Wczorajsze informacje DGP sprawdziły się co do joty. Projekt ustawy reprywatyzacyjnej będzie wyglądał dokładnie tak, jak to opisaliśmy. Czyli – w największym skrócie – wszystkie roszczenia do znacjonalizowanych na podstawie dekretu Bieruta i innych aktów o podobnym charakterze zostaną wygaszone. W zamian za to uprawnionym będzie przysługiwała rekompensata pieniężna. Zasadą będzie wypłata 20 proc. wartości nieruchomości obliczonej na dzień nacjonalizacji. Jeśli ktoś będzie wolał dostać więcej, za to w wydłużonym czasie, będzie mógł otrzymać 25 proc. wartości w obligacjach skarbowych.

Pozytywny odbiór

Dzięki obligacjom nowe przepisy nadwyrężą budżet państwa, ale go nie zatopią. Ze wstępnych szacunków wynika, że zamknięcie tematu reprywatyzacji będzie kosztowało Polskę ok. 20 mld zł.

Patryk Jaki nie ukrywa jednak, że obecnie trudno przesądzać, ile osób się zgłosi i ile pieniędzy będzie im się należało. Dlatego od początku 2018 r. rozpocznie bieg roczny termin na zgłaszanie roszczeń. Od 2019 r. rozpoczną się natomiast wypłaty.

– Stanęliśmy przed wyzwaniem wyważenia interesu indywidualnego z interesem państwa. Zdaje się, że to się nam udało – zapewnia wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki.

Podobnie twierdzą osoby od lat zaangażowane w tematykę reprywatyzacyjną.

Jan Śpiewak ze stowarzyszenia Wolne Miasto Warszawa: – Zostanie spełniona większość z naszych postulatów: zablokowanie przejmowania kamienic z lokatorami oraz wypłata rekompensat w gotówce i za pomocą obligacji. Dojdzie też do wygaszenia roszczeń reprywatyzacyjnych, których obrót stanowił dużą część warszawskiej patologii. Tym samym, po ćwierćwieczu, Polska dołącza do innych krajów regionu. Wreszcie kwestia nacjonalizacji nieruchomości dokonana przez komunistów zostanie systemowo rozwiązana.

Rzecznik praw obywatelskich dr Adam Bodnar: – Ogólna koncepcja mi się podoba. Oczywiście należy zaczekać na projekt ustawy i jego wnikliwą lekturę, ale model wypłaty rekompensat w wysokości 20–25 proc. wartości nieruchomości wydaje się zgodny ze standardami ochrony praw człowieka. Dopuszczalne jest też rozłożenie obciążenia dla Skarbu Państwa na lata.

Drobne wątpliwości

Ustawa – gdy już trafi do konsultacji społecznych – będzie jednak zawierała kilka punktów spornych. Chodzi głównie o krąg uprawnionych do otrzymania rekompensaty. Zasadą ma być, że będzie ona przyznawana tylko spokrewnionym w linii prostej (czyli przede wszystkim dzieciom i wnukom byłych właścicieli) oraz małżonkom. Zdaniem Patryka Jakiego oznacza to, że handlarze roszczeń zostaną z niczym. Ci, którzy jeszcze nie doprowadzili do końca postępowań zwrotowych, nie dostaną ani nieruchomości, ani pieniędzy.

Rzecz w tym, że – jak podkreśla dr Adam Bodnar – pomiędzy zbiorami spadkobierców w linii prostej i handlarzy roszczeń znajduje się zapewne wiele osób. Upływ kilkudziesięciu lat powoduje, że często spadkobiercami są dalsi krewni. Zdarzały się też nieliczne przypadki, gdy ktoś kupował roszczenia zwrotowe na uczciwych warunkach. Pozbawienie tych osób ich praw mogłoby być wątpliwe konstytucyjnie.

Za to, wbrew twierdzeniom prezentowanym w niektórych mediach, Polska nie musi obawiać się, że niezadowolone z nowych przepisów osoby złożą skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Nawet jeśli to uczynią, nic nie wskórają. Jak informowaliśmy wczoraj, powołując się na ekspertów, z racji tego, że akty nacjonalizacyjne weszły w życie przed konwencją, a Polska dodatkowo nie ratyfikowała Protokołu nr 12 do konwencji, ustawodawca może w dowolny sposób określić krąg osób uprawnionych do rekompensat. Ich wysokość zaś wprost odpowiada orzecznictwu strasburskiemu (np. sprawa Broniowski i inni przeciwko Polsce).

– Wybraliśmy model, który został zweryfikowany orzecznictwem ETPC i Trybunału Konstytucyjnego – zapewnia Sebastian Kaleta z Ministerstwa Sprawiedliwości, członek komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji.

Ustawa ma wejść w życie po 30 dniach od jej opublikowania w Dzienniku Ustaw.

Kolejne zarzuty

Duża ustawa reprywatyzacyjna powstała m.in. z uwagi na patologie związane z reprywatyzacją. Prokuratura Regionalna we Wrocławiu postawiła właśnie zarzuty korupcyjne pięciu osobom zaangażowanym w sprawę zwrotu nieruchomości przy Pałacu Kultury i Nauki, znanej jako Chmielna 70. Usłyszeli je były dziekan stołecznej palestry Grzegorz M., była urzędniczka resortu sprawiedliwości Marzena K., biznesmen Janusz P., były urzędnik warszawskiego magistratu, który wydał decyzję zwrotową, Jakub R., oraz jego matka adwokat Alina D.

Zarzuty są związane z przyjęciem oraz wręczeniem łapówki w łącznej wysokości nie mniejszej niż 31 mln 410 tys. zł oraz obietnicą dalszej korzyści w kwocie 2,5 mln zł. Prokuratura uważa, że łapówki zostały wręczone w zamian za wydanie decyzji reprywatyzacyjnej wbrew prawu.

Etap legislacyjny

Opublikowane założenia