statystyki

GIODO: W nowej ustawie o ochronie danych osobowych wysokie standardy są zastępowane niższymi

autor: Sławomir Wikariak26.09.2017, 07:21; Aktualizacja: 26.09.2017, 08:49
dr Edyta Bielak-Jomaa, GIODO

- Wbrew propagandowemu przekazowi, który słyszymy, to nie przygotowana przez Ministerstwo Cyfryzacji ustawa wprowadza rewolucję w ochronie danych osobowych. Rewolucją jest unijne rozporządzenie, które ustawa ma jedynie doprecyzować - tłumaczy dr Edyta Bielak-Jomaa, GIODOźródło: Materiały Prasowe

- Trudno mówić o niezależności prezesa urzędu, skoro jego zastępcy mają być narzucani przez ministrów - wyjaśnia dr Edyta Bielak-Jomaa, generalny inspektor ochrony danych osobowych.

Reklama


Ministerstwo Cyfryzacji przedstawiło pełny projekt nowej ustawy o ochronie danych osobowych. Jakie są pani pierwsze wrażenia?

Lekkie rozczarowanie. Cieszę się jednak, że projekt wreszcie został przedstawiony opinii publicznej. Tym bardziej że nie mówimy tu wyłącznie o nowej ustawie o ochronie danych, ale przede wszystkim o zawartych w drugim akcie zmianach przepisów sektorowych.

Szczegółowo analizujemy te projekty, bo w tej wersji poznaliśmy je – tak jak wszyscy – przed tygodniem. Dotychczas zgłaszaliśmy uwagi jedynie do wcześniejszych szczątkowych wersji projektu ustawy o ochronie danych osobowych. Po analizie wypowiemy się odnośnie rozwiązań zawartych w obu projektach ustaw.

Dzisiaj chciałabym jednak zaznaczyć, że wbrew propagandowemu przekazowi, który słyszymy, to nie przygotowana przez Ministerstwo Cyfryzacji ustawa wprowadza rewolucję w ochronie danych osobowych. Rewolucją jest unijne rozporządzenie, które ustawa ma jedynie doprecyzować. Nie chciałabym, aby administratorzy danych osobowych z dostosowywaniem się do nowych zasad przetwarzania danych czekali na uchwalenie ustawy, bo przecież określają je przepisy rozporządzenia, które już weszło w życie, a jedynie od maja 2018 r. zacznie być bezpośrednio stosowane.

Trudno jednak odmówić wagi ustawie, która reguluje choćby sposób działania organu stojącego na straży ochrony prywatności. Przez wiele miesięcy zastanawialiśmy się, czy nowe przepisy zapewnią mu niezależność. Zapewniają?

Mam co do tego poważne wątpliwości. Unijne rozporządzenie potwierdza wysokie standardy dotyczące niezależności organu, rozwinięte w Unii Europejskiej na przestrzeni ostatnich lat. Jednym z elementów tego standardu jest zapewnienie, by osoba piastująca funkcję organu miała swobodę w wyborze jego personelu. Tymczasem projekt Ministerstwa Cyfryzacji wprowadza bardzo niebezpieczny sposób powoływania zastępców prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO), mogący prowadzić do upolitycznienia instytucji, która dotąd była niezależna i fachowa. Zastępców ma powoływać bowiem premier, na wniosek dwóch ministrów: cyfryzacji oraz spraw wewnętrznych i administracji. Trudno chyba w tej sytuacji mówić o niezależności urzędu. Takie rozwiązanie będzie stanowiło naruszenie unijnego rozporządzenia oraz art. 16 traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Szczególnie wobec wyraźnej linii orzeczniczej Trybunału Sprawiedliwości UE, który w jednej ze spraw podkreślił niebezpieczeństwo zaistnienia przewidywanego posłuszeństwa organu nadzorczego w sytuacji, kiedy organ kontrolujący państwa miałby choćby polityczny wpływ na decyzje organu nadzorczego. Dlatego boję się negatywnych konsekwencji w postaci postępowania przed Trybunałem Sprawiedliwości.


Pozostało jeszcze 73% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (4)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama