Dokładnie 21 maja 2011 r. wprowadzono wiele ułatwień dla rowerzystów. Można już np. wyprzedzać rowerem inne pojazdy z ich prawej strony, gdy np. wolno jadą w korku. Dodano też więcej wyjątków, pozwalających na jazdę rowerem po chodniku. I tak dziś zgodnie z ustawą z 20 czerwca 1997 r. – Prawo o ruchu drogowym (Dz.U. z 2005 r. nr 108, poz. 908 z późn. zm.) można wjechać rowerem na chodnik, m.in. gdy pada deszcz czy śnieg i drogi są śliskie, a widoczność mocno ograniczona.
Reklama
Wypadki z udziałem rowerzystów / DGP
Te przepisy miały ułatwić jazdę rowerem oraz lepiej chronić ich użytkowników. Mimo to, jak pokazują policyjne statystyki, w 2011 r. wzrosła liczba wypadków z udziałem rowerzystów. Było ich 4652.
Marek Konkolewski z biura ruchu drogowego Komendy Głównej Policji przekonuje jednak, że zmienione w 2011 r. przepisy właściwie chronią rowerzystów, a statystyka nie może być miernikiem tych regulacji.
Dlaczego więc coraz więcej cyklistów zostaje rannych lub ginie na naszych drogach?

Reklama
– Rower jest coraz bardziej popularnym środkiem lokomocji. W miastach jest moda na jazdę takimi pojazdami – wyjaśnia Konkolewski.
Szacuje się, że w samej stolicy na przestrzeni ostatnich 10 lat liczba osób korzystających z rowerów przy dojeżdżaniu do pracy, na uczelnię czy do szkoły wzrosła co najmniej kilkukrotnie.
Znaczny wzrost wypadków z udziałem rowerzystów niepokoi prof. Ryszarda Stefańskiego, eksperta od ruchu drogowego z Uczelni Łazarskiego. W jego ocenie przepis zezwalający rowerzyście na wyprzedzanie innych pojazdów z ich prawej strony, mimo że ułatwił poruszanie się po zakorkowanych ulicach, jest niebezpieczny.
– Kierowcy nie są przyzwyczajeni do tego, że ktoś ich wyprzedza z prawej, a nie z lewej strony – mówi prof. Stefański. Nie uważa jednak, że ten przepis jest powodem większej liczby kolizji, w których uczestniczą rowerzyści.
– Przyczyn wypadków jest bardzo dużo i może się okazać, że nowe przepisy w ogóle nie mają nic wspólnego z tymi zdarzeniami – mówi.
Wojciech Kaszuba z Warszawskiej Masy Krytycznej, akcji, której członkowie w każdy ostatni piątek miesiąca przejeżdżają rowerami ulicami stolicy, wskazuje, że głównym powodem większej liczby wypadków jest to, że rowerzystów na drogach przybyło.

Liczba osób korzystających z rowerów wzrosła w ostatnich latach kilkukrotnie

I dodaje, że w niektórych miesiącach ładna pogoda miała wpływ na to, że sięgano po rower chętniej niż w poprzednich latach. Jako przykład podaje zeszłoroczny wrzesień, który był słoneczny, a w tym miesiącu według statystyk w wypadkach z udziałem rowerzystów zginęło 25 osób (więcej niż w innych miesiącach).
– Choć w wielu sytuacjach rowerzyści nie są bez winy, to gros wypadków powodują jednak kierowcy samochodów – zauważa Wojciech Kaszuba.
O ile w 2011 r. rowerzyści przyczynili się do 1854 wypadków, to pozostałe 2798, w których uczestniczyli, spowodowali inni kierowcy. Do najczęstszych przyczyn wypadków z udziałem rowerzystów, które spowodowali kierowcy samochodów czy motocykli, było nieudzielenie pierwszeństwa przejazdu czy nieprawidłowe wyprzedzanie.
Mimo że w zeszłym roku w taryfikatorze mandatowym określono, że kierowca, który będzie przejeżdżał zbyt blisko cyklisty, dostanie 300 zł mandatu, to wykroczenie to było jedną z głównych przyczyn wypadków. Przepisy nakazują zachować metrowy odstęp od wyprzedzanego rowerzysty.
W taryfikatorze określono również, że za nieustąpienie pierwszeństwa rowerzyście, który jest na przejeździe rowerowym, grozi 350 zł mandatu. Mimo to w takich miejscach w zeszłym roku było 50 wypadków, w których zginęła jedna osoba.