statystyki

Prawo rodzinne: Oręż do walki z utrudnianiem kontaktów pilnie potrzebny

autor: Anna Krzyżanowska27.04.2017, 06:28; Aktualizacja: 27.04.2017, 06:54
dziecko, kreda, chodnik, zabawa

Mowa o powtarzanym przy wielu rozwodach scenariuszu, gdy skonfliktowani rodzice w swój spór wciągają dzieci – często blokując drugiemu małżonkowi kontakt.źródło: ShutterStock

Alienacja dziecka od jednego z rodziców jest formą przemocy emocjonalnej. Przemocy, która wciąż jest zbyt powszechna. Wszystko przez to, że choć prawo daje dzieciom gwarancję wychowywania przez oboje rodziców, to rzeczywistość mu się przeciwstawia. Tak uważa Marek Michalak, rzecznik praw dziecka.

Reklama


Mowa o powtarzanym przy wielu rozwodach scenariuszu, gdy skonfliktowani rodzice w swój spór wciągają dzieci – często blokując drugiemu małżonkowi kontakt.

„Świadome bądź nieświadome zachowania alienacyjne doprowadzają do zaburzeń osobowościowych, emocjonalnych, społecznych i rozwojowych dziecka. Wciąganie w konflikt okołorozwodowy, manipulacja, sterowanie lękami dziecka, szantaż emocjonalny są niestety działaniami powszechnymi” – wskazuje Marek Michalak w wystąpieniu do ministrów: sprawiedliwości oraz rodziny, pracy i polityki społecznej.

W jego ocenie, choć w obowiązującym prawie znalazły się instrumenty mające dyscyplinować krnąbrnych rodziców, są one niewystarczające. Przypomnijmy, że zgodnie z art. 59815kodeksu postępowania cywilnego, za każde naruszenie obowiązku w zakresie kontaktów sąd może nałożyć na rodzica sankcję finansową. Pieniądze te orzekane są na rzecz drugiego z rodziców. Zanim jednak sąd to zrobi, najpierw ostrzega o groźbie uderzenia po kieszeni. W praktyce okazuje się, że sprawy o ukaranie trwają za długo, a zasądzane kary pieniężne nie odstraszają. Potwierdził to niedawny raport Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości.


Pozostało jeszcze 64% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • Walery (2017-04-28 16:31) Zgłoś naruszenie 00

    Mowa o sankcjach , dyscyplinowaniu , orężu ... Tylko , dlaczego ustawodawca wciąga dzieci do procesu rozwodowego rodziców ? Tak ,tak te dramaty to często wina ustawodawcy właśnie . Małżonkowie żyjący od lat w rozłączeniu mają małoletnie dzieci , które mieszkają np. z matką . Tatuś widuje się z nimi , łoży na utrzymanie . Nikomu do głowy nie przyjdzie , by zacząć regulować sytuację dzieci i małżonków . Dlaczego ? Bo nie ma takiej potrźeby ! Wszak wszystko jest w porządku . Ten błogostan kończy się w chwili złożenia pozwu o rozwód . Nagle konieczne i pilne okazują się sprawy alimentów , władzy rodzicielskiej , kontaktów z dziećmi . A jeśli jest tak , że małżonkowie mieszkają razem , to jeszcze trzeba podzielić mieszkańie do korzystania . Sąd ma obowiązek ( czasami są wyjątki ) uregulować te sfery . Rozwód schodzi często na dalszy plan . A trzeba pamiętać , że proces rozwodowy to proces kantradyktoryjny . Gdyby małżonkowie nie złożyli jakichkolwiek wniosków w tych sprawach , o których mowa , sąd i tak musiałby w tej materii orzekać . Sam musiałby ustalić koszty utrzymania dzieci , możliwości majątkowe i zarobkowe małżonków itp . Przez to stałby się sądem inkwizycyjnym niemalże . I w imię czego . Przypomnę , co było na początku - błogi spokój . A małżonkowie zechcieli się rozstać w majestacie prawa . I to bez orzekania o winie !

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama