Opozycja i część prawników nie mają wątpliwości – uchwalone w piątek przez Sejm zmiany dotyczące sądownictwa zdemolują ustrój państwa. – Nasze prawa i wolności zostały przehandlowane – mówi Kamila Gasiuk-Pihowicz, posłanka Nowoczesnej. Nawiązuje w ten sposób do tajnych rozmów na temat zmian w Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym, jakie toczyły się w ciągu ostatnich kilku miesięcy między prezydentem a prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim.

Zmianom przeciwni są również sędziowie. Ich zdaniem ustawy doprowadzą do tego, że konstytucyjne zasady, takie jak trójpodział władz czy też odrębność władzy sądowniczej od dwóch pozostałych, staną się pustymi hasłami. – Ludzie powinni zdać sobie sprawę z tego, że to, co robią rządzący z sądami, prędzej czy później może odbić się negatywnie na nich samych. My będziemy bronić praw obywateli do ostatniego niezależnego sędziego. Uchwalone przepisy mogą nam jednak to bardzo utrudnić – tłumaczy Bartłomiej Starosta, sędzia, przewodniczący stałego prezydium Forum Współpracy Sędziów.

W związku z tymi poważnymi wątpliwościami Nowoczesna zaapelowała do prezydenta, aby zawetował po raz drugi ustawy o SN i KRS.

Tymczasem autorzy zmian zapewniają, że dzięki nim sądy zostaną zwrócone obywatelom, staną się bardziej sprawiedliwe oraz sprawniejsze. Władza sądownicza będzie działać w sposób bardziej transparentny.

Poniżej prezentujemy najważniejsze zmiany, jakie przyjął w piątek Sejm w ustawach o SN i KRS.

● Sposób wyboru sędziów do KRS

Po zmianach sędziów do KRS będzie wyłaniał Sejm (jest ich 15 w 25-osobowym składzie). Dziś robią to sami sędziowie. Kandydatów na członków rady będą mogły zgłaszać grupy 2 tys. obywateli oraz 25 sędziów. Następnie każdy z klubów parlamentarnych spośród tak wyselekcjonowanych sędziów wybierze do dziewięciu swoich kandydatów. Jeżeli łączna ich liczba będzie mniejsza niż 15, brakujących do tej liczby sędziów dobierze Prezydium Sejmu. Tak przygotowana lista trafi do właściwej komisji sejmowej, która wybierze spośród osób na niej figurujących 15 sędziów. Następnie Sejm będzie głosował listę przygotowaną przez komisję. W pierwszym etapie Sejm będzie musiał wybrać członków rady większością trzech piątych głosów. Gdy to się nie uda, wystarczy bezwzględna większość. Eksperci podkreślają, że jest to w praktyce powrót do rozwiązań zaproponowanych przez Sejm, a następnie zawetowanych w lipcu br. przez prezydenta. A te już wówczas spotkały się z ostrą krytyką. Ich przeciwnicy uważają, że przez tę zmianę sędziowie de facto nie będą mieli swoich przedstawicieli w radzie, bo ci wybrani przez Sejm będą reprezentować przede wszystkim polityków, dzięki którym się w radzie znajdą. Zwolennicy zmiany podkreślają, że w ten sposób suweren (za pośrednictwem swoich przedstawicieli) zyska większy wpływ na to, co dzieje się w sądownictwie. KRS to bowiem organ, który m.in. wskazuje osoby do pełnienia urzędu sędziego.

● Skrócenie kadencji obecnych członków KRS

Ustawa przewiduje, że mandat obecnych członków KRS pochodzących ze środowiska sędziowskiego będzie trwał do dnia poprzedzającego rozpoczęcie kadencji nowych członków rady, nie dłużej jednak niż przez 90 dni od daty wejścia w życie ustawy.

Zdaniem przeciwników tej zmiany będzie to oznaczało przerwanie czteroletniej kadencji określonej konstytucją. Autorzy pomysłu twierdzą jednak, że tu nie chodzi o przerwanie, a o wygaszenie kadencji, i że bez tego kroku nie dałoby się wprowadzić innych proponowanych przez nich rozwiązań.

● Obniżenie wieku, w którym sędziowie SN i NSA przechodzą w stan spoczynku

Zgodnie z ustawą o SN sędziowie będą przechodzić w stan spoczynku nie w wieku 70 lat, tak jak to jest obecnie, a pięć lat wcześniej. Zmiana dotknie niemal 40 proc. wszystkich sędziów orzekających obecnie w SN. Przepisy będą miały zastosowanie także do sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego. Pomysłodawcy twierdzą, że zmiana jest konieczna, aby zrównać wiek przejścia w stan spoczynku sędziów z powszechnym wiekiem emerytalnym. Mówi się również o potrzebie odmłodzenia składu SN.

Krytykujący podkreślają, że przez tę zmianę z SN odejdą najbardziej doświadczeni sędziowie oraz że takie skrócenie okresu orzekania w stosunku do sędziów, którzy pełnią już służbę, może być niezgodne z konstytucją.

● Wygaszenie kadencji I prezes SN i prezesa NSA

Skutkiem obniżenia wieku, w którym sędziowie będą przechodzić w stan spoczynku, będzie utrata przez Małgorzatę Gersdorf stanowiska I prezes SN. Z funkcją będzie musiał się pożegnać również Marek Zirk-Sadowski, prezes NSA. Obydwoje bowiem ukończyli już 65. rok życia. Eksperci alarmują, że może to być niezgodne z konstytucją, która jasno wskazuje, ile trwa kadencja każdego z tych organów.

