Od prezydenckich ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i o Sądzie Najwyższym rozpoczęła wczoraj swoje posiedzenie izba wyższa. Efekt jest przewidywalny, bo Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji, która obradowała w tej sprawie w nocy z poniedziałku na wtorek, zarekomendowała przyjęcie obu aktów bez poprawek. I to mimo wątpliwości zgłaszanych m.in. przez wiceministra sprawiedliwości czy biuro legislacyjne Senatu.

Za szybko

Podczas nocnego posiedzenia komisji wątpliwości dotyczące przepisów o SN przedstawiał m.in. Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości. Jego zdaniem problemem może być nowa instytucja skargi nadzwyczajnej. Zgodnie z prezydenckim pomysłem będzie ją można wnosić w niemal każdej sprawie (wyjątkiem będą wykroczeniowe, wykroczeniowo-skarbowe oraz rozwodowe) zakończonej prawomocnym wyrokiem. Co więcej, przez pierwsze 3 lata będzie można tą drogą podważać wyroki z ostatnich 20 lat.

Zdaniem dr. Warchoła regulacje te mogą stwarzać w praktyce poważne kłopoty, zwłaszcza że vacatio legis ustawy wynosi zaledwie 3 miesiące. Wprowadzenie skargi nadzwyczajnej spowoduje bowiem lawinowy wzrost wniosków kierowanych do prokuratora generalnego, który będzie jednym z podmiotów (obok m.in. rzecznika praw obywatelskich czy rzecznika praw dziecka), za pośrednictwem których takie skargi będą wnoszone.

Wiceminister sprawiedliwości podkreślał, że może prowadzić to do dysfunkcjonalności tej instytucji. I podawał dwa pomysły na rozwiązanie tej sytuacji: umożliwienie wnoszenia skarg nadzwyczajnych także bezpośrednio przez obywateli (obowiązywałby jednak przymus adwokacki, tak jak np. przy wnoszeniu skarg do Trybunału Konstytucyjnego) lub wydłużenie vacatio legis z 3 miesięcy do roku. Ten czas pozwoliłby na przygotowanie się PG do nowych obowiązków.

Z tymi argumentami polemizował Paweł Mucha, minister w Kancelarii Prezydenta, który podkreślał, że preselekcja skarg dokonywana przez podmioty profesjonalne jest niezbędna.

To niejedyne wątpliwości do przepisów o skardze nadzwyczajnej. Podczas prac w sejmowej komisji wiceminister Warchoł zwracał uwagę, że skarga nadzwyczajna ma być składana do Sądu Najwyższego od orzeczeń, które naruszają „zasady lub wolności i prawa człowieka i obywatela określone w konstytucji”. Tymczasem uprawnienie do kontrolowania konstytucyjności przysługuje wyłącznie Trybunałowi Konstytucyjnemu.

Sporne kadencje

Wiele z przyjętych przez senacką komisję rozwiązań zostało skrytykowanych również przez biuro legislacyjne Senatu. Chodzi m.in. o skrócenie kadencji I prezesa SN, co będzie efektem obniżenia z 70 do 65 lat wieku, w którym sędziowie SN przechodzą w stan spoczynku. W swojej opinii legislatorzy alarmują, że do skrócenia kadencji szefa SN dojdzie więc w sposób „nieprzewidziany konstytucją”. Dlatego, zdaniem Beaty Mandylis, głównego legislatora Senatu, należałoby wprowadzić przepisy przejściowe, które umożliwiłyby obecnemu I prezesowi SN zakończenie kadencji w sposób zgodny z tym, co stanowi konstytucja. Pozwoliłoby to nieco zmniejszyć krytykę ustawy, a jednocześnie nie prowadziłoby do wypaczenia samej idei nowych regulacji – nieoficjalnie w rozmowie z DGP przyznaje jeden z posłów PiS. Jego zdaniem usuwanie obecnego I prezesa SN przed upływem konstytucyjnej kadencji to „gra niewarta świeczki”, zwłaszcza że prof. Małgorzacie Gersdorf pozostało jedynie nieco ponad 2 lata na stanowisku.

Wątpliwości senackich legislatorów wzbudziły również zapisy drugiej przyjętej przez komisję ustawy. Chodzi o nowelizację ustawy o KRS, której skutkiem będzie również wygaszenie kadencji tych członków organu, którzy pochodzą ze środowiska sędziowskiego. Biuro legislacyjne przypomniało, że TK w swoim orzecznictwie konsekwentnie wyraża przekonanie, że kadencja wyznaczona przepisami rangi konstytucyjnej – a taką właśnie jest czteroletnia kadencja KRS – podlega szczególnej ochronie.

Legislatorzy senaccy bez entuzjazmu podchodzą też do zmiany sposobu wyłaniania sędziów do składu rady (obecnie robią to sędziowie, po zmianach kompetencja ta przejdzie na Sejm). Odkładając na bok spór co do tego, czy ustawodawca zwyczajny ma w tej kwestii zupełną swobodę, czy nie – jako że konstytucja nie przesądziła wprost, jakiemu podmiotowi przysługuje ta kompetencja – zwrócono uwagę, że wybieranie sędziów przez Sejm może negatywnie wpłynąć na ich niezawisłość. Zgodnie bowiem z prawem, członkiem KRS można być przez dwie kadencje. A to stwarza niebezpieczeństwo, które ustawodawca dostrzegł już wcześniej, ustanawiając zasadę, iż sędzią TK można być tylko przez jedną kadencję.

Problem ten był podnoszony m.in. w orzecznictwie trybunału. W jednym z orzeczeń stwierdza on, iż „sędzia sprawujący jednocześnie funkcję (...) i zamierzający ubiegać się o dalsze jej sprawowanie może być postrzegany jako podatny na pewne sugestie co do treści wydawanych orzeczeń czy wręcz jako sędzia antycypujący te kwestie. Już samo takie potencjalne zagrożenie pozbawiłoby sędziego zewnętrznych znamion niezawisłości oraz bezstronności”. 

Etap legislacyjny

Projekt w Senacie