KATARZYNA ŻACZKIEWICZ:

Czy przepisy o ciszy wyborczej nie są przestarzałe? W USA w ogóle nie stosuje się tego rodzaju ograniczeń?

JERZY STĘPIEŃ:

Przepisów o ciszy przedwyborczej nie uważam za instytucję przestarzałą. Przepisy ukształtowały pewien uzus w tej sprawie i wydaje mi się, że warto go szanować. Trochę spokoju w przedwyborczych przepychankach, które w ostatniej fazie rzadko mają charakter merytoryczny, a sprowadzają się do wzajemnego hakowania, chyba nam wszystkim się przydaje. W Stanach Zjednoczonych nigdy ciszy przedwyborczej nie było, stąd trudno mówić, że pod tym względem są wzorcowe.

Jak pan ocenia, czy możliwość głosowania przez pełnomocnika się sprawdziła?

Głosowanie przez pełnomocnika jest nową instytucją. Oceniam ją pozytywnie, ale rozwiązaniem lepszym czy raczej jeszcze bardziej pożądanym, byłoby głosowanie korespondencyjne, a także przez internet. Powinniśmy przełamywać te wszystkie obsesje braku zaufania do instytucji publicznych. Jesteśmy pod tym względem bardzo zapóźnieni. Sam zwróciłem się do mojej urzędu dzielnicy o wydanie zaświadczenia o możliwości głosowania poza miejscem stałego zamieszkania. Czekałem tylko pół godziny, choć przede mną stało około 60 osób. Urzędniczki udzielały rzeczowej informacji nawet osobie wyjeżdżającej do Afryki, wyszukując najdogodniejsze miejsce oddania głosu. Znam przypadki błyskawicznego wydania zaświadczenia nawet korespondencyjnie. Naprawdę ten system działa.

Jaki wpływ na wynik wyborów może mieć stosunkowo wczesna godzina zamykania lokali komisji wyborczych?

Nie rozumiem, dlaczego lokale wyborcze zamykane są po godzinie 20. Z tego powodu wiele osób ma utrudnienia z oddaniem głosu. Nie sądzę, by miało to duży wpływu na wynik wyborczy, ale tu chodzi o gwarancję realizacji obywatelskiego prawa konstytucyjnego. I to powinno decydować. Warto by w przyszłości powrócić od dwudniowego głosowania. Sprawdziło się to w referendum unijnym. Wydaje mi się, że sobota w ogóle jest lepszym terminem niż niedziela. Nie przesadzajmy z tą odświętnością.