Michał Markowicz, adwokat w kancelarii Schoenherr

Taka obrona przedsiębiorców będzie nieskuteczna. Nie jest bowiem wymagane, aby porozumienia antykonkurencyjne były zawierane przez podmioty formalnie umocowane do reprezentowania przedsiębiorców. Organy spółek nie muszą mieć nawet wiedzy na ten temat.

Przedsiębiorca ponosi odpowiedzialność za osoby działające w jego imieniu, i to niezależnie od łączącego je stosunku prawnego (umowa o pracę, zlecenie). Wynika to zarówno z orzecznictwa polskiego (decyzja prezesa UOKiK, sygn. DOK 107/2006, RPZ 31/2010), jak i europejskiego (decyzja Komisji Europejskiej w sprawie COMP/37.975 VIHO v. Parker Pen). Oznacza to, że spółka ponosi odpowiedzialność na zasadzie winy w wyborze i winy w nadzorze.

Równie nieefektywną obroną przed zarzutami jest twierdzenie o traktowaniu antykonkurencyjnych ustaleń jako niewiążących. Przykładowo umowy dżentelmeńskie zasadniczo nie mają charakteru wiążącego. Niemniej jednak nawet gdyby takie dżentelmeńskie porozumienie nie spełniało przesłanek umowy, to może być zakwalifikowane jako porozumienie w formie uzgodnienia.

Uzgodnienie zaś definiowane jest jako porozumienie, które nie osiągnąwszy formy umowy, uchyla niepewność co do zachowań rynkowych drugiej strony porozumienia. Uzgodnienie nie musi zatem nakładać na jego strony ściśle określonych obowiązków, przykładowo zobowiązania do wspólnej podwyżki cen sprzedaży w określonej dacie pod rygorem kary umownej.

Dla istnienia porozumienia wystarczy, że strony zastąpią konkurowanie między sobą wzajemną koordynacją zachowań, nawet gdy tych ustaleń dokonano bez wiedzy spółki lub przez osoby bez umocowania do jej reprezentowania. Prawo antymonopolowe zabrania bowiem zawierania porozumień ograniczających konkurencję. Do kategorii tej zaliczają się zawierane między niezależnymi przedsiębiorcami umowy i uzgodnienia.