Katarzyna Szymielewicz, prezes Fundacji Panoptykon.

Przed i w trakcie Euro 2012 mówiło się dużo o bezpieczeństwie i możliwych zagrożeniach. Jakie problemy w tej sferze dostrzega Fundacja Panoptykon?

Zabrakło rzetelnej dyskusji o tym, jakie środki bezpieczeństwa w kontekście tego typu wydarzenia są uzasadnione i które ograniczenia wolności obywatelskich rzeczywiście konieczne. Specyfiką polityki bezpieczeństwa jest to, że obywatele nie mają pełnego dostępu do informacji – nie wiedzą, jakie konkretnie środki są podejmowane, ani na ile zagrożenia, o których mówią eksperci, są realne. Dodatkowo pojawia się wątpliwość, czy w ogóle mamy prawo pytać o cenę bezpieczeństwa, jeżeli w grę może wchodzić życie i zdrowie wielu osób. Ostatecznie nigdy jednak nie wiemy, czy zastosowane środki były adekwatne do celu.

Na Stadionie Narodowym zamontowano aż 900 kamer, setki tych urządzeń znalazły się również w obiektach w Gdańsku, Poznaniu i we Wrocławiu oraz na ulicach miast. Dostępne na rynku technologie są już na tyle zaawansowane, że umożliwiają np. odczytanie SMS-a z ekranu telefonu.

Organizacja turnieju przyniosła również zmiany w prawie.

Najważniejszą jest nowelizacja ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych. Na jej mocy powołano instytucję sądów odmiejscowionych, które miały usprawnić wydawanie wyroków w sprawach karnych z udziałem pseudokibiców. Miały – bo w rzeczywistości specjalnymi salami dysponowały jedynie stadiony w Gdańsku i we Wrocławiu, a i tam nie rozstrzygnięto zbyt wielu spraw. Oprócz tego na podstawie nowych przepisów UEFA otrzymała wyłączne prawo przyznawania akredytacji. Na jej wniosek policja przedstawiała opinię o osobie ubiegającej się o akredytację i dokonywała jej sprawdzenia w oparciu o niedookreślony zwrot: „możliwość stwarzania zagrożenia dla bezpieczeństwa turnieju”. Opinia nie wymagała uzasadnienia i nie mogła być zaskarżona.

Kolejną zmianą było wydanie przez ministra spraw wewnętrznych rozporządzenia o tymczasowym przywróceniu kontroli granicznych z krajami strefy Schengen od 4 czerwca do 1 lipca. Kontrole prowadzone były wyrywkowo i jedynie wobec osób wytypowanych jako potencjalnie niebezpieczne. Naszym zdaniem jest to działanie dyskryminujące, a więc naruszające standardy ochrony praw człowieka.

Ale te rozwiązania były tylko tymczasowe.

Myślę, że za wcześnie oceniać, czy rozwiązania wypracowane w czasie Euro na stałe wejdą do praktyki służb. Będziemy się przyglądać, czy np. policja korzysta z nowych rozwiązań technicznych, w szczególności przy zabezpieczaniu zgromadzeń publicznych. Jeżeli chodzi o rozwiązania prawne, warto zwrócić uwagę na rozdział dodany do ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych, który ma obowiązywać tylko do końca roku. Z jednej strony to zrozumiałe, że te przepisy wygasają, z drugiej jednak, ze względu na brak czasu, nie można ich zaskarżyć do Trybunału Konstytucyjnego.