60-letnia sędzia w doskonałej kondycji zdrowotnej nie będzie mogła już orzekać, jeśli sprzeciwi się temu minister sprawiedliwości. Taki wniosek płynie z PiS-owskiego projektu zmian przepisów dotyczących przechodzenia w stan spoczynku. Zgodnie z nowym brzmieniem art. 69 par. 1 ustawy o ustroju sądów powszechnych sędzia, który osiągnie wiek emerytalny, ale zechce pozostać na stanowisku, będzie musiał poinformować o tym szefa resortu nie później niż na sześć miesięcy i nie wcześniej niż 12 miesięcy przed 65. (w przypadku mężczyzn) albo 60. (w przypadku kobiet) urodzinami. Jego dalsze losy zawodowe pozostaną więc całkowicie w rękach ministra. – W ten sposób uzyska on uznaniową, niekontrolowaną możliwość decydowania o tym, kto będzie wykonywał władzę sądowniczą – uważa sędzia Sławomir Pałka z Krajowej Rady Sądownictwa.

Ograniczenie niezależności

Obecnie sędzia, który po wejściu w wiek emerytalny chce kontynuować karierę zawodową, musi jedynie poinformować ministra sprawiedliwości o swoich planach oraz przedstawić zaświadczenie potwierdzające dobry stan zdrowia. Środowisko sędziowskie zwraca uwagę, że nie byłoby problemu, gdyby wprowadzono warunek, że pozwolenie na dalszą służbę musi najpierw wydać KRS. Nie ma natomiast wątpliwości, że przyznanie takiej kompetencji przedstawicielowi władzy wykonawczej to jawne ograniczenie niezależności sądów. – Jest to o tyle groźne, że brak zgody ministra w praktyce pozwoli na wyeliminowanie wszystkich sędziów, którzy po prostu nie spodobają się władzy – podkreśla Irena Kamińska, sędzia NSA. – Taka propozycja współgra z opiniami o postkomunistycznych złogach w sądach – dodaje Michał Laskowski, sędzia SN.

Sędziowie, a także prokuratorzy, lepiej oceniają proponowane przez PiS nowe zasady udawania się we wcześniejszy stan spoczynku z powodu choroby lub utraty sił.

Badania co 3 miesiące

Zdaniem ministerstwa uprawnienie zbyt często bywa nadużywane. PiS postanowił więc utrudnić przechodzenie na wcześniejszą emeryturę z przyczyn zdrowotnych oraz rozciągnąć ministerialną kontrolę nad młodymi emerytami. Po pierwsze, zniknie przepis dopuszczający przeniesienie w stan spoczynku sędziego i prokuratora, którzy z powodu choroby lub płatnego urlopu dla poratowania zdrowia nie pełnili służby przez rok. Ci, którzy mieli co najmniej półroczną przerwę od pracy z przyczyn zdrowotnych, będą musieli się zgłosić na badanie lekarskie w ZUS (za odmowę grozi obniżka wynagrodzenia). Jeśli lekarz orzecznik stwierdzi, że dalej są niezdolni do pełnienia obowiązków służbowych, choć nie na trwałe, to minister wyśle ich na maksymalnie roczny urlop rehabilitacyjny. Nawet jednak w tym czasie medycy ZUS nie dadzą im spokoju.

Urlopowany sędzia czy śledczy będzie musiał nie rzadziej niż co trzy miesiące poddawać się badaniom. Jeśli po upływie rocznej przerwy na rehabilitację lekarz uzna, że nadal nie może wrócić do pracy, wówczas może zostać przeniesiony w stan spoczynku. Nie częściej niż co trzy miesiące i nie rzadziej niż co pół roku minister będzie jednak kierował przedwcześnie emerytowanego sędziego czy prokuratora na kolejne badania lekarskie.

– Takie mechanizmy weryfikacji stanu zdrowia są zasadne i potrzebne. Do tej pory wystarczyło przebywać na ciągłym zwolnieniu lekarskim przez 12 miesięcy, żeby przejść w stan spoczynku. O osoby, które znalazły się w takiej sytuacji, nikt się już potem nie upominał, a ich stan zdrowia nie był w żaden sposób kontrolowany. Otwierało to pole do nadużyć – przekonuje Jacek Skała, szef Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP. – Krótko mówiąc, jeśli jesteś zdrowy, to wracasz do służby, bo nie po to państwo zainwestowało w przygotowanie do zawodu, żeby podatnik ponosił koszty wynagrodzenia w stanie spoczynku – dodaje prokurator.

Przychylnie na kierunek propozycji PiS patrzą też sędziowie. – Większa kontrola nad takimi przypadkami jest wskazana – potwierdza sędzia Pałka. – Uważam jednak, że weryfikowanie co trzy miesiące stanu zdrowia sędziego, który z powodu choroby uzyskał zgodę na wcześniejszy stan spoczynku, to nadmierna ingerencja w życie prywatne. Wystarczyłoby, gdyby odbywało się to co kilka lat – zaznacza.

Zmiany planowane przez PiS obejmą także sędziów i prokuratorów w stanie spoczynku, którzy udali się na wcześniejszą emeryturę. Otóż w ciągu pół roku od wejścia w życie nowych przepisów będą oni musieli się stawić na badania w ZUS, który na nowo oceni, czy rzeczywiście nie są w stanie pracować. W środowiskach prawniczych spekuluje się, że takim sposobem rząd weźmie rewanż na osobach, które przedwcześnie odeszły ze służby z powodów politycznych. – Niewykluczone, że kilku nielubianych prokuratorów usłyszy: zapraszamy was z powrotem – mówi jeden ze śledczych.

12 miesięcy - tyle maksymalnie potrwa urlop rehabilitacyjny sędziego lub prokuratora, który po sześciu miesiącach przerwy od pracy z powodów zdrowotnych nadal nie jest zdolny wrócić do służby