Eksperci pytani o zagrożenia związane z nowymi regulacjami wskazują tylko jedno: niezrozumienie reguł odpowiedzialności za długi spadkowe przez obywateli. A dokładniej, niezrozumiałe mogą być konsekwencje płynące z nowego brzmienia art. 1031 par. 2 kodeksu cywilnego. Stanowi on, że w razie przyjęcia spadku z dobrodziejstwem inwentarza spadkobierca ponosi odpowiedzialność za długi spadkowe tylko do wartości ustalonego w wykazie inwentarza albo spisie inwentarza stanu czynnego spadku.
Kluczowym słowem jest tu „wartość”. To oznacza, że wbrew dość powszechnej opinii ewentualna egzekucja może objąć nie tylko dobra odziedziczone. Na przykład:
Jan Kowalski posiada samochód o wartości 50 tys. zł, mieszkanie o wartości 300 tys. zł oraz pieniądze ulokowane na rachunku bankowym w kwocie 150 tys. zł. Łącznie daje to majątek w wysokości 500 tys. zł. Ten sam Kowalski dziedziczy dom o wartości 500 tys. zł. Przyjmijmy, że zgodnie z dobrodziejstwem inwentarza spadkobierca w związku z tym odpowiada za długi spadkowe do wysokości 500 tys. zł. Okazuje się, że spadkodawca miał dług. Do spłacenia pozostało 450 tys. zł. W sprawę włącza się komornik. I właśnie w tym momencie kluczowe okazuje się brzmienie art. 1031 par. 2 kodeksu cywilnego. Przepis ten mówi o odpowiedzialności za długi spadkowe do wartości stanu czynnego spadku, nie zaś o odpowiedzialności dokładnie tymi rzeczami, które odziedziczyliśmy. W tej sytuacji Janowi Kowalskiemu mogą więc zostać odebrane pieniądze z rachunku bankowego oraz mieszkanie. Pozostanie zaś z samochodem i domem, w którym ani nie chce mieszkać, ani nie jest w stanie go szybko sprzedać po oczekiwanej cenie.