Za wykreśleniem z noweli ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii zapisu dającego możliwość odstąpienia, w niektórych przypadkach, od ścigania za posiadanie małej ilości narkotyków, opowiedziała się we wtorek senacka komisja.
Reklama

Poprawkę zgłosił przewodniczący senackiej komisji praw człowieka, praworządności i petycji Stanisław Piotrowicz (PiS). "Przyjęcie tej ustawy jest złym sygnałem ze strony ustawodawcy do organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości: "ostrożnie ze ściganiem w sprawie narkotyków" - powiedział Piotrowicz.

Poprawkę poparło trzech senatorów: Piotrowicz, Zbigniew Cichoń (PiS), Jacek Swakoń (PJN), przeciwny był Piotr Wach (PO), wstrzymał się Paweł Klimowicz (niezrzeszony).

Wiceminister sprawiedliwości Zbigniew Wrona powtórzył, że głównym celem noweli jest skuteczniejsze zwalczanie przestępczości narkotykowej. "Chodzi o osoby, które żyją z narkobiznesu i wprowadzają narkotyki do obrotu, a nie koncentrować się główne na skazywaniu tych, którzy tylko posiadają na własny użytek, bo są uzależnieni" - tłumaczył Wrona.

Klimowicz podkreślił, że służby powinny koncentrować się na chronieniu przed dostępem do narkotyków głównie dzieci. Senator pytał, jaka jest skala uzależnienia od narkotyków, jak również od alkoholu.

Reklama

W Polsce 100 - 130 tys. osób jest uzależnionych od narkotyków

Z przedstawionych danych wynika, że w Polsce 100 - 130 tys. osób jest uzależnionych od narkotyków, a rocznie z tego powodu umiera ok. 300 osób. "Jeśli chodzi o alkohol, szacujemy, że uzależnionych jest około 700 tys. osób, natomiast zgonów jest kilka tysięcy rocznie" - mówił przedstawiciel resortu zdrowia.

Według znowelizowanej 1 kwietnia przez Sejm ustawy, w pewnych okolicznościach prokurator, jeszcze przed wydaniem postanowienia o wszczęciu śledztwa, będzie mógł odstąpić od ścigania za posiadanie środków odurzających lub substancji psychotropowych. Chodzi o przypadek, gdy dana osoba posiada nieznaczne ilości narkotyków na własny użytek i nie jest dilerem.

Głosowanie nad nowelą w Sejmie poprzedziła burzliwa dyskusja

Głosowanie nad nowelą w Sejmie poprzedziła burzliwa dyskusja. Minister Krzysztof Kwiatkowski mówił, że nowela da skuteczne narzędzia do ścigania dilerów i leczenia osób uzależnionych. Zaznaczył, że nowela ma umożliwić skuteczną walkę z dilerami. Wskazał, że dotychczasowe przepisy powodowały, że większość skazanych w związku z narkotykami to ich konsumenci, zaś liczba skazywanych dilerów jest dużo mniejsza.

PiS chciał odrzucenia ustawy w całości. Głos w tej sprawie zabrał także prezes PiS Jarosław Kaczyński. Jak ocenił, odbiór społeczny tej ustawy jest taki, że teraz będzie można mieć małą ilość narkotyków. Dodał, że nigdzie na świecie tego rodzaju rozwiązania nie przyniosły dobrych rezultatów. "To jest po prostu przedwyborczy ukłon wobec pewnych środowisk. To jest cynizm podniesiony do którejś tam potęgi" - mówił.

Wątpliwości mieli nie tylko politycy opozycji. "Dopuszczenie posiadania nieznacznej ilości narkotyków zwiększy liczbę osób posiadających narkotyki. Nie wierzę w to, że podniesienie kary o dwa lata odstraszy dilerów. Naprawdę, nie mam sumienia głosować za taką ustawą" - mówił Eugeniusz Kłopotek (PSL).

W myśl nowelizacji, gdy osoba uzależniona podda się leczeniu, prokurator będzie mógł wobec niej zawiesić postępowanie, jeśli osobie tej nie zagraża kara wyższa niż do pięciu lat więzienia.

W przepisach podniesiono maksymalny wymiar możliwej kary za wprowadzenie do obrotu znacznej ilości środków odurzających z 10 do 12 lat więzienia. Natomiast za posiadanie znacznej ilości środków odurzających miałoby grozić do 10 lat więzienia, gdy obecnie grozi za to do ośmiu lat.

Według noweli nie będzie można reklamować środków spożywczych lub tzw. dopalaczy poprzez sugerowanie, że posiadają one działanie podobne do substancji psychotropowych lub środków odurzających, a ich użycie, nawet niezgodne z przeznaczeniem, może powodować skutki takie jak wspomniane substancje i środki.