statystyki

15 kolegów wiceministra, czyli o reformie KRS

autor: Łukasz Bojarski18.04.2017, 09:13; Aktualizacja: 18.04.2017, 09:38
Minister nawet nie ukrywa, że traktuje KRS jak wroga.

Minister nawet nie ukrywa, że traktuje KRS jak wroga.źródło: Newspix
autor zdjęcia: KAROL SEREWIS

Celami reformy mają być „urzeczywistnienie zasady reprezentatywności wszystkich grup zawodowych sędziów”, „zwiększenie stopnia demokratyzacji trybu wyboru” itp. Wszystko to się dokona za pomocą prostego zabiegu: sędziów wybierać będą politycy.

Reklama


Jak Państwo myślą, gdybyśmy dwa lata temu zrobili na ulicy sondę, pytając, co to jest KRS, ile osób wiedziałoby, że może chodzić o Krajową Radę Sądownictwa, a nie Krajowy Rejestr Sądowy albo Bóg wie co jeszcze? A gdybyśmy podawali pełną nazwę, kto by wiedział, co to jest Krajowa Rada Sądownictwa i czym się zajmuje? Badań nie robiono, ale nie sądzę, by było wiele trafnych odpowiedzi (może poza świeżymi maturzystami z WOS czy studentami prawa). Do dzisiaj – choć to pewnie drobiazg, ale o czymś świadczy – niektórzy politycy nie znają poprawnej nazwy i mówią o radzie sądowniczej... Co się zatem musiało stać, że obywatele występują w obronie KRS? Że w obronie niezależności tego organu i sędziów zbierają podpisy i urządzają happeningi, o których niżej?

Dwa miesiące temu pisałem („Fabryka sędziów bez kontroli jakości”, „Prawnik” z 21 lutego 2017 r.) o procedurze wyboru sędziów z punktu widzenia określenia kryteriów i sprawdzania spełniania ich przez kandydatów. Nie mogę jednak, zwłaszcza jako były członek Krajowej Rady Sądownictwa, nie odnieść się do procedowanego właśnie projektu zmian ustawy o KRS. Króciutko: projekt PiS zakłada wygaszenie konstytucyjnie określonej kadencji 15 sędziów-członków KRS wybranych przez sędziów, wybranie w ich miejsce 15 nowych sędziów przez Sejm, czyli polityków, oraz zmianę procedury wybierania przez KRS kandydatów na sędziów – do tej pory robiła to rada w całości (a większość mają w niej sędziowie). Po zmianie rada ma zostać podzielona na dwa zgromadzenia. Pierwsze, 10-osobowe, to sześciu posłów i senatorów, minister sprawiedliwości, osoba powołana przez prezydenta oraz prezesi SN i NSA. Drugie to 15 sędziów wybranych przez Sejm. By rekomendować prezydentowi kandydata na sędziego, muszą osobno zagłosować oba zgromadzenia. To zmiana zupełnie fundamentalna dla ustroju państwa. Jak zatem do niej dochodzi?

Proces legislacyjny

Proces legislacyjny właśnie trwa. Można by drwiąco stwierdzić, że to dobrze, skoro sprawę można było (jak bywało w ciągu ostatniego roku, choćby w sprawie TK) załatwić w kilka dni, ale rzecz jest zbyt poważna. Przypomnijmy zatem kilka faktów.

To od członków KRS usłyszeliśmy, że minister sprawiedliwości, skądinąd jeden z jej członków, podczas posiedzenia (zdaje się, że jednego z dwóch, w których wziął udział, na kilkadziesiąt odbytych) na pytanie o kierunki planowanej reformy wymiaru sprawiedliwości odpowiedział, że będzie ona fundamentalna i dogłębna. Tak potraktował konstytucyjny organ i debatę ustrojową z trzecią władzą o niej samej. Sędziów ani ich przedstawicieli nie informowano o prowadzonych pracach, poza przeciekami – wypuszczanymi na spotkaniach z sędziami przez wiceministra Piebiaka – o likwidacji jednego szczebla sądownictwa i związanej z tym lustracji sędziów (konieczności powołania przez prezydenta sędziów po raz kolejny). Minister poinformował natomiast bez ogródek we wrześniu 2016 r., że reforma jest przygotowana, ale będzie możliwa po rozwiązaniu problemu z Trybunałem Konstytucyjnym. Jak wiemy „problem z TK” rozwiązany został (w jaki sposób, zostawmy na boku) i można przystąpić do dalszej reformy sądownictwa.


Pozostało jeszcze 83% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Komentarze (4)

  • Obywatel(2017-04-18 18:03) Zgłoś naruszenie 180

    Nie zapominajmy jednocześnie o wolcie światopoglądowej wiceministra Piebiaka. Do niedawna sędzia, członek stowarzyszenia sędziów, publikował w ramach projektów EU "Podręcznik niezawisłości, niezależności i moralności sędziego, cytując standardy europejskie i światowe w tym zakresie. To był 2015. Dzisiaj minister jeśli nie jest twarzą, to aktywnym zwolennikiem i propagandystą tzw. reformy sądownictwa, która te wszystkie międzynarodowe standardy łamie. Od TK, przez KRS po ostatnią wrzutkę z Ustawą o Ustroju Sądów Powszechnych.

    Odpowiedz
  • Inspektor Pracy(2017-04-18 09:52) Zgłoś naruszenie 27

    Uwaga : Wysokość minimalnych stawek adwokackich powinna być regulowana Ustawą bezpośrednio przez Sejm a nie Rozporządzeniem przez Ministra Sprawiedliwości . To mają być min stawki a nie wygórowane jak zarządził Budka . Pan Ziobro je zmniejszył lecz nadal są rażąco za wysokie . Czas ta patologie znieść . Za kwotę sporu 10 000 zl jest to aż 36% stawka, tylko za swojego mocodawce nie licząc apelacji --Kogo stać na sprawy sądowe gdy Ich wynik nie tylko zależy od argumentów lecz także od wiedzy sądu .

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • igor(2017-04-23 23:20) Zgłoś naruszenie 04

    Myślicie, że wam ktoś jeszcze w tę propagandę antyrządową i antypolską uwierzy?????

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama