statystyki

Gdzie jest centrum wymiaru sprawiedliwości

autor: Małgorzata Kryszkiewicz30.05.2017, 09:48; Aktualizacja: 30.05.2017, 10:15
"Każda władza – i nie ma tu znaczenia, czy jej legitymacja pochodzi z bezpośrednich wyborów, czy też ma charakter pośredni – musi bowiem umieć wsłuchiwać się w potrzeby społeczeństwa."

"Każda władza – i nie ma tu znaczenia, czy jej legitymacja pochodzi z bezpośrednich wyborów, czy też ma charakter pośredni – musi bowiem umieć wsłuchiwać się w potrzeby społeczeństwa."źródło: ShutterStock

 Od Kongresu Prawników Polskich minął już przeszło tydzień. Emocje zaczynają opadać, entuzjazm prawników przygasać. Wydaje się, że już nawet politycy stracili impet w krytykowaniu wydarzenia jako „antyrządowej ustawki”.

Reklama


Tymczasem ja, jak na ironię, nie potrafię przestać myśleć o kongresie. Przesłuchuję jeszcze raz wystąpienia prelegentów, analizuję rozmowy odbyte w kuluarach. I coś mi nie daje spokoju. Coraz bardziej bowiem nabieram przekonania, że ten obraz kongresu jako wydarzenia, które doprowadziło do zgodnego dialogu sędziów i profesjonalnych pełnomocników, jest zbyt uproszczony. Wystarczy uważniej wsłuchać się w słowa przedstawicieli tych zawodów prawniczych. Wówczas staje się jasne, że 20 maja wcale nie mówili jednym głosem. A przynajmniej nie zawsze.

Aby zdać sobie z tego sprawę, wystarczy zderzyć ze sobą dwa wystąpienia uczestników kongresu: prof. Małgorzaty Gersdorf, I prezes Sądu Najwyższego, i prof. Macieja Gutowskiego, dziekana poznańskiej Okręgowej Rady Adwokackiej. Jako pierwsza zabrała głos prof. Gersdorf. I postawiła tezę, że w centrum wymiaru sprawiedliwości znajduje się sędzia. To spotkało się ze zdecydowaną kontrą prof. Gutowskiego: „Centralnym punktem wymiaru sprawiedliwości nie jest sędzia, jest obywatel”. Za te słowa przedstawiciel adwokatury dostał gromkie brawa. Klaskałam i ja. Bo nie będę ukrywać, że punkt widzenia prof. Gutowskiego jest mi dużo bliższy niż prof. Gersdorf.

Oczywiście ktoś mi może zarzucić, że mieszam tutaj dwie zupełnie różne kwestie i że niesprawiedliwie oceniam intencje prof. Gersdorf. Bo przecież jej zapewne nie chodziło o zwykłą sądową codzienność, lecz o sprawy ustrojowe. Nie przeczę, że tak było, jednak moim zdaniem zderzenie tych dwóch wypowiedzi pozwala zrozumieć, dlaczego tak naprawdę do całkowitego porozumienia między sędziami a adwokatami i radcami wcale na kongresie nie doszło. Ci pierwsi bowiem niemal cały czas kładli nacisk właśnie na kwestie ustrojowe, a ci drudzy starali się mówić o sprawach, nazwijmy to, nieco bardziej przyziemnych. O świecie sal sądowych, pism procesowych i opłat sądowych. Świecie, w którym trudno się dziś odnaleźć profesjonalnym pełnomocnikom, a co dopiero mówić o przeciętnym obywatelu.


Pozostało jeszcze 74% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Komentarze (2)

  • igor(2017-05-30 23:55) Zgłoś naruszenie 00

    To aż kongresu trzeba było, aby zrozumieć tę oczywistą oczywistość, pani redaktor????

    Odpowiedz
  • Ad(2017-05-31 08:50) Zgłoś naruszenie 00

    A wystąpienie adw. Emilii Barabasz, a wystąpienie sędziego Mariusza Witkowskiego, czy nie wskazują, że w środowisku prawników są tacy, którzy czują że obecnie nie jest wszystko ok i zmiany są KONIECZNE !!!

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama