statystyki

Informacja publiczna już nie taka publiczna. Rząd i władze lokalne szykują zmiany

autor: Tomasz Żółciak25.01.2017, 07:31; Aktualizacja: 25.01.2017, 09:39
prawo

Kilka miast wskazuje, że coraz bardziej problematyczna dla nich staje się nie tylko rosnąca liczba wniosków, lecz także ich zakresźródło: ShutterStock

Eksperci biją na alarm: intencją jest ograniczenie praw obywateli, którzy chcą wiedzieć więcej niż to, co chcą im pokazać urzędy.

Reklama


Skonkretyzowanie, czym jest informacja publiczna (rezygnacja z obecnej, szerokiej definicji), wyłączenie możliwości korzystania z niej podmiotów, które uzyskane informacje wykorzystują do innych celów niż kontrola działania organów władzy publicznej (np. przy prowadzeniu działalności gospodarczej), ograniczenie zakresu danych historycznych, np. do kilku lat wstecz, oraz liczby załączników do odpowiedzi na wniosek czy wreszcie wskazanie jednego organu, który mógłby dokonywać jednoznacznej interpretacji przepisów ustawy – tego typu zmian domagają się władze lokalne.

Dziś będą o tym dyskutować z rządem na posiedzeniu Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego w siedzibie MSWiA w Warszawie.


Pozostało jeszcze 77% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Komentarze (3)

  • j.(2017-02-01 12:36) Zgłoś naruszenie 00

    W tej chwili można sparaliżować pracę każdego urzędu wysyłając do niego jednocześnie ogromną ilość wniosków o udzielenie informacji publicznej w różnych sprawach, bo wszystko, co nie jest objęte klauzulą niejawności, albo nie jest chronione inną tajemnicą (np. wynikającą z ustawy o ochronie danych osobowych) stanowi informację publiczną. Możemy sobie więc pisać do dowolnego urzędu wnioski o udostępnienie informacji np. o ilości i rodzajach sprzętu informatycznego, oprogramowania, mebli, faksów, kopiarek etc., o szczegółowe dane na temat ich nabycia, kosztach eksploatacji, przeglądach itd. itd. albo: np. ilości paliwa spalanego przez służbowe auta z podziałem np. na miesiące, tygodnie, dni, samochody, kierowców, godziny, itd. itd. albo: o dokonanych zakupach papieru (także tego... toaletowego!), tonerów, długopisów itp., wszystko oczywiście ze szczegółami na temat organizowanych przetargów, zakupów z wolnej i niewolnej ręki etc. etc, etc. i to nawet gdy te informacje są nam... do niczego nie potrzebne, bo występując o informację publiczną nie musimy udowadniać, że mamy w tym jakikolwiek interes! To jest - moim zdaniem - jedno z praw, które państwo nam wciska na siłę, chociaż w większości wcale go nie chcemy! Ja się wcale lepiej nie czuję z tym, że mogę sobie napisać np. do wójta dowolnej gminy wniosek o udzielenie informacji publicznej np. w wyżej wymienionych sprawach. Do niczego mi to jest nie potrzebne, ani myślę tego robić, niech się kontrolą tego wójta zajmują powołane do tego organy, ale... są tacy, którzy z występowania z takimi wnioskami zrobili sobie coś w rodzaju hobby i piszą bez opamiętania dokładając pracy urzędnikom, którzy nie koniecznie nudzą się w pracy siedzą, piją kawę (choć tacy też chyba są...). ale mają mnóstwo innej roboty, a przygotowywać informację publiczną muszą oprócz swoich zwykłych obowiązków. W dziwnym świecie przyszło nam żyć...

    Odpowiedz
  • K.(2017-06-11 23:20) Zgłoś naruszenie 00

    Wielu urzędników odmawia udzielenia informacji publicznej. Prawo do dostępu do informacji publicznej obowiązuje prawie 10 lat, wiele instytucji państwowych i urzędników nie zmieniło swoich przyzwyczajeń, i nadal nie chce odpowiadać na zapytania w sprawie informacji publicznej, zwłaszcza jeżeli chodzi o pieniądze, lub po prostu boją się pokazać ,że coś nie zostało zrobione. My obywatele nie zdajemy sobie często sprawy ,że Konstytucja gwarantuje nam to. Zakres informacji o jaki możemy pytać jest bardzo szeroki i wskazany został w art. 61 Konstytucji RP z 1997 roku, który mówi, iż " Obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne (…)". Ustawowym narzędziem służącym wykonaniu konstytucyjnego prawa do informacji publicznej są przepisy Ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej. Prawo do informacji publicznej ma na celu umożliwienie obywatelowi realnego udziału w życiu publicznym, ale także służy jawności życia publicznego, określanej potocznie, jako przejrzystość działań władzy publicznej oraz osób wykonujących zadania tej władzy. Prawo to służy także do sprawowania kontroli obywatelskiej nad funkcjonowaniem władzy publicznej. Jest jednym z najważniejszych naszych praw w kontaktach z władzami publicznymi, zarówno rządowymi, jak i samorządowymi. Dlatego uważam,że prawa, które nam przysługuje i jest zapisane w najwyższym akcie prawnym nie powinno się nam - czyli obywatelem odbierać.

    Odpowiedz
  • AnnaP(2017-06-11 23:18) Zgłoś naruszenie 00

    W dzisiejszych czasach dostęp do informacji publicznej jest bardzo ważny. Jesteśmy społeczeństwem informacyjnym, tak więc informacja jest podstawowym, jak i najważniejszym towarem. Poza tym informacja to towar niematerialny, a wciąż cenny. Dlatego moim zdaniem ogarniczenie dostępu dla jednej ze stron będzie się wiązać z korzyścią, dla drugiej zaś - oczywiście ze stratą. Szkoda. Niemniej tak samo szkoda, że pomimo trwania i rozwoju XXi wieku i wspomnianego społeczeństwa informacyjnego - nie każdy zdaje sobie sprawę, jaką wagę ma informacja oraz - do jakiego zasobu informacji - póki co - każdy ma dostęp. Konkluzja? Opieramy się na informacjach, jednak nomen omen - jesteśmy w tym temacie wciąż dość niedoinformowani.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama