępu na imprezę masową (do 2 lat więzienia).

– Nie widzę wielkich przeszkód, aby wprowadzić przepisy karne, które umożliwią orzekanie kary pozbawienia wolności za niewykonanie obowiązku zapłaty nawiązki. Nie mam jednak przekonania, czy to będzie zmiana celowa. Stoi za nią filozofia karania, zgodnie z którą, jak zagrozimy komuś karą pozbawienia wolności, to on wywiąże się ze swojego obowiązku. A w praktyce nie jest to takie proste. Myślę, że możliwość zarządzenia kary pozbawienia wolności jest wystarczająco dyscyplinująca – przekonuje dr Kładoczny.