Odrzucenie poprawki zaproponował senator Stanisław Piotrowicz (PIS), według którego nowelizacja jest złym sygnałem ze strony ustawodawcy do organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości.

Obrona projektu

Projektu na posiedzeniu komisji praw człowieka, praworządności i petycji broniło natomiast Ministerstwo Sprawiedliwości, które jest jednocześnie autorem nowelizacji. Wiceminister sprawiedliwości Zbigniew Wrona argumentował, że zmiana ma służyć ściganiu dilerów, czyli osób, które żyją z narkobiznesu.

Jednocześnie należy odstąpić od umieszczania w więzieniu uzależnionych i potrzebujących specjalistycznej pomocy.

Sprawozdanie komisji zostanie poddane głosowaniu w przyszłym tygodniu podczas posiedzenia Senatu. Wtedy właśnie ostatecznie okaże się, czy zmiana do polskiego prawa zostanie wprowadzona, czy projekt przepadnie.

Nowela została uchwalona przez Sejm 1 kwietnia. Głosowanie poprzedziła burzliwa dyskusja. Poseł Ryszard Kalisz (SLD) przekonywał wówczas, że całkowity zakaz posiadania narkotyków, który obowiązuje od 2000 roku, mógł wpłynąć na zwiększenie zainteresowania młodych ludzi dopalaczami.

Resort podkreśla również, że przyjęta przez posłów w tym miesiącu nowelizacja nie oznacza legalizacji narkotyków w naszym kraju.

– Ta zmiana jest bardzo mała. Tutaj nawet nie można użyć sformułowania liberalizacja – komentuje poseł Marek Balicki (SLD).

To nie legalizacja

Nowe przepisy jedynie bowiem umożliwią umorzenie postępowania w stosunku do osób, które posiadają nieznaczną ilość narkotyku na własny użytek. Nie oznacza to jednak wcale, że organy ścigania zawsze będą musiały podjąć taką decyzję. Każdy przypadek ma być rozpatrywany indywidualnie. Pozarządowe organizacje, takie jak np. Polska Sieć ds. Polityki Narkotykowej, uważają, że zmiana ustawy o narkomanii powinna być zdecydowanie większa. Do przepisów powinna bowiem zostać dołączona tabela dozwolonych dawek narkotyków. Najbliższe posiedzenie Senatu odbędzie się w dniach 27 – 28 kwietnia.