statystyki

Konstytucja nie jest od kurzenia się na półce. To najwyższe prawo i należy je stosować

autor: Anna Krzyżanowska14.03.2017, 11:30; Aktualizacja: 14.03.2017, 11:34
paragraf prawo

Sąd jest zobowiązany do interpretacji przepisów w taki sposób, by ich stosowanie prowadziło do realizacji konstytucyjnych wartościźródło: ShutterStock

Trybunał Konstytucyjny ocenia zgodność przepisów z ustawą zasadniczą w sposób abstrakcyjny, sąd natomiast interpretuje przepis z uwzględnieniem okoliczności faktycznych, co do których ma wydać orzeczenie. O roli rozproszonej kontroli konstytucyjności rozmawiamy z prof. Maciejem Gutowskim i prof. Piotrem Kardasem.

Reklama


„Sędziowie, nie lękajcie się i wprost stosujcie konstytucję!” Utożsamiają się panowie z tym wezwaniem?

Profesor Maciej Gutowski: Oczywiście. Sędziowie muszą stosować konstytucję. Powiem szczerze, że to pytanie brzmi w moich uszach dosyć dziwacznie. Kwestia jest przecież oczywista: sędziowie mają stosować konstytucję, bo to najwyższe prawo w Rzeczpospolitej. Jest przecież art. 8 ustawy zasadniczej, który mówi o tym, że przepisy konstytucji stosuje się bezpośrednio, chyba że ona sama stanowi inaczej.

Ta fraza padła z ust prof. Kardasa podczas niedawnej konferencji w Katowicach i wbiła się wielu osobom w pamięć.

Profesor Piotr Kardas: Użyłem tej parafrazy wypowiedzi Jan Pawła II, by podkreślić, że stosowanie konstytucji przez sądy jest najbardziej oczywistą powinnością każdego, kto posługuje się prawem. Stosowanie konstytucji to gwarancja sprawiedliwego orzeczenia, bo ona określa aksjologiczne ramy systemu prawa, będąc zarazem nadrzędnym aktem prawnym dla całego systemu.

Sąd jest zobowiązany do interpretacji przepisów w taki sposób, by ich stosowanie prowadziło do realizacji konstytucyjnych wartości. Musi więc przeczytać, zinterpretować i zastosować ustawę zasadniczą. W każdym przypadku. W tych stwierdzeniach nie ma nic nowego, są oczywiste w każdym demokratycznym państwie prawa.

Zgoda. Pytanie jednak, jak często dotąd sądy powszechne korzystały z tej możliwości. Jak mocno stosowanie konstytucji w nich tkwiło?

P. Kardas: Niezbyt mocno. Bezpośrednie stosowanie konstytucji polegać może albo na określonym sposobie wykładni przepisów ustawowych wedle tzw. wykładni prokonstytucyjnej, albo na odmowie stosowania przepisu, którego w drodze wykładni z konstytucją nie da się pogodzić. Kłopot z bezpośrednim stosowaniem konstytucji polegał na tym, że sądy dostrzegały jedynie tę część art. 8, która związana jest z obowiązkiem dokonywania wykładni w zgodzie z konstytucją. I niekiedy w takich przypadkach uwzględniały konstytucję. Sprawa przedstawiała się odmiennie w tych wypadkach, gdy przepisu stanowiącego podstawę orzeczenia z konstytucją uzgodnić nie było można.

M. Gutowski: W drugiej z opisanych sytuacji przepis art. 8 nie był właściwie rozumiany. A tym samym sądy nie korzystały z określonej w nim możliwości stosowania konstytucji. Dominowała jego błędna wykładnia.

Błędna?

M. Gutowski: Tak, błędna, bo wprost sprzeczna z wyraźnym brzmieniem. Proszę zauważyć, że prócz art. 8 mamy też art. 193, który mówi, że każdy sąd może przedstawić Trybunałowi Konstytucyjnemu pytanie prawne co do zgodności aktu normatywnego z konstytucją, ratyfikowanymi umowami międzynarodowymi lub ustawą, jeżeli od odpowiedzi na pytanie zależy rozstrzygnięcie toczącej się sprawy. Skoro zatem w tym przepisie jasno zaznaczono, że sąd może wystąpić do trybunału, to znaczy, że nie musi tego robić, gdy na orzeczniczej drodze spotka konstytucyjny problem, który będzie potrafił rozwiązać samodzielnie.

P. Kardas: Dodać trzeba, że niewłaściwy sposób rozumienia art. 8 związany był z postrzeganiem roli sądów, jako „ust ustawy”. Przez lata odwoływano się też do opartego na koncepcji Hansa Kelsena stwierdzania sprzeczności z konstytucją ustaw zastrzeżonego dla jednego organu, tj. sądu konstytucyjnego. W tym ujęciu sąd – w razie braku możliwości dokonania wykładni przepisów zgodnej z konstytucją – pozostawał bezradny. Nie mógł stosować jej sam, musiał dokonywać wyboru: albo stosować ustawę, nie bacząc na jej relacje z konstytucją, albo zwracać się z pytaniem prawnym do trybunału. Problem w tym, że ten sposób rozumienia zasady bezpośredniego stosowania ustawy zasadniczej pozostawał w sprzeczności z art. 8, który wyklucza możliwość stosowania prawa z nią sprzecznego.

Ktoś jednak musiał sędziów sądów powszechnych czy administracyjnych przekonać, że bezpośrednie odwoływanie się do konstytucji nie jest dla nich. Jak to się stało?


Pozostało jeszcze 76% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Komentarze (2)

  • s.Magda W.(2017-03-19 06:46) Zgłoś naruszenie 50

    Wszystko pięknie, ale na wspomnianej konferencji zapomniano rozprawić się z wyrokiem SN w sprawie SNO 13/15, w którym nie tylko odmówił on prawa sędziemu sądu powszechnemu do bezpośredniego stosowania Konstytucji, ale w sytuacji braku luki ustawowej uznał to za delikt dyscyplinarny. Tak więc to nie zły minister Ziobro pierwszy wskazał, że stosowanie bezpośrednie Konstytucji może stanowić delikt dyscyplinarny, ale Sąd Najwyższy. W późniejszym wyroku dotyczącym tej samej sprawy (uchylono ją do ponownego rozpoznania) milcząco się z tego poglądu wycofał, ale niesmak zdeptania niezawisłości sędziego musi pozostać. Dlaczego na rzeczonej konferencji kazus SNO 13/15 przemilczano. Stało się tak dlatego, że w zakłamanych środowiskach prawniczych święci sukcesy ideologia postpolityki: klepiemy się po plecach, mówimy jaki PIS jest zły,ale przemilczamy niewygodne tematy takie jak SNO 13/15 czy też głośną sprawę "korupcji" w SN (korupcji oczywiście nie było,ale poważny delikt dyscyplinarny, a może nawet przestępstwo przekroczenia uprawnień przez przewodniczącego wydziału).

    Odpowiedz
  • A2kt(2017-03-14 20:47) Zgłoś naruszenie 41

    Chciałbym jedynie zwrócić uwagę, że omawiana problematyka nasuwa wiele pytań w nauce prawa konstytucyjnego. P.S. Dwa pytania, można rzec techniczne, do dgp. Pierwsze, czy zdaniem redaktorów dgp rozmowa jedynie z orędownikami tezy że konstytucję warto stosować nie jest tendencyjna ? Mam na myśli, że istnieje jeszcze inny pogląd, całkowicie odmienny od tego, który jest przentowany - efekt jest taki że Panowie poklepują się po plecach, a czytelnik jest przeświadczony, że inaczej myśleć nie można. Drugie, czy zdaniem redaktorów dgp przedstawianie obu Panów jako profesorów jest fair? Mam na myśli, że Panowie jako znawcy tematu w roli profesora występować nie powinni, po prostu nie wypada, jako że tak jeden, jak i drugi Pan prawem konstytucyjnym naukowo się nie zajmują. Może dlatego takie wszystko jest jasne (brak jakichkolwiek wątpliwości) i padają sformułowania, pozbawione pewnego smaku ("sędziowie, nie lękajcie się i wporst stosujcie konstytucje").

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama