statystyki

Zawistowski: Polityków w KRS zastąpmy obywatelami

autor: Małgorzata Kryszkiewicz03.10.2017, 09:25; Aktualizacja: 03.10.2017, 12:47
Dariusz Zawistowski, przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa

Na plus projektu należy zaliczyć to, że nie ma w nim ani słowa na temat podziału KRS na dwa zgromadzenia. To rozwiązanie byłoby niekonstytucyjne i zapewne prowadziłoby do jej paraliżu - mówi Dariusz Zawistowski, prezes Sądu Najwyższego kierujący pracami Izby Cywilnej, przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwaźródło: Materiały Prasowe

- Najlepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie czynnika społecznego do składu rady. Dzięki temu odeszlibyśmy od obecnego modelu, w którym w radzie zasiadają wyłącznie sędziowie i politycy - podkreśla Dariusz Zawistowski, prezes Sądu Najwyższego kierujący pracami Izby Cywilnej, przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa.

Reklama


Zgodnie z prezydenckim projektem zmian w ustawie o Krajowej Radzie Sądownictwa o tym, kto ze środowiska sędziowskiego zasiądzie w tym organie, zdecyduje Sejm. Dlaczego KRS ciągle upiera się przy tym, że jedynym możliwym sposobem wyłaniania członków rady będących sędziami jest wskazanie ich przez samych sędziów?

My się przy tym rozwiązaniu nie upieramy. Po prostu jesteśmy przekonani, że to jest jedyna możliwość w świetle obowiązującej konstytucji. My nie twierdzimy, że model, w którym sędziów wybiera do rady parlament, jest w ogóle niemożliwy. Są przecież takie kraje, w których zastosowano taki wariant, więc z całą pewnością jest to dopuszczalne. Tylko żeby taka opcja w Polsce była możliwa, w mojej ocenie trzeba by było najpierw zmienić konstytucję. Jeżeli to się stanie i ustawa zasadnicza będzie na to pozwalała, to oczywiście możemy się nad takim wariantem zastanawiać.

Część konstytucjonalistów jest jednak zdania, że obecna konstytucja tego nie zabrania, bo nie stanowi wprost, że to właśnie środowisko zawodowe ma wskazywać sędziów do rady.

Tutaj istotnych kwestii jest kilka. Po pierwsze, właściwa wykładnia artykułu ustawy zasadniczej, który mówi o wyborze członków KRS. Jeżeli popatrzymy na niego przez pryzmat wykładni historycznej, to okazuje się, że przez okres jego obowiązywania, a więc przez ostatnie 20 lat, wszystkie wersje ustawy o KRS zakładały, że sędziów wybierają jednak sędziowie.

Wykładnia historyczna to chyba jednak słaby argument.

Ale ich jest więcej. Spójrzmy na tę kwestię w sposób racjonalny. Idea jest przecież taka, że KRS ma stać na straży niezawisłości władzy sądowniczej. A jeśli tak, to jest co najmniej dyskusyjne, aby kompetencje do wyboru niemal wszystkich jej członków przekazywać w ręce parlamentarzystów, a więc władzy ustawodawczej. Oprócz ministra sprawiedliwości, który też jest przecież z opcji rządzącej, oraz przedstawiciela prezydenta w składzie rady po tych zmianach zostanie przecież tylko dwóch sędziów, którzy nie będą wybierani przez Sejm, czyli I prezes SN i prezes NSA.

Największe znaczenie ma jednak ustawa zasadnicza i jest wielu konstytucjonalistów, którzy stoją na takim samym stanowisku jak rada. Mamy też opinie różnych podmiotów zagranicznych, które mówią jasno: zapis w konstytucji, że parlament wybiera czterech posłów i dwóch senatorów, prezydent wskazuje jednego kandydata, a 15 sędziów jest wybieranych spośród sędziów, należy rozumieć w ten sposób, że to środowisko wybiera tę piętnastkę.

Jest jednak spora grupa prawników, którzy uważają, że skoro konstytucja odsyła w tym zakresie do ustawy zwykłej, to pozostawia ustawodawcy zwykłemu spory margines swobody.

To prawda, że ustawodawca zwykły ma pewien zakres swobody, jeżeli chodzi o ukształtowanie procesu wyłaniania członków KRS. Tyle tylko, że ustalając te zasady, musi działać w ramach wyznaczanych przez ustawę zasadniczą. A ta w ani jednym przepisie nie daje Sejmowi kompetencji do dokonywania wyboru sędziowskiej części składu rady. Podobny problem ujawnił się podczas przedstawiania przez prezydenta pierwszej wersji projektu. Była w nim propozycja, aby na drugim etapie wyboru sędziów do rady to prezydent miał prawo ich wskazywać. Zastrzegł jednak, że to wymagałoby poczynienia zmian w konstytucji i zapisania w niej wprost tego typu kompetencji głowy państwa. Ostatecznie, gdy okazało się, że nie uda się zebrać w Sejmie większości potrzebnej do korekty ustawy zasadniczej, prezydent sam z tego rozwiązania zrezygnował. A ja teraz pytam, gdzie w takim razie w konstytucji zapisano kompetencję Sejmu do wyboru sędziów do KRS?

Ten przykład jasno pokazuje, że nie jest tak, iż skoro parlament ma władzę ustawodawczą, to może sobie dowolnie przyznawać wszelkie kompetencje ustrojowe, jakie mu się tylko zamarzą.


Pozostało jeszcze 78% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (4)

  • Sędzia(2017-10-03 17:30) Zgłoś naruszenie 20

    Można spytać twórców Konstytucji o wykładnię autentyczną - kto w ich zamyśle miał wybierać członków KRS.

    Odpowiedz
  • ciekawy(2017-10-03 16:38) Zgłoś naruszenie 22

    A kto tych obywateli wybierze, partie czy plebania?

    Odpowiedz
  • Mecenas(2017-10-03 18:10) Zgłoś naruszenie 12

    Pan sędzia zapomina, że jest na utrzymaniu podatników i podatnicy powinni mieć prawo oceniać sędziów, a słabych wyrzucać z zawodu

    Odpowiedz
  • bezpartyjny(2017-10-04 06:32) Zgłoś naruszenie 01

    Inteligentni ludzie pozapominali jak tworzono obecną konstytucję m.in. w obawie przed dyktatorskimi zapędami prezydentów w rodzaju Wałęsy, a suweren głosując nie miał pojęcia o szczegółach tak chętnie dziś wytykanych.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama