W pałacu analizowane są poprawki, które przysłał PiS do prezydenckich projektów. Kluczowa dotyczy wyboru sędziów członków KRS przez Sejm, jeśli nie uda się zebrać trzech piątych głosów do poparcia kandydatur. Spór idzie o to, kto będzie miał wpływ na ukształtowanie nowego KRS: czy będzie to wyłącznie PiS, czy choćby częściowo także opozycja. Szczegółów tego rozwiązania ani PiS, ani przedstawiciele Pałacu Prezydenckiego nie ujawnili. Ale z jego opisu wynika, że gwarantuje ono opozycji wpływ na wybór co najmniej sześciu sędziów.

– Porozumienie zapewne będzie, pytanie jaki będzie miało zakres – zastanawia się jeden z polityków rządzącej partii. Ale zdaniem politologa Jarosława Flisa nie jest to wcale przesądzone. – Znamy wiele przypadków pokazujących, że chłodna kalkulacja, wiedza, iż współdziałanie jest korzystne dla obu stron, nie wystarczają. Bo każdy uważa, że to on ma rację, i to ten drugi powinien ustąpić. Taki klincz prowadzi do porażki – przepowiada Flis. Wybór sędziów do KRS to obecnie główny punkt sporny między prezydentem a PiS.

Jak wynika z sondażu DGP na panelu badawczym Ariadna, Polacy są sceptyczni co do zasadniczej zmiany proponowanej i przez PiS, i przez prezydenta, czyli odebrania prawa do wyboru członków KRS sędziom i przekazania go posłom. Wyłączny wpływ posłów na wybór sędziów do Rady popiera tylko 5 proc. ankietowanych. Znacznie większą liczbę zwolenników ma ich wybór przez samych sędziów lub sędziów i polityków do spółki.

Jeszcze większe uznanie znalazły rozwiązania, jakie Andrzej Duda umieścił w projekcie ustawy o Sądzie Najwyższym – wprowadzenie skargi nadzwyczajnej czy wygaszenie kadencji sędziów w Sądzie Najwyższym, jeśli skończą 65 lat. Popiera je ponad 40 proc. pytanych.

Jednak zdaniem politolog Anny Materskiej-Sosnowskiej w ocenie tych wyników wskazany jest sceptycyzm. – Te pomysły znalazły akceptację grupy, która liczebnością zbliżona jest do elektoratu PiS w sondażach. A to pokazuje, że mimo takiego nawału informacji na temat reform nie udało się do nich przekonać większości – podkreśla.

Zmiany w ustawie o SN mają spore szanse na wejście w życie, bo choć propozycja prezydenta nie idzie tak daleko, jak pierwotny projekt PiS, to i tak oznacza poważne zmiany w składzie Sądu Najwyższego. Dlatego – słyszymy nieoficjalnie – rządząca partia jest skłonna poprzeć pomysły prezydenta.

Choć nie brakuje także krytycznych opinii dotyczących głównie skargi obywatelskiej. W resorcie sprawiedliwości powszechne są obawy, że to rozwiązanie przyczyni się do zarzucania Sądu Najwyższego masą skarg i utrudni, jeśli nie sparaliżuje, jego działalność.

Takich obaw nie ma w Kancelarii Prezydenta, która liczy, że zabezpieczenia zawarte w ustawie – określone warunki złożenia skargi czy pośrednictwo we wnoszeniu jej prokuratora generalnego, rzecznika praw obywatelskich czy marszałków Sejmu i Senatu – powinny zapobiec nadużywaniu tego środka.

Na razie nie wiadomo, kiedy Sejm wystartuje z pracami nad prezydenckimi projektami. Najwcześniej może to się stać na posiedzeniu, które zaczyna się 25 października. Jednak wcześniej musi zostać zawarte porozumienie na linii Andrzej Duda – Jarosław Kaczyński. Jeśli do niego nie dojdzie, to PiS – jak wynika z deklaracji polityków tej partii – wstrzyma prace nad innymi flagowymi projektami, takimi jak zmiany w ordynacji wyborczej czy projekt ustawy o dekoncentracji na rynku mediów.

– Prezes powiedział, że wtedy zajmiemy się tylko sprawami społecznymi czy gospodarczymi – zdradza nam jeden z polityków.