● Skarga nadzwyczajna

Ustawa przewiduje wprowadzenie zupełnie nowego rozwiązania – skargi nadzwyczajnej. Będzie ona przysługiwać od każdego prawomocnego orzeczenia sądowego, z wyjątkiem tych, które zapadły w sprawach o wykroczenia, wykroczenia skarbowe i w sprawach rozwodowych. Skarga będzie musiała być składana za pośrednictwem wskazanych w ustawie podmiotów (np. rzecznika praw obywatelskich czy prokuratora generalnego). Przez pierwsze trzy lata od wejścia w życie ustawy zaskarżać w tym trybie będzie można wszystkie wyroki, które uprawomocniły się po 17 czerwca 1997 r., czyli w ciągu ostatnich 20 lat.

Eksperci wskazują, że instytucja ta może poważnie zachwiać porządkiem prawnym i postawić pod znakiem zapytania pewność prawa. Podnosi się, że w tym trybie potencjalnie możliwe będzie podważenie kilkudziesięciu milionów wyroków. Projektodawcy tłumaczą natomiast, że wprowadzenie takiego instrumentu pozwoli przywrócić sprawiedliwość i naprawić błędy sądów.

● Utworzenie izby dyscyplinarnej SN

Zgodnie z ustawą w strukturze SN powstać ma zupełnie nowa izba, która będzie się zajmowała rozpatrywaniem spraw dyscyplinarnych sędziów oraz przedstawicieli innych zawodów prawniczych. Sędziowie orzekający w izbie dyscyplinarnej mają otrzymywać specjalny 40-proc. dodatek.

Przeciwnicy tej zmiany twierdzą, że utworzenie tej izby ma być batem na niepokornych sędziów. Jej zwolennicy tymczasem podkreślają, że dzięki temu postępowania dyscyplinarne będą budziły mniej wątpliwości niż obecnie.

● Powstanie Izba Kontroli Nadzwyczajnej

Ustawa o SN przewiduje powołanie nowej izby, która będzie się zajmować m.in. rozpatrywaniem protestów wyborczych czy stwierdzaniem ważności wyborów. Przeciwnicy tej zmiany alarmują, że zapewne do izby będą powoływani zupełnie nowi sędziowie i istnieje niebezpieczeństwo, że będą to osoby w jakiś sposób związane z partią rządzącą.

● Ławnicy

W izbie dyscyplinarnej oraz w składach rozpatrujących skargi nadzwyczajne pojawią się ławnicy. Ci będą wybierani przez Senat. Aby zostać ławnikiem, wystarczy zakończyć edukację na poziomie szkoły średniej.

Eksperci podkreślają, że SN jest sądem prawa, a nie faktów. A tymczasem sens instytucji ławnika polega na wspieraniu sędziego zawodowego w ocenie stanu faktycznego. Chodzi o spojrzenie na pozaprawne tło sprawy okiem osoby niebiegłej w prawie. Zwolennicy zmiany mówią o zwiększeniu transparentności w działaniach SN. 

ROZMOWA

Rządzący mogą się potknąć na kadrach

Kiedy rozmawialiśmy w lipcu na temat prezydenckich wet do ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa, był pan pełen optymizmu. Co pan czuje teraz, kiedy wiadomo już, w jakim kształcie projekty wychodzą z Sejmu?

Czuję się oszukany.

Dlaczego?

Spodziewałem się, że prezydent przygotuje takie rozwiązania, które nie zdemolują ustroju państwa. Że stanie na straży konstytucji. To, co zaproponowano, oznacza powrót do epoki późnego Gierka.

Mówi pan jako obywatel czy jako sędzia?

Jako obywatel, który martwi się o losy państwa, i prawnik, który ma narzędzia do tego, aby oceniać akty prawne pod kątem ich zgodności z ustawą zasadniczą.

Jest aż tak źle?

Jeżeli weźmiemy pod uwagę również zmiany, jakie są planowane w obszarze prawa wyborczego, to tak. Ostatecznym bezpiecznikiem w państwie demokratycznym są przecież właśnie wybory.

To co będzie, jeżeli rzeczywiście i tego bezpiecznika zostaniemy pozbawieni?

Przestaniemy być państwem prawa. Zostaniemy pozbawieni wszelkich gwarancji. Będziemy pozostawieni na łasce i niełasce partii rządzącej.

Wszystko wskazuje, że prezydent nie będzie miał oporów przed podpisaniem ustaw sądowych. Nie ma już żadnej nadziei?

Jest jeden element, na którym rządzący mogą się potknąć. Tym elementem są kadry. Jeżeli nie uda im się obsadzić Krajowej Rady Sądownictwa oraz zapełnić etatów w Sądzie Najwyższym, reforma okaże się całkowitym niewypałem.

Czyli cała nadzieja w sędziach?

Dokładnie. Proponowana demolka ustrojowa jest przecież oparta na wymianie jednych sędziów – „nienaszych”, na innych – „naszych”. Samo to, że politycy mogą zakładać, że jest to możliwe, jest dla naszego środowiska ujmą.

Co więc powinni robić sędziowie?

Nie oczekuję od sędziów teatralnych gestów. Oczekuję od nich, od siebie również, że kiedy przyjdzie na to czas po prostu powiedzą: „Dziękuję, nie kandyduję”. Jeżeli tak postąpimy, sen polityków o swoich sędziach w KRS, SN czy na stanowiskach prezesów stanie się iluzją.

Wierzy pan, że środowisko będzie zdolne do takich solidarnych zachowań?

Jestem umiarkowanym optymistą. Sędziowie, którzy mimo wszystko zdecydują się pójść na układy z politykami, powinni pamiętać, że władza prędzej czy później się zmieni. Natomiast oni stracą twarz na zawsze.