Adwokaci muszą walczyć o zaufanie obywateli

autor: Małgorzata Kryszkiewicz22.04.2011, 03:00

Adwokatura powinna być nowoczesna w formach wykonywania zawodu, ale tradycyjna w przywiązaniu do wartości, które reprezentuje.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (25)

  • wjw(2011-04-22 08:55) Zgłoś naruszenie 00

    Tylko niech politycy do tego się nie mieszają. Bo PiS-owscy dosyć złego uczynili.

    Odpowiedz
  • a(2011-04-22 09:19) Zgłoś naruszenie 00

    w TK przy orzeczeniach dotyczących adwokatury orzekali... sami adwokaci. Państwo ci nie raczyli się wyłączyć od rozpoznawania własnej sprawy, łamiąc tym samym znany już od czasów antycznych zakaz nemo iudex in res sua. Oczywiście nawet dziś nie mają sobie nic do zarzucenia, w końcu kto lepiej wie jaki wyrok wydać niż sam zainteresowany w sprawie :)

    Na tym przykładzie widać jakie to "wartości" reprezentuje adwokatura ...

    Odpowiedz
  • sof(2011-04-22 10:11) Zgłoś naruszenie 00

    "Także Trybunał Konstytucyjny nie zakwestionował obowiązkowej przynależności do samorządu" - no to już jest obłuda.
    Może pan nagrodzony opowie dlaczego trybunał nie miał okazji wypowiedzieć się w tej kwestii?
    Trzymając się "logiki" pana nagrodzonego mogę autorytatywnie stwierdzić: "Trybunał Konstytucyjny nigdy nie zakwestionował istnienia życia na Marsie".

    Panie nagrodzony, nie każdy kto to czyta jest bałwanem, który daje się złapać na takie sztuczki.

    Odpowiedz
  • przeciętnie rozgarnięty(2011-04-22 10:21) Zgłoś naruszenie 00

    To jakaś seria dowcipów, a już prawie miesiąć po 1 kwietnia: >>przekonywaliśmy, że jeżeli zniesiona zostałaby przynależność do samorządów, to obywatele utraciliby pewność, kto świadczy im pomoc<<

    Zapewniam Pana, że obywatele to nie debile. Adwokat albo radca to tytuły zastrzeżone. Kto by chciał to by korzystał z waszych usług, a kto by nie chciał to by korzystał z usług kogoś innego.
    Kiedy chcę to idę do lekarza ogólnego, kiedy chcę to do lekarza specjalisty a kiedy indziej znowu do aptekarza. Mimo, że wszyscy noszą fartuchy, nie mylę ich ze sobą. Ale cóż każdy mierzy świat otaczający swoją miarą.

    Odpowiedz
  • mr_T(2011-04-22 10:59) Zgłoś naruszenie 00

    Obwoływanei się zawodem zaufania publicznego przez adwokatów i radców prawnych to niczym nie uzasadniona uzurpacja.

    Zaufanie to stan wewnętrznego przekonania, że inna osoba jest wobec nas szczera lub nie ma zamiaru zrobić nam niczego złego. Czy takie uczucie można żywić do adwokata (radcy) strony przeciwnej w sporze?? Przecież adwokat / radca nawet poinformowany przez swojego klienta o tym, że ten uczynił nam krzywdę, nie może według zasad swojej specyficznej etyki oznajmić tego faktu drugiej stronie. A zatem działa ze świadomym zamiarem skrzywdzenia drugiej strony, poprzez niedopuszczenie do naprawienia szkody. Czy powinniśmy ufać, komuś kto robi wszystko, żeby nas skrzywdzić?

    Zaufanie publiczne - to zaufanie powszechne. Oznacza ono, że prawie każdy członek społeczeństwa powinien ufać przedstawicielowi jakiegoś zawodu, że ten nie działa na naszą szkodę.

    I tu kolejny problem . Adwokat, któremu klient oświadcza, że powinien siedzieć za morderstwa na tle pedofilskim, a nie za drobną kradzież o którą toczy się proces. Czy taki adwokat inforumje o tym organy ścigania, aby mogły zapobiec wydostaniu się groźnego mordercy-zboczeńca na wolność? Nie. Specyficzna "etyka" mu tego zabrania. Czemu, nie wiadomo. Czemu dobre samopoczucie czy wolność przestępcy jest dobrem wyżej cenionym przez adwokaturę niż zdrowie a nawet życie innych obywateli, nie mam pojęcia. Czy słowa adwokata mówiącego, że jego klient - znany wszystkiim naookoło mafiozo - jest niewinny budzą w was zaufanie? A jeżeli nie, to dlaczego, skoro podobno adwokat to zawód zaufania publicznego :)) Dopuszczenie do wypuszczenia groźnego przestępcy, to działanie na szkodę społeczeństwa. Czy zatem powinniśmy ufać, komuś kto działa na naszą szkodę?

    Z kolei zaufanie między usługobiorcą a usługodawcą, nie ma ani trochę charakteru publicznego. Występuje miemal w każdym zawodzie i to w sprawach znacznie poważniejszych niż w przypadku adwokatów czy radców. Jeżeli kupuję bilet lotniczy, to ufam że pilot nie przyjdzie dziś do pracy pijany albo na prochach. Jeżeli ktoś montuje mi piecyk gazowy, to ufa, że dokręci rury z gazem itd... itd... W tych przypadkach stawką jesty zycie, a nikt nie każe zrzeszać się w zamknięte korporacje monterom piecyków czy pilotom. Licencje zaś mają charakter otwarty i nie ma konieczności odbywania kursów pod kuratelą jedynej słusznej organizacji.

    Obwoływanie się zawodem zaufania nie służy niczemu innemu, jak chęci podłączenia się pod art. 17 konstytucji i uzasadnienia wprowadzenia monopolu na usługi, czyli w efekcie nieuzasadnionenej arbitralnej podwyżce cen, przy jednoczesnej przymusowej pozycji zleceniobiorców. Jest to wyjątkowo nieuczciwe podejście.

    Zawody zaufania PUBLICZNEGO to sędzia, notariusz, urzędnik. Od tych zawodów oczekujemy bezstronności, uczciwości, nieangażowania się w spór szczególnie po stronie przeciwnej. Od adwokata albo radcy żądamy dokładnie czegoś innego. Adwokat/radca mają angażować się w spór po konkretnej stronie i działać na rzecz tej strony.

    Odpowiedz
  • bus(2011-04-22 11:04) Zgłoś naruszenie 00

    Interes publiczny, czy interes drugiej strony stoi w sprzeczności z interesem reprezentowanego przez adwokata. Gdyby tak nie było, nie było by sporu i potrzeby wynajmowania adwokata.

    Zatem dlaczego osoba działająca wbrew interesowi publicznemu, czy wbrew indywidualnemu interesowi osób pozostających w sporzez z jej mocodawcą, miała by się cieszyć publicznym zaufaniem. Adwokatowi ufa jego klient. Przeciwnik jego klienta, gdyby ufał adwokatowi, mógłby śmiało nazywac siebie idiotą. Również państwo gdyby za dobrą monetę, z zaufanie brało słowa o niewinności klienta adwokata, nie zasługiwało by na miano państwa ludzi rozumnych.

    Odpowiedz
  • II(2011-04-22 11:11) Zgłoś naruszenie 00

    "Także Trybunał Konstytucyjny nie zakwestionował obowiązkowej przynależności do samorządu" - a dlaczego ???

    BO W OSTATNIEJ CHWILI (PRZED SAMĄ ROZPRAWĄ) NOWA PANI RZECZNIK PRAW OBYWATELSKICH WYCOFAŁA SKARGĘ KONSTYTUCYJNĄ POPRZEDNIEGO (ZMARŁEGO) RPO !!!

    Usługi prawnicze to zwykłe usługi świadczone na rynku, z jakich codziennie korzystamy (u mechaników samochodowych gdzie bezpiecznie naprawiamy samochody, u opiekunek dziecięcych którym powierzamy własne dzieci itd. itp.).
    W kapitalizmie (którym się szczycimy podobno od 20 lat) wszystkie usługi, także prawnicze, powinny być świadczone na wolnym rynku - bo klienci oczekują najwyższej jakości za najniższą cenę co zapewnia wyłącznie rynek - a nie "prestiżu" i "przywiązania do wartości" co rzekomo zapewniają korporacje zawodowe.

    Odpowiedz
  • logik(2011-04-22 11:18) Zgłoś naruszenie 00

    Jeżeli na procesie jest sędzia - który ma mieć zaufanie publiczne i adwokat, który sobie taki przymiot uzurpuje, to wynika że jedynie prokurator budzi powszechną nieufność. A skoro mu nikt nie ufa, z sędzią włącznie, to sędzie powinien od razu zasądzić tak, jak mu każe osoba zaufana publicznie (weług własnego mniemania) - czyli adwokat. Bardzo logiczna koncepcja buuuhahaha.

    Odpowiedz
  • truth(2011-04-22 11:30) Zgłoś naruszenie 00

    Tajemnica adwokacka - to bzdura wymyślona dla ochrony przestępców. Prawnik powinien radzić jedynie w zakresie prawa, a nie dążyć do ukrywania faktów. Ukrywanie faktów, to nie prawo, tylko matactwo. Jaką korzyść odnosi społeczeństwo z tego, że adwokat chronie tajemnicę przestępcy?
    Tak jak w 5. proces o kradzież podczas którego, morderca dzieci zdradza adwokatowi miejsce ukrycia zwłok. Jeżeli konfabuluje - to znaczy, że jest psychiczny, jeżeli mówi prawdę to znaczy że należy go jak najszybciej wyeliminować ze społeczeństwa. Tak czy inaczej przekazanie tej wiedzy policji służy odkryciu prawdy i zabezpiecza społeczeństwo. Więc po co tajemnica? Tylko po to, żeby chronić dobre samopoczucie przestępcy. Ma oto spowiednika, któremu może się wygadać, pochwalić, które za kasę go nie potępi i jeszcze będzie bronił. Co zyskujemy w zamian? NIC.

    Tak samo w sprawach cywilnych. Co zyskujemy na tym, że klient adwokata ma pewnosć, że adwokat nie powie przed sądem, że jego klient to oszust, który chce naciągnąć współobywateli (tu się kłania zaufanie publiczne). Czy ochrona oszusta, to wartość godna ochrony?

    Odpowiedz
  • III(2011-04-22 11:44) Zgłoś naruszenie 00

    Ustawowa tajemnica adwokacka - jaki jest tego sens ?

    Niejedna sekretarka prezesa w firmie wie sto razy więcej o jej "ciemnej stronie" niż obsługujący tę firmę adwokat !
    I jakoś sekretarki nie są objęte ustawową tajemnicą zawodową której sprzeże korproacyjny sąd koleżneński. I jakoś nawet "najciemniejsze" firmy potrafią zatrudnić sobie sekretarki, które nie lecą na policję z każdą sprawą o której się dowiedziały.

    Jeśli ktoś potrzebuje adwokata który koniecznie potrafi "trzymać język za zębami" - niech sobie go sam znajdzie na rynku, dokładnie tak jak np. wszystkie firmy wyszukują na rynku odpowiednie sekretarki, mimo, że nie są one objęte żadną "ustawową tajemnicą zawodową".

    Odpowiedz
  • co autor miał na myśli?(2011-04-22 13:29) Zgłoś naruszenie 00

    "Kiedyś adwokaci cieszyli się największym zaufaniem wśród zawodów prawniczych. To był przełom lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Później nasza działalność spowszechniała, co wiązało się z tym, że przestaliśmy bronić lubianych opozycjonistów, ale wykonujemy zawód tak jak adwokaci na całym świecie."
    =>>W tym okresie nawet Wałęsa uchodził za inteligentego, a mały fiat za samochód rodzinny.

    "I czasami jesteśmy identyfikowani z osobami, które nie cieszą się uznaniem."
    =>> Czasam ta indentyfikacja jest więcej niż pełna, żeby przypomnieć tylko co wybitniejsze postacie: adwokata w sukience wciągającego biały proszek, albo tego od Samoobrony, który stracił zaufanie do swoich kolegów (nawet sobie nie ufają, a żądają tego od innych), tych od zwolnień lekarskich znanego filmowca, tego gorliwego od mafii itd...

    " Ale adwokaci pomagają swoim klientom w obronie reguł sprawiedliwości."
    =>>Ooooo... to klienci adwokatów bronią reguł spraweidliwości??? A adwokaci tylko im w tym pomagają. Skoro oni bronią reguł sprwiedliwości ty wychodzi na to, żę sędzia z prokuratorem atakują te reguły bezwzględnie. Jakie to szczęście, że mamy takich oskarżonych a oni takich obrońców. Z nimi sprawiedliwość nie zginie...

    " Od ferowania wyroków są sędziowie."
    =>> Bardzo odkrywcze. Rzuciło nowe światło, snop światła, na ustrój sądownictwa. Powinno się wpisać to zdanie w całości d KPC.

    "Na spadek zaufania wpłynęły także zmiany zachodzące w społeczeństwie i w gospodarce."
    =>> Oczywiście, społeczeństwo i gospodarka tutaj zawiniły najbardziej.

    "W ostatnich trzech latach udało nam się jednak zmienić nastawienie do zawodu adwokata z bardzo negatywnego na nieco bardziej życzliwe."
    =>> To miłe, że polibiliście bardziej swój zawód.

    " Zaczęto doceniać nasze starania. Pokazaliśmy się jako ludzie dumni z wykonywanego zawodu, otwarci na dyskusję, dojrzali w obliczu wielkiej straty"
    =>> Bycie nadętym czy jak kto woli "dumnym z wykonywanego zawodu" zawsze kojarzy mi się jako wasza cecha wyróżniająca. Natomiast druga część tego zdania, to chyba się z jakiegoś innego przemówienia wplątała?

    Odpowiedz
  • Ted(2011-04-23 15:39) Zgłoś naruszenie 00

    Zmienić Konstytucję,ZLIKWIDOWAĆ KORPORACJE !! Mgr prawa bez dodatkowych egzaminów niech przystępuje do wykonywania zawodu! RYNEK ZWERYFIKUJE UMIEJĘTNOŚCI PRAWNIKÓW!!!

    W OSTATNIM ROKU STUDIÓW POWINNY BYĆ TYLKO PRAKTYKI W WYBRANYCH SPECJALNOŚCIACH!

    Odpowiedz
  • tm(2011-04-24 02:19) Zgłoś naruszenie 00

    Oddanie wolności wyboru Polakom, to powinien być priorytet rządzących.

    Korporacje nie zasługują na to, żeby dostawać takie przywileje. Już Adam Smith - ojciec współczesnej ekonomii - zwracał uwagę na to, że zgromadzenie ludzi jednego zawodu powoduje powstanie zmów cenowych. Korporacje nie mając konkurencji nie powodują polepszenia jakości, gdyż oceny dokonywane przez kolegów (żeby nie powiedzieć kolesi) są nieobiektywne a często nawet skrajnie nieuczciwe. Dla przykłądu: senator-adwokat P. - był zażarcie broniony przez swoich kolegów, mimo że wciągał nosem prochy. Posiadanie narkotyków chyba nie jest legalne w tym kraju? Nie mówiąc już o standardach etycznych.

    Nową jakość może wytworzyć jedynie konkurencja. Bez nie nie powstaje nic innowacyjnego. A usługodawcy powinni mieć zakaz zrzeszania się.
    Rolą prawnika jest pomoc prawna dla klienta i żaden układ towarzyski czy koleżeński nie powinien mieć najmniejszego wpływu na usługę prawnika. W przypadku przynależności do korporacji tak nie jest, gdyż korporacja zapewnia adwokatom monopol na rynku, a zatem jest wartością wartą ochrony z tego powodu. Eliminacja konkurencji zapewnia życie na ponadprzeciętnym poziomie. A zatem cele korporacji są sprzeczne z celami społecznymi

    Odpowiedz
  • państwo kolesi(2011-04-24 09:24) Zgłoś naruszenie 00

    Art. 17.

    W drodze ustawy można tworzyć samorządy zawodowe, reprezentujące osoby wykonujące zawody zaufania publicznego i sprawujące pieczę nad należytym wykonywaniem tych zawodów w granicach interesu publicznego i dla jego ochrony.


