– Ostatnio natknąłem się na rowerzystę, który jechał sobie chodnikiem, mimo że obok była ścieżka rowerowa. Kiedy zwróciłem mu uwagę, ten odparł, że ścieżka owszem jest, ale w przeciwieństwie do posypanego chodnika – cała oblodzona. W tej sytuacji trudno mieć pretensje do rowerzysty, ale wydaje się, że przepisy nie przewidują żadnych odstępstw – zastanawia się nasz czytelnik.

Artykuł 33 ust. 5 pkt 3 ustawy wskazuje, że rowerzysta może korzystać z chodnika, jeśli warunki pogodowe (śnieg, silny wiatr, ulewa, gołoledź, gęsta mgła) zagrażają jego bezpieczeństwu na jezdni.

– W tym przepisie mowa jest o warunkach panujących na drodze, które wyjątkowo dopuszczają możliwość poruszania się rowerzysty po chodniku lub drodze na pieszych, ale nawierzchnia ścieżki rowerowej jest tak samo jezdnią – tłumaczy Mariusz Wasiak z Komendy Głównej Policji. – Dlatego nie można mieć pretensji do rowerzysty jadącego chodnikiem, gdy ścieżka jest nieodśnieżona. I to nawet nie dlatego, że ukaranie oznaczałoby, że poniesie konsekwencje za zaniedbania zarządcy drogi. On po prostu w takiej sytuacji ma prawo do jazdy chodnikiem – dodaje Wasiak.

Oczywiście kierujący jednośladem musi wówczas poruszać się wolno, ze szczególną ostrożnością i ustępować pierwszeństwa pieszym. Warto przypomnieć, że gdy nie ma anomalii pogodowych, jazda na dwóch kółkach po chodniku jest możliwa tylko z dzieckiem w wieku do 10 lat (jadącym własnym rowerem) lub gdy chodnik biegnący wzdłuż drogi, po której można jechać szybciej niż 50 km/h, jest szeroki na co najmniej 2 metry i nie ma wydzielonej drogi dla rowerów ani pasa ruchu dla rowerów. W przeciwnym wypadku rowerzyście grozi mandat w wysokości 100 zł.