    Adwokat i radca - nie są zawodami zaufania publicznego.

    Korporacje nie sprawują pieczy nad należytym wykonywaniem zawodu. Sądy koleżeńskie to farsa, nie egzaminuje się członków korporacji, nie sprawdza aktualności wiedzy leśnych dziadków. Ponadto nie jest to nawet możliwe, gdyż kształcenie konkurencji nie leży w interesie logicznie myślącego człowieka. Jeżeli natomiast dokładają wszelkich starań aby jak najlepiej kształcić swoją konkurencję, to znaczy, że mają problem z logicznym myśleniem i stwarzają zagrożenie dla klientów.

    Podstawą istnienia korporacji, jest interes jej członków. Interes publiczny, w granicach którego może leżeć działalność korporacji nie jest brany pod uwagę w starciu z prywatnym interesem członków korporacji, polegającym na windowaniu cen i ograniczaniu konkurencji.

    WSZYSTKO NIEZGODNE Z KONSTYTUCJĄ, ALE KOGO TO W TYM KRAJU OBCHODZI.

    W tym kraju prawo jest dla ubogich. Jedni mają tyle, że nie wiedzą co robić z forsą, a drudzy mając nie gorsze wykształcenie muszą zasuwać za pensje jak w biedronce, żeby czasem tym pierwszym nie zrobić konkurencji.
    Czekam na powrót PISu.

    Odpowiedz
  • nie tędy droga(2011-04-24 10:26) Zgłoś naruszenie 00

    Mnie nie stać na aplikacje. Więc jestem udupiony jako urzędas za żałosną pensję sprzątaczki. Nie wolno mi dorabiać, bo z jednej strony przepisy urzędu, z drugiej zakaz konkurowania z korporacjami. Satysfakcja z pracy żadna, bo czy może cieszyć praca, której wartość ktoś wycenia jak pracę sprzątaczki, która ledwo skończyła podstawówkę. Na każdym kroku, byle burak bez wykształcenia wrzeszczy, że jako urzędnik zarabiam za dużo. Perspektywa awansu żadna. W dodatku z uwagi na specyfikę urzędu, człowiek musi udawać głupszego niż jest.

    A mamy tak dlatego, że jakiś kumoter radców prawnych pozwolił im w okresie rozpadu państwa na utworzenie zamkniętej korporacji. Dawniej większość prawników znajdowała zatrudnienie w zawodzie, bo zawód radcy prawnego nie był zamknięty. Nie raziła więc korporacja adwokacka. Każdy kończący studia mógł szukać sobie pracy w firma albo urzędach - nie jako urzędas tylko jako radca prawny.
    Adwokaci obrywają teraz odpryskiem, za to co zrobili radcowie prawni. Zamiast zrobić porządek z radcami i zmniejszyć ciśnienie społeczne przwracając zasady sprzed roku 90-tego (bo wtedy ten system działał tak jak był zaprojektowany), adwokaci skumali się z radcami przeciwko reszcie prawników. Nie policzyli jednak, jaka ogromna liczba prawników pozostaje poza korporacjami. Teraz radcy zagarną kompetencje adwokatów i wykoszą ich z rynku. Zniknie jedyny wyróżnik - sprawy karne.

    Teraz magistrowie prawa znajdują się w beznadziejnej sytuacji, więc frustracja jest ogromna. Tymczasem adwokaci, co widać na przykładzie tego adwokata z którym prowadzony był wywiat, wybrali drogę jeszcze większego rozdrażnienia tych, którzy za sobą mają już tylko ścianę.

    Odpowiedz
  • Do oou(2011-04-25 08:20) Zgłoś naruszenie 00

    Nie bredź kolego. Żeby robić aplikacje, co najmniej dwa dni w tygodniu musisz mieć wolne. Nie znam nikogo z pośród moich znajomych, komu szef zgodził by się udzielać tylu dni wolnego jeszcze za nie płacąc. A za pensję z półetatu nie ma szans na utrzymanie. Pracowałem u trzech prywaciarzy i w dwóch państwówkach i warunkiem dostania roboty było zobowiązanie, że nie bedę robił aplikacji. Gdybym zaczął mechanizm byłby prosty: noga, d...pa, brama. Co innego kiedy ma się bogatą rodzinkę. Ci moi znajomi, którzy mają bogatych rodziców, albo rodziców albo małzonków z kancelariami, ci robią sobie aplikacje bez stresu. Więc za PO nic się nie zmieniło, a idzie na gorsze.

    Odnosząc się do jakości nauki na aplikacjach. Kilku moich bogatszych znajomych robi aplikacje, a ich opisy zajęć i stosunek do nich, nie zostawiają na jakości szkoleń suchej nitki. Co więcej najgorzej oceniają zajęcia prowadzone przez członków korporacji, a najlepiej te prowadzone przez sędziów. Jest to zrozumiałe, bo komu by się chciało uczyć konkurencję. Zresztą to jak kiepsko uczą ci z korporacji, pokazują kolokwia.
    Tak jest kiedy nie ma konkurencji.

    Praktyka w ramach aplikacji, to kolejny mit. Po pierwsze uczący praktyki sam jest niesprawdzony. Jest duża szansa, że uczy głupot, błedów i nieetycznych zachwań. Nikt tego nie weryfikuje. Po drugie, skąd się wzięła ta praktyka? Adwokatura w ramach nowego systemu prawa - po wojnie - działa ldedwo z 50 lat. Radcy prawni jako korporacja - dwadzieścia. A ci pierwsi z nich, skąd mieli praktykę, skoro komunistyczny system prawa wtedy dopiero powstał???
    Skąd mieli radcowie praktykę, jeżeli zostawali radcami po studiach i krótki kursiku bodajże w arbitrażu społecznym???
    Ponadto ile godzin teori i praktyki poświęca aplikant na poszczególne dziedziny prawa. Można to przecież wyliczyć. Z danych sprzed kilku lat wynikało, że za okres aplikacji aplikant prowadził coś ze dwie sprawy administracyjne. Przeciętny prawnik urzędowy ma ich kilkadziesiąt razy więcej, a korporanci twierdza, że nie ma praktyki.

    Opowieści o rynku zachowaj dla swoich kolegów z korporacji. Nie pouczaj o wolnym rynku, bo sam nie masz o nim pojęcia. Gdyby był wolny rynek może byś stał właśnie w kolejce do pośredninka, ale wtedy pretencje mógłbyś mieć do siebie. Teraz korporacje dostają szerokie uprawnienia za nic, więc w pierszej kolejności każda liberalna partia zlikwidowała by korporacje, jako organizacje nie służące niczemu poza monpolizacją rynku.

    Odpowiedz
  • uczył Marcin Marcina(2011-04-25 10:01) Zgłoś naruszenie 00

    Zabawne jest rozpisywanie się przez niektórych korporantów o praktyce.
    Może wyjaśnicie nam do czego służy >>PRAKTYKA<< w prawie. Ślusarz musi wiedzieć z jaką siłą naciskać na piłę, albo pilnik (nie da się tego w prosty sposób opisać w książkach, choć jest to możliwe). Lekarz musi sobie obmacać opuchliznę albo pociągnąć za kończynę nastwiając kość.
    Kierowca musi wyczuć jaką bezwładność ma pędzących samochód. itd... Są zawody wymagające zdolności opartej na zmysłach, które łatwiej jest pokazać niż je opisać.

    Ale prawo nie należy do żadnej z tych dziedzin. Prawo to nauka teoretyczna, tak jak filozofia, historia czy matematyka.
    Znajomość upodobań sędziego - to nie praktyka. To patologia sądowa. W dodatku, kiedy sprawa trafia do innego sądu, taki prawnik jest bez praktyki.
    W prawie wszystko jest opisane. Każdy, kto przeczyta odpowiednią ilość materiało o danym problemie będzie mógl go rozwiązać (zakładam, że jest przeciętnie inteligentny) na podobnym poziomie jak każdy inny. I na odwrót, nawet adwokat z kulkudziesięcioletnią praktyką, trafi na problem o którym nie czytał, albo na gałąź prawa z która nie miał do czynienia, będzie bezradny tak samo jak każdy.
    Albo kasacje, odwołania do ETS-u, albo to TS. Większość adwokatów nie ma tu żadnej praktyki. Więc jak mogą praktykować u nich inni? Może zgodnie z "paremią" "uczył Marcin Marcina ..." :))))

    Odpowiedz
  • oou(2011-04-25 17:29) Zgłoś naruszenie 00

    Jeżeli uważacie, że nauka zawodu od praktykującego prawnika nie ma wpływu na własny rozwój to jesteście po prostu ignorantami. Jeśli ktoś pracuje w urzędzie (czy w zasadzie gdziekolwiek) to powinien to świetnie rozumieć. No bo na czym mogłaby polegać taka >>PRAKTYKA<< w urzędzie - w prawie poniekąd właśnie?!
    Nauczyciele w podstawówce czy ogólniaku też nie mają jakiejś magicznej wiedzy. Na czym polega ich "praktyka" w matematyce? Wszystkiego można się nauczyć z książek. A jednak. Dzieci z wolnorynkowych bogatych amerykańskich rodzin chodzą do prywatnych szkół, a nie uczą się same z pozłacanych książek... Z resztą o czym my rozmawiamy, to jest oczywiste.
    Zgadza się, że nie wszyscy prawnicy przestrzegają zasad zawodu, ale tym bardziej warto się temu przyjrzeć, jak wpływa to na jakość usługi, zadowolenie klientów, kontakty zawodowe, wyniki w sądach itd. Aplikacja to dobry czas na takie przemyślenia. Startując samodzielnie nie ma się dostępu do takiej wiedzy.

    Jest jeszcze inny aspekt. Aplikacja pozwala na wejście w zawód bez brania na siebie odpowiedzialności, a przy okazji można już trochę zbudować swoją pozycję. Sędziowie są też bardziej wyrozumiali dla wpadek, które są nieuniknione dla kogoś kto zaczyna. No dobra, "doradcy prawni" nie zaliczają wpadek, a poza tym to są tylko nic nie warte detale, bo przecież sędzia jest po to żeby sądzić i nie ma prawa zwracać uwagi "wolnorynkowemu" pełnomocnikowi na zachowanie. W ogóle przecież problem etykiety nie istnieje, bo po co jakaś etykieta czy tam etyka?!
    W szkole też nie powinni uczyć dobrego wychowania, bo to jest prywatna sprawa każdego. Albo to ma "z domu" albo nie ma. A w domu lepiej dzieci nie przymuszać do mówienia "prosze" i "przepraszam", przecież rynek je zweryfikuje.

    Tak jest, aplikacja jest finalnym elementem instytucjonalnej edukacji prawnika! Etapem, na który chętnie decyduje się więszkość absolwentów, nie tylko ze względu na uprawnienia jakie się zdobywa. Jest potrzebna i zawsze będzie. Może kiedyś przejdzie po prostu w formę pracy zawodowej w kancelarii, ale dopiero wtedy podniosą się lamenty o nepotyzmie. Bo dzieci prawników wejdą na warsztat, a reszta będzie mogła jedynie podglądać przez dziurkę od klucza. Teraz tak nie jest, zdecydowana większość osób na aplikacji nie ma koneksji i ma dobry stosunek z patronami. Często u nich pracują, są też tacy którzy widzą ich 2razy w roku - ale to z własnego wyboru
    .
    Faktycznie są osoby "wyrzucone" poza margines. Prawnicy 40-latkowie, na aplikację już za późno a brakuje uprawnień. Ale to jest też kwestia wyboru. Zasady aplikacji zmieniły się radykalnie dobrych 5 lat temu. Jeśli ktoś ma 40 lat i nie ma możliwości przez 3 lata pracować na 1/2 etatu, to znaczy że ma w życiu inne priorytety. Są także 40-latkowie bez prawa jazdy, niektórzy żalą się na forum że bez sensu te egzaminy i wszystko sitwa...

    Ja wcale nie krytykuję swobodnego wyboru pełnomocnika czy nawet obrońcy w procesie. Zdolność bycia pełnomocnikiem (nawet przed SN i TK!) powinien mieć każdy, kto ma pełną zdolność do czynności prawnych. To nie jest kwestia organizacji zawodu, ale sfera wolności obywateli - z tym nie dyskutuję. Członkowie "korporacji" (wł. samorządów zawodowych) nie powinni mieć monopolu na reprezentację sądową podmiotów nie-publicznych.
    Poza tym nic tak dobrze nie wpłynie na sytuację młodych adwokatów jak konkurencja ze strony "doradców prawnych". Bo stawkami honorarium raczej konkurować nie będą, wiedzą i przygotowaniem też nie, prestiżem zawodu - nie sądzę. Jedynie nieograniczoną reklamą. Ale początkujący doradca nie wyda $ na kampanię reklamową, skoro nie ma nawet na opłacenie aplikacji (niecałe 12tys. w sumie za 3 lata!). Licząc nawet utracone zarobki - zakładam że przez 3 lata aplikacji NIE ZAROBI SIĘ NIC (co jest nie prawdą), koszt aplikacji zamyka się w 100.000zł.

    Prawnicy, którzy lamentują na obecną sytuację najwyraźniej nie mają takiego kapitału na wejście w chwili obecnej w "korporacyjne eldorado". A to znaczy, że nie są poważnymi graczami, tym bardziej na "wolnym rynku".


    P.S.
    Zajęcia są 1x w tygodniu po południu (16.00)
    Praktyki przez pierwsze 6 miesięcy nawet nie 1x w tygodniu.

    Odpowiedz
  • praktyka w teorii haha(2011-04-25 19:44) Zgłoś naruszenie 00

    W zawodzie prawnika praktyka czyli nauka przez fizyczne powtarzanie czynności nie istnieje. Prawo to czysta teoria. Więc praktyka była by tylko nauką. Przepis to tylko zdanie o charakterze imperatywnym. Jedyne czego potrzebuje prawnik, to znajomośc przepisu i znajomość interpretacji przepisu. Jedno i drugie jest opisane w książkach i jest to jedyne źródło wiedzy każdego prawnika. Nie ma wiedzy prawniczej, która jest niezapisana i szeptana do ucha na tajnych zgromadzeniach. Wszystko co można wymagać od prawnika, to należyte poszukiwanie przepisów i właściwa ich interpretacja. Do tego służą książki, a nie obserwowanie patrona.
    Obserwowanie patrona służy jedynie zdobywaniu umiejętności mamienia klientów albo robienia ich w bambuko. A to nie jest wiedza, w której przekazywaniu ma interes państwo.
    Wielokrotnie klienci potrafią znaleźć i zastosować właściwe przepisy, mimo że są prawnymi laikami. Prawnik robi to jedynie sprawniej i ma zachować obiektywizm. Ale to zdobywa się nie obserwując patrona, tylko ucząć się na własny rachunek.
    INACZEJ - TZW. PRAKTYKA PRAWNIKA TO WIEDZA, CZYLI NIE PRAKTYKA.
    Wiedza jest ogólniedostępna i nie wymaga przekazania przez tzw. mistrza. Wiedzę zdobywa się z książek. Z tych samych książek, z którym ma ją ten, który chce uchodzić za "mistrza".
    Więc jeżeli źródło jest jedno, to absurdem jest wyodrębnianie ucznia i mistrza.

    W dodatku ten tzw. patron, ma też mocno ograniczoną wiedzę więc sam też nie może jej przekazać. Dlatego prawdziwym patronem prawnika jest KOMENTARZ.
    Patroni wielce zainteresowani w kształceniu konkurencji, to ćmienie dla tych, co się boją myśleć samodzielnie.

    Odpowiedz
  • oou(2011-04-26 21:28) Zgłoś naruszenie 00

    "Co do zajęć: nie wiem, jakie miejsce w Polsce opisujesz, ale w większości przypadków zarówno praktyka jak i wykłady maja miejsce w ciu dnia, w trakcie tzw. godzin pracy - np. od 10.00 do 15.00."
    Może trzeba dobrze poszukać?

    Na aplikacji da się zarobić, nie przesadzajmy.
    Poza tym 3 lata u teścia to niewielka cena, w końcu potem to już kasa strumieniami leci do kieszeni. Czyż nie?

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane